Pożegnanie z rozumem. Jak Matthew Le Tissier został pierwszym szurem futbolu

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Matt Le Tissier
Fot. Nick Potts/PA Images via Getty Images

— Czy to normalne, że telewizja zatrudnia eksperta, który pluł na 14-letnią dziewczynkę? — pyta Matthew Le Tissier, legenda Southampton i autor jednych z najpiękniejszych goli w historii Premier League. Ostatnio znowu wylewa żale, po tym jak sam stracił robotę w Sky Sports. Stacja podziękowała facetowi, który kwestionuje ludobójstwo w Buczy, istnienie covida i zasadność szczepionek.

Młodsi kibice mogą go nie pamiętać, ale starsi w chwilę przypomną sobie te unikalne obrazki. Le Tissier nieprzypadkowo nazywany był „Le God”. Miał specyficzny, leniwy krok. Kręcił piruety, widział więcej, no i przede wszystkim kapitalnie uderzał zza pola karnego. Czasem wykorzystywał rzuty wolne w ten sposób, że najpierw podbijał piłkę do góry, a potem ładował do siatki. Całe życie spędził w Southampton. A teraz odrywa ten piękny wizerunek, mając na Twitterze ponad pół miliona obserwujących i pisząc rzeczy, które dzielą Anglię.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.