Piłka niszczy ludzi. Juninho kolejnym, który wysiada z pociągu

Zobacz również:Bolesne nauki polskich bramkarzy w Ligue 1. Pomyłki Bułki i Majeckiego
Juninho - Olympique Lyon
Fot. Xavier Laine/Getty Images

Wielki futbol nie lubi słowa „stop”. Musisz nieustannie grać, trenować, a jeśli nie grasz, to analizujesz rywali albo mielisz w głowie rzeczy, na które nie masz wpływu. Juninho Pernambucano, dyrektor sportowy Lyonu, prawdopodobnie już w styczniu opuści klub, bo dalej nie da rady. On, który na boisku hipnotyzował rzutami wolnymi i zawsze miał nad wszystkim kontrolę, tym razem wywiesza białą flagę, coraz częściej mówiąc między słowami jak bardzo zżera go wypalenie zawodowe.

To ciągle nie jest takie powszechne. Ludzie piłki lubią eksponować swój pracoholizm. Nawet, jeśli dojdą do ściany, to będą walić głową w mur, bo przecież zrobić krok w tył to porażka. Sport, czyli środowisko rywalizacji, nie toleruje takich słów. Nikt nie chce wyjść na mięczaka, a może powinien, bo przecież świat się od tego nie zawali. Można w ten sposób uratować siebie i nie nakręcać tej chorej spirali.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.