Piłka w rękach Jerzego Brzęczka. Jak w Wiśle rośnie zależność od jednej osoby

Zobacz również:Od Piotrówki, po światowy kongres trenerski. Jean Paulista o nowej karierze, brazylijskich talentach i krakowskim marzeniu (WYWIAD)
Wisła Kraków
Krzysztof Porębski/Pressfocus

Poszerzenie kompetencji trenera po spadku z ligi było kontrowersyjne, ale uzasadnione. By takie rozwiązanie mogło działać, trzeba jednak mocnych struktur i procesów. A z tymi jest w Krakowie problem.

Wiśle Kraków jedno w ostatnich latach rzadko można było zarzucić. W całym klubie raczej nie brakowało osób, które znałyby się na piłce. Bywały okresy, w których oprócz pierwszego trenera, było przy drużynie przynajmniej kilka osób, które można by uznać za znaczące, budzące szacunek postaci. Asystentami bywali, czasem nawet jednocześnie, Radosław Sobolewski, Mariusz Jop czy Kazimierz Kmiecik. Szefami działu sportowego byli Arkadiusz Głowacki, który potem przewodził skautingowi, Manuel Junco, czy Tomasz Pasieczny, zawodników wyszukiwał Marcin Kuźba albo Paweł Brożek, prezesem klubu był przez jakiś czas Rafał Wisłocki, wcześniej trener i przewodniczący akademii, a jednym ze współwłaścicieli, prawdopodobnie najważniejszym, Jakub Błaszczykowski. Były oczywiście przeróżne problemy – z tym, jak dalece zdanie tych osób było słuchane, jak były między nie podzielone kompetencje, w jakim stopniu nadawali się na dane stanowisko. Ludzi nie brakowało, był raczej problem procesów. Co do zasady jednak, przechodząc przez wiślacki korytarz, mijało się wiele osób, które można by przynajmniej podejrzewać o piłkarskie kompetencje. Mocno kontrastowało to z korytarzami Cracovii, która równoległe niemal całą sekcję piłkarską wkładała w ręce Michała Probierza, nadającego ton każdemu aspektowi funkcjonowania klubu.

Teoretycznie aż tak wiele się nie zmieniło. Błaszczykowski, Sobolewski, Kmiecik i Brożek nadal w klubie są, co przy obecności Jerzego Brzęczka wyposażonego w kompetencje menedżerskie zapewnia przynajmniej formalną oś pomiędzy szczeblem właścicielskim, dyrektorskim, trenerskim, aż po wykonawców w sztabie szkoleniowym czy dziale sportowym. Ale sygnały, jakie płyną z Reymonta, po rezygnacji Głowackiego ze stanowiska szefa skautingu oraz Mateusza Kosteckiego jako jednego ze skautów, są niepokojące. Wedle doniesień sport.tvp.pl Brzęczek, po tym, jak w lecie uczyniono go de facto dyrektorem sportowym, miałby zostać nieformalnie także szefem skautingu. Władysław Nowak, nowy prezes, mówił o absolutnym zaufaniu do kompetencji sportowych Brzęczka. Co oznacza, że praktycznie cała sekcja piłkarska została oddana w jedne ręce. To skraca proces decyzyjny, ale rodzi ryzyko.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Komentarze 0