Polska Bundesliga. Czego spodziewać się po Polakach w Niemczech?

Zobacz również:Piłkarz z własną podobizną na plecach. Leroy Sane — nowa ekstrawagancja Bayernu
Rafał Gikiewicz
Alexander Hassenstein/Getty Images

Ośmiu polskich zawodników stanie na starcie nowego sezonu Bundesligi. To mniej niż bywało w przeszłości, ale Polacy wciąż należą do czołowej dziesiątki najchętniej zatrudnianych nacji w lidze niemieckiej. Oprócz dwóch doświadczonych piłkarzy o uznanej marce, pozostała szóstka będzie musiała bardzo mocno popracować, by regularnie pojawiać się na boiskach.

"Wiemy, że oglądacie tylko Lewego" - z takim hasłem ruszyła w Polsce platforma Viaplay, która od tego sezonu będzie pokazywać mecze Bundesligi. Choć gwiazda napastnika Bayernu Monachium przyćmiewa wszystkie inne, kibice z Polski są w dość komfortowej sytuacji, bo w Niemczech wciąż jest szansa oglądać wielu znanych z ekstraklasowych boisk piłkarzy. Nie tylko Lewandowskiego. Wprawdzie nadchodzący sezon będzie nietypowy, bo po czternastu latach przerwy w Bundeslidze nie będzie Łukasza Piszczka, który zwykle był gwarancją regularnych występów, a Borussia Dortmund po czasach Euzebiusza Smolarka, Jakuba Błaszczykowskiego, "Lewego" i właśnie Piszczka po raz pierwszy od wielu lat nie ma żadnego polskiego piłkarza, ale w innych klubach pojawiło się kilku ich potencjalnych następców. Oni jednak na nazwiska będą musieli dopiero zapracować.

Tego problemu nie ma jedynie dwóch Polaków grających w Niemczech — Lewandowski i Rafał Gikiewicz, który stoi przed trzecim z rzędu sezonem jako pierwszy bramkarz w Bundeslidze. W poprzednim zaliczał się do czołówki ligi i zapracował na nowy kontrakt w Augsburgu. On nie musi niczego udowadniać i mecze jego zespołu będzie można co weekend włączać, będąc niemal pewnym, że zobaczy się rodaka między słupkami. Szanse na w miarę regularne występy w drużynie Gikiewicza ma też Robert Gumny, który trudności pierwszego sezonu ma już za sobą. Trudno go jeszcze nazwać pewniakiem, ale raczej nie ma ryzyka, że przez wiele tygodni będzie czekał na jakiekolwiek występy.

Na najbardziej polskie miasto w Niemczech wyrósł jednak Berlin, gdzie występuje połowa Polaków aktualnie grających w Bundeslidze. Do Krzysztofa Piątka dołączył w Hercie Dennis Jastrzembski, młodzieżowy reprezentant kraju, który regularnie otrzymywał szanse w sparingach. Dobrą reklamę Polakom w Unionie zrobił z kolei Gikiewicz, więc klub ze wschodu stolicy sięgnął w tym okienku po Tymoteusza Puchacza i Pawła Wszołka. Obaj muszą się przystosować do gry w Niemczech, ale szczególnie ten pierwszy powinien dość często pojawiać się na boisku. Jak wchodzić w pierwszy sezon w Bundeslidze, najlepiej pokazał przed rokiem Bartosz Białek, który dość niespodziewanie od razu po wyjeździe z Polski uzbierał w bardzo silnym Wolfsburgu 24 występy. Udany rok zakończył się jednak dla niego fatalną kontuzją, przez którą teraz trzeba będzie na niego czekać przynajmniej do wiosny. Nawet i bez niego powinno być jednak jesienią wiele powodów, by oglądać Bundesligę. Nie tylko "Lewego".

1
Robert Lewandowski (Bayern Monachium)
Bayern Monachium
Alexander Scheuber/Bundesliga/Bundesliga Collection via Getty Images

Przygotowania do nowego sezonu były dla najlepszego piłkarza poprzednich rozgrywek w Niemczech wyjątkowo krótkie. Choć Bayern oficjalnie wznowił treningi 7 lipca, Polak dołączył do nich niemal trzy tygodnie później, bo po mistrzostwach Europy otrzymał jeszcze urlop. Bawarczycy pod wodzą nowego trenera Juliana Nagelsmanna nie byli na żadnym obozie przygotowawczym, trenując jedynie na własnych obiektach. Sparingi nie wypadły okazale, bo mistrzowie Niemiec nie wygrali żadnego z nich, ale w większości grali w bardzo eksperymentalnym składzie, bo Nagelsmann chciał się przyjrzeć młodzieży trenującej na zapleczu wielkiego klubu. Lewandowski wystąpił tylko w jednym meczu kontrolnym. Na sparing z Napoli wyprowadził drużynę jako kapitan i grał przez 45 minut, będąc bliski strzelenia gola z dystansu. Próbą generalną przed sezonem dla całej drużyny miał być mecz Pucharu Niemiec z Bremer SV, ale spotkanie zostało przełożone ze względu na przypadki koronawirusa w ekipie V-ligowca. Na starcie z Borussią Moenchengladbach Bayern wyjdzie więc jako kompletna niewiadoma.

Jak donoszą dziennikarze będący blisko monachijskiego klubu, Nagelsmann zaskoczył zawodników ustawieniem, które im zaproponował. Lewandowski nie był w nim najbardziej wysuniętym piłkarzem, bo jeszcze bliżej bramki rywala rozrysowywani są wąsko ustawieni skrzydłowi. Można się więc spodziewać, że były trener RB Lipsk będzie chciał jeszcze bardziej zaangażować Polaka w grę kombinacyjną i kreowanie sytuacji. Nie tylko dlatego trudno nastawiać się na przebicie wyniku strzeleckiego z poprzedniego sezonu, bo 41 goli to wynik, który nawet Lewandowskiemu byłoby bardzo ciężko powtórzyć. Nie zmienia to jednak faktu, że jest znów głównym kandydatem do tytułu króla strzelców.

2
Rafał Gikiewicz (FC Augsburg)
gikiewiczsrodekGettyImages-1228133999.jpg
Harry Langer/DeFodi Images via Getty Images

Do kadry na mistrzostwa Europy nie zdołał się załapać, ale w Niemczech został doceniony. Po bardzo dobrym pierwszym sezonie w Augsburgu przedłużył umowę do 2023 roku, z opcją przedłużenia o kolejny. - To gwarantuje nam stabilność na pozycji bramkarza w kolejnych latach. W poprzednim sezonie Rafał był silnym wsparciem dla drużyny. Ma dużą ambicję i chce jeszcze wiele osiągnąć z Augsburgiem — podkreślał Stefan Reuter, dyrektor sportowy klubu ze Szwabii.

Sparingi nie były w wykonaniu Polaka nadzwyczajne. W starciu z Hamburgerem SV (2:2) puścił dwa gole po strzałach z dystansu. Zwłaszcza przy drugim, w którym dał się przelobować "centrostrzałem", nie zachował się najlepiej. W meczu Pucharu Niemiec w Greifswaldzie nie popisał się przy drugim trafieniu dla gospodarzy, ale pozostało to bez konsekwencji, bo zespół wygrał 4:2 i przeszedł do kolejnej rundy. Gikiewicz i tak jest jednak pewniakiem do gry u trenera Markusa Weinzierla. W sparingu z Paris Saint-Germain bronił 45 minut, nie puszczając bramki, choć akurat jak na starcie z takim rywalem miał wyjątkowo mało roboty. W próbie generalnej przed sezonem przeciwko Cagliari bronił 90 minut. Hierarchia w bramce FCA jest jasna — Polak jest numerem jeden, a Czech Tomas Koubek jego zmiennikiem.

3
Robert Gumny (FC Augsburg)
FC Augsburg
Lars Baron/Getty Images

Wydaje się, że na początku drugiego sezonu w Niemczech sytuacja prawego obrońcy nie ulegnie drastycznej zmianie względem końcówki rozgrywek. Wychowanek Lecha Poznań nie jest pewniakiem do gry, ale mimo to powinien regularnie pojawiać się na boisku. W meczu pucharowym z Greifswalderem wszedł na ostatnie siedemnaście minut na lewą obronę, zmieniając Iago i popisał się trzema groźnymi akcjami ofensywnymi. W próbie generalnej z Cagliari nie grał z powodu problemów z przywodzicielem.

We wcześniejszych sparingach trener Weinzierl wystawiał go na różnych pozycjach. Przeciwko PSG Gumny jedną połowę zagrał na prawej, a drugą na lewej obronie. Z HSV zaliczył połówkę jako lewy obrońca. Wydaje się, że na początku sezonu w podstawowym składzie wyjdą na bokach defensywy Raphael Framberger i Iago, ale Gumny będzie pierwszym zmiennikiem każdego z nich i powinien się pojawiać na boisku także z ławki. W lecie dawał bowiem impulsy ofensywne — nie tylko dobrymi dośrodkowaniami, ale też zachowaniem w polu karnym przy rzutach rożnych. Zarówno przeciwko HSV, jak i PSG, był bliski strzelenia w ten sposób gola.

4
Krzysztof Piątek (Hertha Berlin)
Napastnik Herthy Berlin
Jan-Philipp Burmann/City-Press via Getty Images

Napastnik Herthy dalej zmaga się z kontuzją stawu skokowego, która wykluczyła go z końcówki sezonu oraz z wyjazdu na Euro. Polak powoli wraca już do treningów z piłką, a jego powrót do zajęć z zespołem szacowany jest na połowę września. Sytuacja, jaką zastanie w klubie, nie powinna być najgorsza. Po dwóch latach chaosu zdecydowano się pozostawić na stanowisku trenera Pala Dardaia, który doskonale zna klub i zamiast bujania w obłokach, postawi na walkę oraz dobrą organizację gry. Nowy dyrektor sportowy Fredi Bobić zadbał o wzmocnienia, ale raczej nie takie, które definitywnie zamykałyby Piątkowi drogę do składu.

Do ofensywy został wprawdzie ściągnięty Stefan Jovetić z Monaco, ale Dardai ustawia go na razie albo w duecie napastników, albo jako bocznego atakującego. Do Krasnodaru sprzedany został Jhon Cordoba, dotychczasowy główny konkurent reprezentanta Polski. W jego miejsce gra na razie Davie Selke, wracający z wypożyczenia do Werderu Brema, który dotychczas nie potrafił w Bundeslidze pokazać potencjału, który w nim drzemie. Nie wydaje się więc konkurentem, z którym Piątek nie miałby szans rywalizować. Możliwa jest też sprzedaż Matheusa Cunhii, który wzbudza zainteresowanie zagranicznych klubów. Jeśli więc Piątek wróci do zdrowia i formy, ma szansę przekonać do siebie Dardaia i wywalczyć sobie miejsce w składzie.

5
Tymoteusz Puchacz (Union Berlin)
Union Berlin
Boris Streubel/Getty Images

Wychowanek Lecha Poznań zrobił w nowym klubie dobre pierwsze wrażenie, bo skrócił wakacje po mistrzostwach Europy, by szybciej wskoczyć do treningów. - To pokasuje nastawienie, które wnosi do zespołu. Widać, że chce zacząć jak najszybciej, choć miał możliwość być jeszcze na urlopie — chwalił dyrektor sportowy Oliver Ruhnert. Wejście do Unionu nie okazało się jednak najlepsze, bo później Polaka mocno zaatakowała angina. Z 40-stopniową gorączką wylądował w szpitalu, gdzie spędził kilka dni i na tydzień został wyłączony z obozu przygotowawczego. W sparingach zadebiutował przeciwko Viktorii Berlin, popełniając prosty błąd, prowadzący do utraty przez jego zespół drugiej bramki z beniaminkiem III ligi. Przeciwko Athleticowi Bilbao grał 45 minut na lewej obronie, ale nie spisał się najlepiej. Popełnił prosty błąd przy wyprowadzeniu piłki z własnej połowy, dzięki czemu rywale mieli groźną sytuację, zakończoną strzałem w słupek. Przy straconym golu przegrał z kolej kluczowy pojedynek w defensywie.

W meczu Pucharu Niemiec z Tuerkguecue Monachium siedział na ławce rezerwowych, podczas gdy na jego pozycji — lewym wahadle w systemie 3-5-2 - grał Nico Giesselmann, jego główny konkurent. Raczej nie zapowiada się, by na inaugurację przeciwko Bayerowi Leverkusen reprezentant Polski miał zagrać w podstawowym składzie, ale w dłuższej perspektywie wydaje się dla Unionu skrojony, a Giesselmann nie powinien być rywalem nie do przeskoczenia. W poprzednim sezonie grał tylko pięć razy w podstawowym składzie, przez większość czasu będąc zmiennikiem Christophera Lenza, który przeszedł do Eintrachtu Frankfurt. Jak powiedział Puchacz w rozmowie z "Kanałem Sportowym, na razie porozumiewa się w szatni po angielsku, ale zaczyna coraz więcej rozumieć z języka niemieckiego, a fragmenty odpraw taktycznych tłumaczy mu na polski Sebastian Podsiadły, analityk Unionu.

6
Paweł Wszołek (Union Berlin)
Union Berlin
Boris Streubel/Getty Images

Pomocnik, którego Union wziął najprawdopodobniej dla poszerzenia kadry z myślą o grze na trzech frontach. Dla 29-latka będzie szczególnie ważne, by berlińczycy poradzili sobie z Kuopion Palloseura lub z FK Astana w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Awans do fazy grupowej tych rozgrywek oznaczałby bowiem granie w pucharach przynajmniej do grudnia, co zwiększałoby jego szanse na występy. Na razie mistrz Polski z Legią Warszawa wydaje się odległy od składu. Na mecz z Tuerkguecue nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych. Dzień później, w sparingu wyrównawczym z IV-ligową Borussią Hildesheim, zaczął na ławce rezerwowych. Tyle dobrze, że po wejściu na boisko strzelił gola.

W sparingach nie grał wcale tak mało. Przeciwko Viktorii Berlin wszedł na 45 minut na prawe skrzydło za Levina Oeztunalego i zaliczył asystę, z Dynamem Drezno grał jako prawy wahadłowy, a przeciwko Nicei ustawiono go na pozycji ofensywnego środkowego pomocnika. Bardzo ważne dla Polaka będzie to, jakie ustawienie będzie preferował trener Urs Fischer. W systemie z trójką środkowych obrońców, w którym Union gra najczęściej, nie ma dla niego naturalnego miejsca. Może teoretycznie być brany pod uwagę jako prawy wahadłowy, ale na tej pozycji ma do rywalizacji kapitana Christophera Trimmela i Juliana Ryersona. W ustawieniu 3-5-2 będzie raczej ustawiany bliżej środka boiska, gdzie wcale nie czuje się naturalnie. Idealnie byłoby dla niego, gdyby Union grał czwórką z tyłu, bo wtedy pojawiłoby się miejsce dla klasycznego skrzydłowego, o które mógłby rywalizować z Sheraldo Beckerem. Zdecydowanie nie byłby jednak faworytem do gry. Trzeba się raczej nastawić, że Wszołek rzadko będzie pojawiał się na boisku, a jeśli już, to raczej z ławki i w mniej ważnych meczach. Dla Unionu był atrakcyjny przede wszystkim jako darmowa, dobra fizycznie i mająca międzynarodowe doświadczenie opcja rezerwowa.

7
Bartosz Białek (VfL Wolfsburg)
VfL Wolfsburg
Martin Rose/Getty Images

Po bardzo obiecującym pierwszym sezonie w Niemczech sytuacja młodego napastnika bardzo się skomplikowała. Pod koniec kwietnia zerwał więzadła krzyżowe i zamiast przygotować się do występów w Bundeslidze i w Lidze Mistrzów, Białek przebywa w Krakowie, gdzie odbywa się jego rehabilitacja. W Polsce powinien być jeszcze około trzech miesięcy, zanim wróci do klubu i zacznie kolejny etap walki o powrót na boisko. W międzyczasie w Wolfsburgu zaszły zmiany niekoniecznie korzystne dla Białka. Oliver Glasner, trener, który wpuszczał go w poprzednim sezonie do gry, przeniósł się do Eintrachtu Frankfurt. W jego miejsce zatrudniono Marka Van Bommela, który wcześniej trenował PSV Eindhoven. Polak będzie mógł się jednak pokazać Holendrowi dopiero najwcześniej wiosną.

W drużynie pozostał najlepszy strzelec Wout Weghorst, a dodatkowo do ataku ściągnięto Lukasa Nmechę, młodzieżowego reprezentanta Niemiec. Dla Białka najlepiej byłoby, gdyby Wolfsburg w rundzie wiosennej nadal grał na trzech frontach — najlepiej w Lidze Europy zamiast Ligi Mistrzów — by miał możliwość zebrania minut po powrocie do zdrowia. Jednak na razie się na to nie zanosi, bo "Wilkom" grozi odpadnięcie z Pucharu Niemiec po błędzie proceduralnym popełnionym w meczu z Preussen Muenster. Białka czeka więc po powrocie bardzo ciężkie zadanie. Ale żeby w ogóle o nim rozmawiać, trzeba najpierw dojść do zdrowia.

8
Dennis Jastrzembski (Hertha Berlin)
Hertha Berlin
Jan-Philipp Burmann/City-Press via Getty Images

Reprezentant Polski do lat 21. wrócił do Herthy Berlin po wypożyczeniach do Paderborn, a także III-ligowego Waldhofu Mannheim. Dardai w sparingach regularnie wpuszczał go na boisko. Lewoskrzydłowy grał po 45 minut w meczach z Neuruppin, Babelsbergiem, Lubeką, ponadto dostał pół godziny z Hanowerem, 22 minuty z Liverpoolem, 20 z St. Pauli i 62 minuty z Al Hilal. W tym meczu Jastrzembski strzelił gola i zaliczył asystę.

Wychowanek Herthy, mimo zainteresowania Kaiserslautern i Eintrachtu Brunszwik, nie chciał słyszeć o kolejnym wypożyczeniu i zdecydował o pozostaniu w Berlinie i walce o miejsce w składzie. Dość niespodziewanie w meczu Pucharu Niemiec w Meppen trener wpuścił go na ostatnie dziesięć minut za Stefana Joveticia, co pokazuje, że jego szanse na w miarę regularne pojawianie się na boisku wcale nie są tak małe. Można przypuszczać, że znajdzie się w kadrze na niedzielny mecz w Kolonii, którym Hertha zainauguruje sezon ligowy.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.