Piękne wyjście z cienia. Dopiero teraz oglądamy pełen kunszt Benzemy

Zobacz również:Człowiek, którego trzymają się kilogramy. O Hazarda skłonności do nadwagi
Real Madrid v Bayern Muenchen - UEFA Champions League Semi Final Second Leg
Fot. Angel Martinez/Real Madrid via Getty Images

Jeśli policzylibyśmy wyłącznie bramki z gry, to Karim Benzema ma ich więcej niż Cristiano Ronaldo od momentu rozstania z Realem Madryt. A przecież mówimy o napastniku apelującym, aby nie rozliczać go z goli. Nie jest to najlepszy aspekt gry Francuza, znacznie więcej daje jako rozgrywający, stawiając właściwe akcenty w różnych sektorach boiska. Hiszpanie mówią: w jego nogach jest istota piłki. Jeżeli nie rozumiesz jego decyzji, nie rozumiesz futbolu. Lata mijają, a z każdym rokiem Karim Mostafa jest coraz bardziej ceniony.

Z całą pewnością możemy stwierdzić, że to najlepszy piłkarz świata wykluczony ze struktur reprezentacyjnych. Bo chociaż Francuzi dysponują czołowym napastnikiem, nie zamierzają z niego korzystać. I to się nie zmieni dopóki za sterami mistrzów świata pracuje Didier Deschamps oraz aktualni szefowie federacji. Wolą Oliviera Giroud, ale też – umówmy się – z takim bogactwem kadrowym mogą sobie na to pozwolić. W kreacji im niczego nie brakuje, a na mundial mogliby posłać trzy składy, które bez problemu zameldowałyby się w fazie pucharowej i powalczyły o coś więcej. Benzema nie jest Ibrahimoviciem czy Lewandowskim dla swojego kraju.

I to chociażby jeden z powodów, dla których Benzemie zawsze czegoś będzie brakować. Bo gdyby liczyć go kiedyś w konkursie o Złotą Piłkę, odpadają mu argumenty. Jest masa napastników skuteczniejszych od niego na czele z kapitanem reprezentacji Polski, Leo Messim, Kylianem Mbappe czy Erlingiem Haalandem, lecz jego największą siłą jest ten wpływ na grę. Jeśli 33-latek zwalnia akcję i cofa piłkę do środkowych obrońców, to ma większy sens. Jorge Valdano powtarzał, że aby zrozumieć tę dyscyplinę, musisz zrozumieć grę Karima Benzemy.

Od ponad dekady jest na topie, ale nigdy jego wartość nie była tak wysoka. Zawsze pracował na chwałę drużyny i Cristiano Ronaldo w polu karnym. Po odejściu Portugalczyka jakby coś puściło. Musiał wziąć na siebie całą odpowiedzialność za atak, ale wygląda na znacznie bardziej wyluzowanego. Swoboda mu służy. Bardzo długo był jednoosobowym systemem ofensywnym, dopiero wychowuje sobie pomocników w postaci Viniciusa czy Rodrygo. I to dosłownie, bo przecież nieraz musi pokazać wprost, aby ruszyli na wolne pole, zanim zdąży im tam zagrać piłkę.

W tej nowej erze Realu jest fundamentem, tak samo jak Toni Kroos, Luka Modrić czy Thibaut Courtois. Cristiano w Juventusie trafia częściej od niego, ale gdybyśmy odliczyli jedenastki i skupili się na samej otwartej grze, lepszy już jest Francuz. A przecież to CR7 żyje z goli, a Benzema z kreowania ich. W samych karnych Karim też jest nieomylny, zwykle oddaje jedenastki innym na czele z Ramosem, ale jeszcze się nie pomylił. W klubowych barwach to 17/17 wykorzystanych jedenastek.

Benzema swoją grą przekazuje coś więcej. Młodsi traktują go jak nauczyciela. Bo zaczynają rozumieć, kiedy warto atakować, a kiedy warto wymęczyć rywala. Wsłuchują się w rytm, jaki wystukuje swoimi zagraniami. Uczą się, kiedy należy rozciągać grę, kiedy przenieść ciężar na drugą stronę, a kiedy po prostu zawrócić. To jak poznawanie mechanizmów: trzeba poczekać i wiedzieć, kiedy zaatakować. Może Benzema nie był numerem jeden z Barceloną czy Liverpoolem, ale nie byłoby tych sukcesów, gdyby nie jego gra na własnej połowie. Po mistrzowsku radził sobie z pressingiem dwóch środkowych obrońców. Przetrzymywał piłkę, utrzymywał się przy niej i napędzał ataki. To ten gracz, któremu możesz podać w ciemno, i to na kolano, bo on i tak opanuje piłkę.

Jeśli Barcelonę ogląda się dla Messiego, to Real Madryt w ataku zdecydowanie dla Karima Benzemy. Ostatnio zdobył 12 bramek w 12 meczach, ale problem jest taki, że nawet gdybyś odjął mu wszystkie trafienia, nadal rozgrywałby wspaniałe zawody i był wyróżniającą się postacią. W tej grze napastnika bramki są tylko dodatkiem. Paradoksalnie chociaż Benzema jest najlepszym strzelcem Królewskich, to on częściej pracuje na innych, niż oni na niego.

Od tylu lat wymienia się różnych napastników w kontekście Bernabeu, ale w dniu kiedy Benzema odejdzie lub zakończy karierę, Real straci znacznie więcej niż napastnika. Straci czwartego lub piątego pomocnika, wprawnego rozgrywającego i kreatora, pierwszego niesamowicie skutecznego obrońcę w pressingu. Straci faceta, który po wyjściu z cienia Cristiano Ronaldo dopiero pokazał prawdziwe piękno. Zawsze miał wizerunek czarnego charakteru, pewnie nieco wykreowany, ale dzisiaj 33-latek pracuje na teraźniejszość i przyszłość. Jak spytasz młodzież, w kogo jest najbardziej wpatrzona, odpowiedzą, że w Benzemę. To on, zresztą tak jak Kroos czy Modrić, wyraża mądrość i istotę futbolu.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.