Parasol ochronny nad przyszłym prezydentem. Gerard Pique i zakładnicy przywiązania

Zobacz również:Memphis Depay działa na wyobraźnię. Uczucie z Barceloną od pierwszego wejrzenia
gerardpique.jpg
Fot. Alex Caparros/Getty Images

Ostatnie tygodnie są zbiorowym zawodem całej Barcelony, ale i pokazem indywidualnej słabości Gerarda Pique. Będzie trudno, aby 34-latek oszukał czas i aby w jego przypadku było jak dawniej. Trudno jednak krytykować i kumulować złość na kim, kto ma ten klub w sercu i odroczył znaczną część pensji przed sezonem, aby w ogóle umożliwić rejestrację nowych kolegów na czele z Memphisem Depayem. Katalońscy kibice szukają ofiar, ale Pique omijają częściej, niż powinni, bo to jednak swój człowiek. Jednym z największych wyzwań nowego menedżera, potencjalnie Xaviego Hernandeza, będzie odbudowanie Pique i ułożenie sobie z nim relacji. Osobowościowo trudno znaleźć drugą taką postać w szatni, pytanie czy nadal może dowodzić defensywą na najwyższym poziomie.

Zdecydowanie wchodzimy w kolejną generację, kiedy widzimy jak mistrzowie świata przechodzą na drugą stronę rzeki i wiją tam sobie ciepłe gniazdka. Lekarze Paris Saint-Germain mają poważne obawy, czy Sergio Ramos wróci jeszcze do futbolu na najwyższym poziomie, mimo że nawet nie zadebiutował w paryskim klubie (więcej o jego sytuacji). Gerard Pique z kolei gra regularnie, ale w ostatnich tygodniach nie ma prawa być zadowolony z ani jednego ligowego spotkania. Atletico Madryt oraz Real Madryt obnażały jego braki na najwyższym poziomie, to jeszcze zrozumiałe, ale to samo robili Radamel Falcao z Rayo Vallecano czy Luis Rioja z Deportivo Alaves. Zrezygnować z kapitana nie można od tak, ale należy się zastanowić, na co jeszcze go stać.

Ostatni miesiąc Pique powinien być do zapomnienia. Na poziomie piłkarskim, bo przecież cały czas wiele go w mediach i rozrywce. Razem z Ibaiem Llanosem zorganizowali mistrzostwa świata w odbijaniu balona, co zrobiło międzynarodową furorę. Katalończycy woleliby jednak mówić częściej o dawnych interwencjach obrońcy, a nie jego kolejnych przedsięwzięciach. Bo jeśli coś zostało u Pique na poziomie masterclass, to bardziej riposty, barwne wypowiedzi i umiejętność odnalezienia się w biznesie. Na tle ligowych średniaków coraz częściej wychodzą wady 34-latka.

Błędy Pique nie podlegają wątpliwości i kibice je dostrzegają, ale trudno im kumulować na nim złość w takim stopniu, jak robią to z innymi piłkarzami. Gdy pomyli się młody, zbierający doświadczenie 20-letni Eric Garcia, bardzo łatwo staje się głównym napiętnowanym graczem zespołu. Pomyłki Sergiego Roberto, Oscara Minguezy czy Sergino Desta też nie zostają przemilczane. A jednak wydaje się, że Pique może sobie pozwolić na więcej. To nie tylko moc nazwiska, ale też sympatii. Pewnie nagonka byłaby większa, gdyby nie obniżka pensja i odroczenie wypłaty tuż przed startem sezonu. Gdyby nie jego gest, i to znaczących rozmiarów, dziś nie mogliby grać Memphis Depay czy Eric Garcia. Poświęcił się dla dobra ogółu i rejestracji nowych zakupów. Nawet jeśli to działa tylko podświadomie, do dzisiaj w ocenach kibiców działa na jego korzyść.

Trudno sobie wyobrazić, że zabraknie miejsca w składzie dla Pique. To zbyt wielka postać. A jednak przyszłością tego klubu na tej pozycji powinni być w pierwszej kolejności Ronald Araujo i w drugiej Eric Garcia. Nowy trener stanie przed sporym wyzwaniem, jak ułożyć sobie relacje z Gerardem. Zakładając, że to będzie Xavi: albo wypracuje z przyjacielem powrót na dawny, stabilny poziom, albo będzie zakładnikiem ich znajomości, bo trudno mierzyć wysoko z taką dyspozycją twojej najważniejszej postaci w linii defensywnej. Przez kontuzję na pewno Pique opuści mecz z Dynamem w Kijowie w Lidze Mistrzów. Gerarda i Barcelony rozdzielać nie można, ale należy się zastanowić, czy wyjściowy skład dla niego cały czas jest dobrym rozwiązaniem. I pokazać, że na Camp Nou nie powinno być miejsca na święte krowy. Trudno teraz odstawić kogoś, kto poświęcał się finansowo, aby cała drużyna mogła lepiej wejść w sezon.

34-latek oburza się, gdy słyszy zarzuty, że fizycznie nie jest już w stanie grać na najwyższym poziomie. Absolutnie temu zaprzecza. Swoje pomyłki tłumaczy słabością całej drużyny, chęcią ratowania konkretnych sytuacji i byciem ostatnim zostającym przy pożarze. Wcale nie uważa, że cofa się głęboko, aby tuszować braki szybkościowe na tle młodszych rywali. A jednak zjazd jest zauważalny. To na pewno nie czas, aby odsyłać Gerarda Pique na emeryturę, bo nawet jako dziewiątka w ostatnich minutach może być nieoceniony, a nawet groźniejszy niż Luuk de Jong. Ale jednak Barcelona jest w specyficznej relacji z Pique – przywiązana, związana, a nawet na swój sposób zależna. Jemu trudniej niż komukolwiek innemu powiedzieć: słuchaj, nie możesz się tak prezentować. Układ między Xavim a Pique oraz efekty tej współpracy są jedną z ciekawszych rzeczy w kontekście Dumy Katalonii w kolejnych miesiącach. Potencjalnie może stać się jednym z jego grających asystentów. Znają się jak nikt. Tylko, czy nadal można polegać na nim na tyle, aby znów o Pique opowiadać per szef defensywy. I robić to w pochwalnym tonie.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play