Półtora sezonu czekania. Eden Hazard, czyli rozjazd między oczekiwaniami a rzeczywistością

Zobacz również:Człowiek, którego trzymają się kilogramy. O Hazarda skłonności do nadwagi
Real Madrid v Athletic Club - Supercopa de Espana Semi Final
Fot. Fran Santiago/Getty Images

Jeśli zgłębić się w madryckie początki gwiazdy poprzedniego mundialu, o niebo lepiej wypadają tacy piłkarze jak Gareth Bale, a nawet Javier Chicharito bije ją na głowę. Eden Hazard przychodził do Realu jako najlepszy piłkarz i drybler Premier League, a przez półtora roku w Hiszpanii zdobył trzy bramki i wypracował kolejne cztery. W najważniejszych meczach zazwyczaj się leczył. Przed chwilą wybiła mu trzydziestka, ale na ten moment pozostał tylko cień gracza brylującego na mistrzostwach świata. Na Bernabeu mają poważny problem, jak odzyskać jego dawną wersję.

Suche liczby są dla Belga brutalne. Istnieją żarty, że jeśli po takim czasie jest Hazarda więcej, niż zakładano, to jedynie w rubryce z wagą. Wyraźnie skrzydłowy ma problemy ze złapaniem rytmu, równej formy i regularności. Ten drugi sezon miał być jak katharsis, ale na jego półmetku narzekań jest jeszcze więcej. Trudno stwierdzić, czy Hazard nie jest kompatybilny ze stylem Realu, czy nie może pokazać prawdziwego siebie przez problemy zdrowotne, ale na ten moment ten ruch wygląda na jeden z najbardziej przepłaconych w historii.

30-latek wpisuje się w retorykę, aby nie ściągać gwiazd mistrzostw świata, bo najlepsze mecze w życiu mają już za sobą, co przykłady Edena Hazarda, Paula Pogby czy Antoine'a Griezmanna niejako potwierdzają. Oczekiwania względem nich wzrosły najbardziej po ostatnim mundialu, tymczasem wszyscy bardziej korzystają na wypracowanej marce, niż realnych wrażeniach dostarczanych każdego tygodnia. Cała trójka stała się tematem męczącej debaty w swoich klubach, bo próg wymagań był zawieszony naprawdę wysoko.

Z trudem oglądało się ostatni występ Edena w Superpucharze Hiszpanii z Athletikiem (1:2). Ani nie podejmował prób dryblingów, ani nie szukał tworzenia przewagi. Wpisał się w szary schemat i ewidentnie brakowału mu „mocy”, aby jakkolwiek napędzić ataki Królewskich. Wyglądał ociężale i grał podobnie. Do 65 minuty on i Marco Asensio nie mieli nawet udanego dryblingu, co pokazuje, jak przewidywalna była gra madrytczyków. Obaj mieli schodzić do środkowego sektora i kreować grę, lecz od dawna skrzydła Realu wyglądają, jakby prosiły się o lepsze transfery.

Nikt nie ma wątpliwości, co naprawdę potrafi belgijski skrzydłowy, ale kontuzje w jego wypadku stały się swego rodzaju wymówką. Bo kiedy Hazard wraca do gry, zanim rozkręci się na dobre, znów więcej czasu spędza z fizjoterapeutami. Zinedine Zidane też szuka na niego sposobu, ostatnio próbował go bliżej środkowej strefy, gdzie czuł się najlepiej w kadrze Roberto Martineza i gdzie zaczął ustawiać go Antonio Conte w Chelsea. Nadal jednak współpraca z Ferlandem Mendym ani pewność siebie Hazarda nie jest na właściwym poziomie, by realnie wpływać na grę mistrzów Hiszpanii. To jak proces czekania, aż przeciętny serial się rozkręci. Wszyscy powtarzają, że warto, tymczasem zbliżamy się do końca drugiego sezonu, a dalej nie widzieliśmy niczego, co utrzymałoby naszą ciekawość.

Istnieje przekonanie, że gdyby Hazard dostał kilka meczów z rzędu, rozkręciłby się i obronił swoją grą. Na ten moment potrzebuje podobnego procesu odrodzenia jak Marco Asensio, na którego Zinedine Zidane uparcie stawiał, mimo że ten długo nie odwdzięczał się lepszą grą. Trwało to miesiącami. Nadal jest daleki od dawnej wersji, lecz teraz przynajmniej zauważamy wyraźne postępy w grze Majorkanina. Być może podobnie będzie z Hazardem, bo Zizou ciągle apeluje o cierpliwość w przypadku gracza, który już półtora sezonu próbuje odpalić. Na pierwszym miejscu potrzebuje zdrowia, a na drugim czasu i gry.

Jeden z najlepszych zawodników ostatniej dekady i najdroższy zawodnik w historii Realu Madryt ciągle walczy z łatką gigantycznego rozczarowania. Nie będzie mu łatwo się obronić, skoro mistrzostwo oddala się coraz bardziej, a w Lidze Mistrzów na horyzoncie widzimy kilku poważniejszych kandydatów do tytułu. A wiadomo, że Madryt zwykle broni się jedynie trofeami.

Predrag Mijatović podkreśla, że w takiej formie Hazard nie ma prawa występować w wyjściowej jedenastce RM. W klubie stoją po stronie brązowego medalisty mundialu, ale też niecierpliwią się coraz bardziej. Postawili poważne pieniądze na atakującego, który przyjechał do Madrytu jakby w podmienionej wersji. To że Hazard jeszcze pokaże klasę, wydaje się bardzo prawdopodobne. Bardziej niepokoi, ile będzie trzeba czekać, aż wróci do dawnej dyspozycji. Na razie rządzi, ale tylko w kategorii największych pomyłek ostatnich lat.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.