Polskie biegi w dobrych rękach. Monika Skinder i Karolina Kaleta z medalami mistrzostw świata juniorów

Monika Skinder
Fot. Lars Baron/Getty Images

Od niezwykle mocnego uderzenia zaczęły polskie biegaczki rywalizację na mistrzostwach świata juniorów w biegach narciarskich. Monika Skinder i Karolina Kaleta zdobyły złoty i brązowy medal w sprincie stylem klasycznym, co jest odpowiednio piątym i szóstym medalem tej imprezy dla Polek w ciągu ostatnich trzech lat. Za tymi sukcesami stoi między innymi pewna znana wszystkim zawodniczka, która po zakończeniu kariery postanowiła pomóc rozwojowi dyscypliny w Polsce.

Wpływ Justyny Kowalczyk na polski sport, szczególnie zimowy, jest nieoceniony – pięć medali olimpijskich, osiem mistrzostw świata, cztery „duże” Kryształowe Kule i wiele zwycięstw w Pucharach Świata. Przez długi czas Kowalczyk była jedyną – poza skoczkami – polską szansą na sukces w sportach zimowych. Po takiej karierze mogłaby zająć się… czymkolwiek, jednak postanowiła pomóc polskim biegom narciarskim. Wraz z trenerem Aleksandrem Wierietielnym przygarnęli pod swoje skrzydła grupę najzdolniejszych biegaczek młodego pokolenia i to jeszcze wtedy, kiedy sama okazjonalnie startowała. Cel: wprowadzić polskie juniorki na inny poziom pracy i treningu, którym przez lata imponował duet Wierietielny – Kowalczyk.

Łatwo nie było, o czym świadczą chociażby zdjęcia, regularnie umieszczane przez Justynę Kowalczyk na jej profilach w portalach społecznościowych. Leżące z wycieńczenia na śniegu biegaczki to standardowy obrazek z treningów całej grupy, szczególnie w jej początkach. Młode biegaczki dobrze wiedziały jednak, do czego taka praca może je doprowadzić.

Już w 2019 roku 17-letnia wtedy Skinder przywiozła z mistrzostw świata juniorów srebrny medal w sprincie. Nasz sprinterski talent dawał o sobie znać jeszcze zanim powstała grupa Kowalczyk i Wierietielnego, jednak to pod tym duetem zaczęła odnosić sukcesy. Rok później medalu Skinder nie było, ale były aż trzy Izabeli Marcisz. Marcisz skończyła zresztą w ten sposób wiek juniorski.

W tym roku w Finlandii nie startuje więc z juniorkami (tylko w gronie młodzieżowców), ale ma godne następczynie. Już w pierwszej konkurencji mistrzostw Monika Skinder powróciła na podium i to od razu na najwyższy jego stopień. W sprincie stylem klasycznym gładko przechodziła kolejne rundy, by ostatecznie nie dać szans swoim rywalkom.

I o ile Skinder była jedną z największych faworytek sprintu (medal dwa lata temu nie wziął się znikąd), o tyle brązowy medal Kalety to niezwykle miła dla nas niespodzianka. Sama Justyna Kowalczyk w rozmowie ze Sport.pl mówi o tym, że gdy na treningach zobaczyła tak niewielkie różnice między Skinder i Kaletą, zaczęła się zastanawiać, czy coś jest nie tak z Moniką. Na szczęście dla nich i dla nas - wszystko było w porządku, to Karolina była tak mocna. Dodatkowo do polskiego dubletu zabrakło setnych sekundy. Albo połowy buta, jeśli patrzeć jak blisko rywalki była Karolina.

Sześć medali w wykonaniu trzech różnych zawodniczek w trzy lata – to aktualny bilans grupy naszych młodych biegaczek, a to jeszcze nie koniec mistrzostw. Grupa trenowana przez Kowalczyk i Wierietelnego (aktualnie to Kowalczyk jest oficjalnie trenerką główną, a Wierietielny przebywa na emeryturze – mimo to wciąż pomaga biegaczkom) sprawiła, że seryjne zdobywanie medali tej imprezy wydaje się być proste, przez co głosy o tym, że to „tylko” juniorskie mistrzostwa pojawi się wiele. I faktycznie, zbyt wiele mieliśmy przypadków w różnych dyscyplinach, w których juniorskie sukcesy nie przełożyły się na wyniki seniorskie. Justyna Kowalczyk również przestrzega przed wieszaniem na szyi medali seniorskich zawodów. Jednak patrząc historycznie, nie można nie doceniać sukcesów całej grupy.

Przed 2019 rokiem ostatnie juniorskie medale należały do Sylwii Jaśkowiec, która stawała potem m.in. na podium Pucharu Świata i zdobyła medal seniorskich mistrzostw świata w sztafecie sprinterskiej wraz z Kowalczyk. W dodatku jej kariera była naznaczona kontuzjami i różnymi perypetiami, które znacząco przeszkodziły jej w rozwoju. Przed nią ostatnią medalistką była sama Kowalczyk. Poza nimi dwiema – całkowita pustka. Sukcesy w ostatnich trzech sezonach nie oznaczają więc jakiegokolwiek przełożenia na wiek seniorski, jednak nie jedna, a co najmniej kilka zdolnych biegaczek, zwiększa szanse na to, że w przyszłości będziemy je regularnie oglądać w czołówkach seniorskich zawodów. Potrzeba jedynie czasu (lat, na pewno dziewczyny nie będą szaleć na przyszłorocznych igrzyskach), rozwoju i trenowania na pełnej parze.

I coś nam się wydaje, że przy tym duecie trenerskim to ostatnie mamy zapewnione.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.