Połączeni nazwiskami. Piłkarze, których znajomość pomaga w nauce języków obcych

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Parma
Jonathan Moscrop/Getty Images

Żaden kibic futbolu nigdy nie powie, że nie ma pamięci do nazwisk. Głowy fanów są notorycznie wypchane nazwiskami współczesnymi oraz dawnymi. Wiele z nich może się potem okazać przydatnych przy grze w scrabble albo... nauce języków. Konkretne słówka można przecież skojarzyć z piłkarzami. Zwłaszcza tymi, którzy mają polskie odpowiedniki także biegające po boiskach.

Kiedy Bartosz Kapustka przeprowadzał się do Leicester City, polscy internauci zadbali, by pod każdym angielskim artykułem o tym transferze, znalazła się informacja, że jego nazwisko po polsku oznacza “little cabbage”. W przypadku pomocnika Legii Warszawa nie była to może aż tak kluczowa informacja, ale można sobie wyobrazić transfery, przy których media nie odpuściłyby okazji do jakiejś okrutnej gry słów. Pewnie dlatego Łukasz Merda, były bramkarz Cracovii, nigdy nie zagrał w Serie A. Przy tym nazwisku nie miałby we Włoszech życia. Chyba że grałby jak Kaka.

Kto interesuje się futbolem ma do zapamiętania wiele nazwisk. Jest jednak sporo takich, które się powtarzają. Samo hasło "Andersson" albo "Pawłowski" otwiera w głowach szuflady z wieloma różnymi piłkarzami. Wiele nazwisk funkcjonuje w innych krajach przetłumaczone na lokalne języki. Napychając sobie głowę ich nazwiskami, można być trudnym do pokonania w scrabble albo uczyć się języków obcych. Bo przecież spora część nazwisk jest nadawana za rzeczownikami pospolitymi lub ewentualnie przymiotnikami. Jeśli do nauki każdego języka potrzeba na początek przyswoić sobie kilkaset słówek, sporej części z nich można się niemal bez wysiłku nauczyć, śledząc regularnie daną ligę i sprawdzając, co oznaczają nazwiska piłkarzy, którzy się w niej pojawiają.

NIEŚWIADOME PARY

Czasem piłkarze biegają obok siebie po boiskach, nawet nie wiedząc, że tak naprawdę nazywają się tak samo. Kibic znający języki obce może natomiast połączyć w pary ludzi, którzy teoretycznie nie mają ze sobą nic wspólnego. Oprócz nazwisk. Takie nieoczywiste pary tworzą m.in. Nahuel Molina z Udinese i Jessy Moulin z Saint-Etienne, których nazwiska w ich ojczystych językach oznaczają “młyn”, Victor Moses i Faitout Maouassa ze Stade Rennes, w różnych językach sławiący Mojżesza, Tolgay Arslan i Rafael Leao, czyli tureckie i portugalskie“lwy” czy Thomas Mueller i Thomas Meunier, czyli bundesligowi młynarze.

ZNACZĄCE NAZWISKA

W trwającym sezonie ekstraklasy w kadrach zespołów jest aż 45 piłkarzy, których nazwiska coś po polsku znaczą. Można się dzięki nim nauczyć czegoś o roślinach (Kapustka, Cebula, Mak, Chmiel, czy Strączek), zwierzętach (Lis, Kiełb, Puchacz, Kruk, Wilk, Owczarek, Konik), miesiącach (Marzec, Kwiecień, Maj), i niektórych dniach tygodnia (Sobota; bo Piątek już wyjechał), czy częściach ciała (Paluszek, Oko).

GRY SŁÓW

Podobne możliwości daje śledzenie lig zagranicznych. Teoretycznie można się oczywiście obejść bez wiedzy, że Kabak to po turecku dynia, Zoet po niderlandzku znaczy słodki, a Kumbulla po albańsku to śliwki, ale niektóre nazwiska zawierają część prawdy o danym zawodniku. Portugalczyk Rafael Guerreiro z Borussii Dortmund to – zgodnie z nazwiskiem – wojownik, William Carvalho chłop jak dąb, Anglik Michael Hector zabijaka, John Ruddy jest rumiany, Ełif Elmas to diament, a Stefan de Vrij, jak sugeruje nazwisko, faktycznie przeszedł do Interu za darmo. Niektóre nazwiska dziennikarze mogą trzymać jako potencjalne gry słów pasujące do sytuacji. Na przykład, gdy Nicolo Barella dozna kontuzji, przydadzą mu się nosze, kiedy Federico Chiesa rozwinie się na miarę potencjału, będzie można zakładać jego kościół, a gdy Oemer Toprak upadnie, wyląduje na glebie. Znający język turecki zrozumieją. Tylko fakt, że Olmo po hiszpańsku oznacza “wiąz” trudno będzie kiedyś z czymkolwiek powiązać.

ZAGRANICZNE ODPOWIEDNIKI

W najkorzystniejszej sytuacji polscy kibice są w przypadku piłkarzy, którzy mają polskie odpowiedniki o tym samym nazwisku. Wtedy wystarczy spojrzeć na jednego, by zawsze wiedzieć, jak nazywa się drugi. A przy okazji skojarzyć powiązane z nimi słówko. Dziesięciu piłkarzy grających w tym sezonie w ligach top 5 ma bądź miało w przeszłości znane polskie odpowiedniki o tych samych nazwiskach. Trudno zaręczyć, że stosując ten sposób, ktokolwiek nauczy się kiedykolwiek jakiegoś języka. Ale przynajmniej oglądając transmisje, zawsze będzie miał na podorędziu jakąś ciekawostkę. Skoro był w lidze angielskiej Danny Drinkwater, może kiedyś pojawi się jakiś Johnny Littlecabbage. Wtedy będzie można znów zasypać media społecznościowe żartami o Kapustce. Bo na razie zostają tylko te o Piątku, który strzelił w sobotę.

1
Karol Angielski – Roberto Inglese
Radomiak Radom
400mm

Najbardziej angielscy napastnicy Polski i Włoch. Polak sławił wyspiarski futbol, grając w Koronie Kielce, Piaście Gliwice, Śląsku Wrocław i Wiśle Płock, a teraz walczy o powrót do ekstraklasy w barwach Radomiaka Radom. W I lidze toczy międzynarodowe boje z Fabianem Hiszpańskim z Arki Gdynia. Zejście na niższy poziom grozi też włoskiemu odpowiednikowi Angielskiego, bo Roberto Inglese niemal na pewno spadnie z ligi w barwach Parmy, dla której nie zdołał w tym sezonie zdobyć jeszcze żadnej bramki.

2
Mateusz i Adrian Lis – Christian Fuchs
Bramkarz Wisły Kraków
Bartek Ziółkowski/400mm

Nie zgadza się pozycja, bo podczas gdy oba Lisy z Polski są bramkarzami – w Wiśle Kraków oraz Warcie Poznań, Austriacki Lis gra na lewej obronie w Leicester City. Łączy ich to, że na boisku imponują sprytem.

3
Mateusz Marzec – Solly March
Pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała
Jakub Ziemianin/400mm

Obu marcowych chłopaków łączy boiskowa charakterystyka. Najlepiej czują się po lewej stronie boiska, ale potrafią też grać jako ofensywni pomocnicy. Obaj walczą w tym sezonie o utrzymanie w swoich ligach. March z Brighton and Hove Albion, a Marzec z Podbeskidziem.

4
Ireneusz Jeleń — Joe Hart
Tottenham Hotspur
Tottenham Hotspur FC/Tottenham Hotspur FC via Getty Images

Nie zgadzają się pozycje, bo jeden był napastnikiem, a drugi bramkarzem. Stylem gry znacznie bardziej przypominała rącze zwierzę dawna gwiazda Auxerre. Czasy świetności jednego i drugiego przypadły na podobny moment. W sezonie 2008/2009, gdy Jeleń szalał we Francji, a Hart był pierwszym bramkarzem Manchesteru City, w dwóch dużych ligach europejskich rządzili piłkarze o tym samym nazwisku. Ich dziedzictwo utrzymują teraz już tylko gracze o ksywce "Bambi" - Łukasz Fabiański z West Hamu i Jamal Musiala z Bayernu.

5
Janusz Góra — Mason Mount
fot. Chelsea Football Club/Getty Images

Popularne piłkarskie nazwisko w wielu krajach, bo oprócz byłego piłkarza Ulm i obecnej gwiazdki Chelsea nosi je także m.in. Jakub Hora, czeski pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała.

6
Grzegorz Lato – Yann Sommer
Były prezes PZPN
Marcin Szymczyk/400mm

Teoretycznie postaci z zupełnie innych bajek, bo jeden to szwajcarski bramkarz Borussii Moenchengladbach, a drugi były król strzelców mistrzostw świata. Jednak obaj imponują szybkością reakcji na setkę. I mają tą samą ulubioną porę roku.

7
Marek Motyka – Gabriele Zappa
Były piłkarz Wisły Kraków
Michał Chwieduk/400mm

Jeden to dyżurny medialny ekspert od krakowskiego futbolu. Drugi walczy o utrzymanie w Serie A z Cagliari. Motyka karierę piłkarską — i trenerską chyba także — ma już za sobą, 21-letni włoski Motyka dopiero do niej startuje, mając szansę przebić osiągnięcia jednokrotnego mistrza Polski z Wisłą Kraków.

8
Sławomir Szary – Demarai Gray
Pniówek Pawłowice
Michał Chwieduk/400mm

Szarzy ligowcy. Były obrońca Odry Wodzisław i Piasta Gliwice ma na koncie 150 meczów w ekstraklasie i przynajmniej tyle samo wywiadów, w których opowiadał, jak ROW Rybnik, w którym wtedy grał, zdominowałby ekstraklasę. Dziś występuje w LKS-ie Książenice. Angielski Gray dopiero ma szansę jeszcze bardziej rozsławić ich wspólne nazwisko, bo po 130 meczach w Premier League wyruszył do Bayeru Leverkusen na podbój Bundesligi.

9
Paweł Skrzypek – Dennis Geiger
Amica Wronki
FOT WLODZIMIERZ SIERAKOWSKI / 400mm.pl

Ich nazwiska to muzyka dla uszu. Polak blisko 250 razy wystąpił w ekstraklasie, sięgając nawet po mistrzostwo kraju. Niemiec z Hoffenheim do takich zaszczytów ma jeszcze daleko, bo na ten moment uzbierał w Bundeslidze tylko 55 występów. Nie osiągnąłby tego jednak gdyby  — zgodnie z nazwiskiem — nie potrafił grać.

10
Cezary i Jakub Wilk – Hannes i Marius Wolf
Były piłkarz Wisły Kraków
Michał Chwieduk/400mm

Wilcze nazwiska są popularne zarówno w polskim, jak i niemieckim futbolu. Na w miarę współczesne czasy przypada w obu krajach po dwóch piłkarzy o tym nazwisku. Cezary już nie gra, Jakub kopie w niższych ligach, a Hannes z Austrii i Marius z Niemiec utrzymują się na poziomie Bundesligi w Borussii Moenchengladbach i Kolonii. Inny Hannes Wolf prowadzi z kolei Bayer Leverkusen. Wielka szkoda, że żaden z nich nigdy nie zagrał w Wolfsburgu.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.