Piłkarzu, uważaj na partnerkę. Jak Vesović wpisał wybuch żony do CV i stracił przez niego kontrakt

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Pilka nozna. Ekstraklasa. Legia Warszawa - Cracovia Krakow. 20.04.2019
FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Po trzech mistrzowskich tytułach Marko Vesović żegna się z Legią Warszawa. Zaważyć miały wpisy na Instagramie jego żony Tamary, która ostro przejechała się po szefach klubu, wypominając im brak opieki nad kontuzjowanym piłkarzem i pozostawienie go samemu sobie. Był to mocny wyrzut frustracji. Niezależnie, czy dla klubu to jedynie pretekst, czy rzeczywiście pociągnięcie sznurka do rozstania, przykład Czarnogórca pokazuje, jak wybuchowy charakter partnerki i brak samokontroli może zaszkodzić piłkarzowi. Bo to coś, co Vesović wpisuje do CV razem z ośmioma trofeami wygranymi w karierze.

Powołując się na informacje Adama Dawidziuka z legia.net, mistrzowie Polski po całej akcji z Tamarą Vesović nie zamierzają już przedłużać wygasającego w czerwcu kontraktu z Vesoviciem. Lista zarzutów partnerki Czarnogórca, zresztą o dość wymownym nicku „troublemaker_tb” na Instagramie, była długa: zostawienie go samego na wózku inwalidzkim w momencie kontuzji, brak właściwej opieki w trakcie rehabilitacji, brak wystawiania go do gry w końcówce sezonu, zasłaniając się brakiem gotowości, rozgrywki medialne, by postawić się w lepszej pozycji negocjacyjnej, okłamywanie kibiców, złe zarządanie klubem etc.

Tamara dodała, że będzie się gryzła w język z większością spraw na prośbę męża, ale szambo wybiło. Uderzyła konkretnie. Po czasie dostaliśmy sprostowanie, że to Vesović sam wybrał leczenie zagranicą, operację we Francji, a następnie dwa etapy rehabilitacji w domu na Bałkanach. Legia w związku z tym pokryła 50 procent kosztów, skoro nie chciał skorzystać ze sprawdzonych propozycji medycznych klubu. W to nie ma co brnąć: skoro klubowi specjaliści podróżowali z nim na operację, a ostatecznie wybory należały do samego piłkarza, to nie ma tematu. Każdy gracz ma prawo wybierać własną ścieżkę leczenia i robić to po swojemu, tym bardziej mając w pamięci przypadek Cafu, który został źle zdiagnozowany i dopiero w Portugalii poznał prawdziwą, w rzeczywistości mniej poważną, istotę swojej kontuzji.

185359361_1485936035083909_3428023161092816225_n.jpg

Oceniać prawdy nie zamierzamy, bo w takich sporach też wątpliwe, czy ona w ogóle istnieje. Każdy ma swój punkt widzenia. Tamara wybuchnęła w social mediach, bo w połowie maja jej mąż – uznawany za kluczową postać, ale kontuzjowany od 11 miesięcy – nie dostał propzycji kontraktu ani zaproszenia do stołu do rozmów. Nie dociekam, czy decyzja o rozstaniu z graczem była efektem tej sytuacji, czy jedynie pretekstem, ale niewątpliwie Legia grała na przeczekanie. Gdyby chciała zatrzymać Czarnogórca, rozmawialiby już od dłuższego czasu. A tak poczucie niepewności u trzykrotnego mistrza Polski narastało.

Do gry w ekstraklasie po zerwaniu więzadeł jeszcze nie wrócił. Dostał dwie połówki w rezerwach, cztery razy usiadł na ławce w pierwszej drużynie, ale trener Michniewicz nie wpuścił go na boisko. I zapewne o to największe pretensje ma Czarnogórzec. Klub chciał znacząco obniżyć jego pensję, powołując się na poważną kontuzję, niepewną dyspozycję i stan zdrowia, ale zarazem nie dał mu szansy, aby pokazał swoją wartość w końcówce sezonu. Legia z 30 procentowymi stratami pandemicznymi w budżecie musi ciąć koszty. Nie może sobie pozwolić na utrzymanie dawnych kontraktów, więc naturalne, że szuka środków do oszczędności. Skoro piłkarz po zerwanych więzadłach jest znakiem zapytania, dodatkowy argument w negocjacjach dostają władze klubu.

185811687_480568936488076_8605389688431372657_n.jpg

Konflikty rzadko kiedy są czarno-białe, więc nie o istotę racji tu chodzi. Rozumiem, że otoczenie piłkarza widząc jego gotowość i chęć do gry, było wściekłe na brak szans i brak propozycji nowego kontraktu. Rozumiem również, że szefowie klubu nie zamierzali nawet siadać do rozmów po takim publicznym, jednostronnym ataku, bo również muszą zachować szacunek do siebie. Pewnie każdy będzie miał tu swój punkt widzenia, ale ostatecznie Legia traci wartościowego piłkarza, z okazałą gablotą i mentalnością zwycięzcy. Wszołek miał się nad czym zastanawiać w kwestii nowej umowy, Vesović niekoniecznie.

Z Tamary Vesović też nie ma co robić zła wcielonego, bo jednak w „lepszych czasach” była bardzo zaangażowana w działania klubu. Uczestniczyła w akcjach marketingowych, pozowała w damskiej kolekcji ciuchów, czuła się częścią legijnej rodziny. Wybuchnęła – jak sama napisała – kiedy przestała czuć, że to rodzina. I z tej historii płynie morał dla wszystkich piłkarzy, aby jednak uważali na takie sytuacje i podobne popisy charakteru. Bo niezależnie, czy było to emocjonalne uniesienie, czy przemyślane i świadome zachowanie, niezależnie czy Tamara przesądziła o sytuacji kontraktowej, czy dała pożywkę sytuacji, za Vesoviciem będzie się to ciągnęło.

185858688_288244079610173_4936919829537071773_n.jpg

Rodziny i otoczenie piłkarzy zawsze wiedzą więcej, są pierwszymi powiernikami, więc trzeba też kontrolować, aby potrafiły zarządzać tymi pokładami emocji oraz informacji. Kieran Trippier stracił sporo meczów, bo członek rodziny chciał się dorobić u bukmachera na jego transferze do Atletico. Wujkowie, bracia czy rodzice niejednokrotnie przysparzali piłkarzom kłopotów niewyparzonym językiem. Tu mamy przykład, że Tamara pozbawiła Marko Vesovicia sensownej pozycji negocjacyjnej i w ogóle roli partnera do rozmów. I nawet jeśli byli przekonani, że z przedłużenia nic nie będzie, przy Vesoviciu zostanie dopisek o wybuchowej, emocjonalnej, kłopotliwej partnerce. Szczera bywała również w chorwackiej Rijece i nie zważała na interesy pracodawcy. A to zawsze informacja dla kolejnych dyrektorów sportowych, trenerów i prezesów.

W oczach następnego szefa to będzie Vesović z kilkoma tytułami mistrzowskimi, ośmioma pucharami w gablocie, wielkim doświadczeniem, zerwanymi więzadłami oraz partnerką, która w nieprzychylnej chwili może doprowadzić do pożaru w social mediach. Ci preferujący wizerunkowy spokój, będą mogli się nad tym zastanowić. Ot, przestroga, że wszystko co dzieje się wokół piłkarza, ma chwilami decydujące znaczenie.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.