Pan perfekcyjny. Maestria po niemiecku i lekcje dokładności Toniego Kroosa

Zobacz również:Człowiek, którego trzymają się kilogramy. O Hazarda skłonności do nadwagi
Borussia Moenchengladbach v Real Madrid: Group B - UEFA Champions League
Fot. Lars Baron/Getty Images

Toni Kroos nigdy nie był rozliczany w pierwszej kolejności z asyst, ale po dwóch wypracowanych bramkach z Celtą Vigo (3:1) stał się najlepszym asystentem ligi hiszpańskiej – to już osiem zagrań prowadzących bezpośrednio do goli. Najbardziej imponuje jednak jego perfekcjonizm. W ostatnich dziesięciu meczach, gdzie zwykle był w czołówce podających, tylko dwukrotnie zszedł z celnością podań poniżej 90 procent. Jego 88 procent dokładności z Realem Valladolid to najgorszy rezultat w ostatnim czasie. Kroos jest jak dobra niemiecka marka: nie zawodzi jakością oferowanego produktu. Trudno wskazać bardziej precyzyjnego i sumiennego piłkarza w światowej piłce.

W przypadku jedynej hiszpańskiej drużyny pozostałej w Champions League wiek piłkarzy nie jest problemem, a rozwiązaniem wszelkich problemów. Jeśli coś jeszcze pozwala Realowi trzymać się światowej czołówki, to właśnie doświadczenie oraz klasa konkretnych jednostek. Cały atak nosi na plecach 33-letni Karim Benzema, spokój w defensywie wprowadza 34-letni Sergio Ramos, a całą grę kontrolują 35-letni Luka Modrić oraz 31-letni Toni Kroos. Wszyscy dają regularne koncerty, zachwycają co trzy z niezwykłą konsekwencję, ale ostatnie zawody z Celtą należały do Francuza (2 bramki i asysta) oraz Niemca (dwie asysty).

Toni Kroos pokazał, jak wszechstronną potrafi być maszyną. Pierwsza asysta była przecież popisem największej fantazji, bo ruszył z dryblingiem na czterech rywali, a później posłał prostopadłe podanie w gąszcz nóg. Nikt tam nie dostrzegał miejsca, minimalne odskoczenie piłki wiązałoby się ze stratą, ale duet Kroos - Benzema działa w najtrudniejszych warunkach. Można ich zabierać na najbardziej wymagające zabiegi, bo mają chirurgiczną precyzję.

Wystarczy zobaczyć procent celnych podań niemieckiego rozgrywającego z ostatnich dziesięciu spotkań, by zobaczyć, jakim jest perfekcjonistą: Celta Vigo - 45 podań (94% celności), Atalanta - 85 podań (93% celności), Elche - 44 podania (98% celności), Atletico - 96 podań (94% celności), Real Sociedad - 75 podań (89% celności), Atalanta - 130 podań (94% celności), Valladolid - 73 podania (88% celności), Valencia - 101 podań (94% celności), Huesca - 95 podań (96% celności), Levante - 58 podań (95% celności). Największą bronią Realu pozostaje kontrola gry, a Niemiec albo zbliża się do stu kontaktów na mecz, albo ma ich mniej, ale są bardzo efektywne. Prawie każde zawody to około 95 celności zagrań. Kroos zawiesił poprzeczkę niedosięgalnie dla innych.

Oprócz samego tytułu najlepszego asystenta Hiszpanii oraz chirurgicznej precyzji, Kroos również zaprzecza, że jest statycznym piłkarzem. Druga bramka z Celtą Vigo była efektem jego pressingu, wyczucia momentu ataku rywala pod szesnastką i zabrania mu piłki. Karim Benzema znów musiał jedynie precyzyjnie dostawić nogę, ale większość pracy leżała na barkach Kroosa.

Gdyby pytać dzisiaj ekspertów o najlepszych środkowych pomocników świata, zapewne 31-letni niemiecki rozgrywający nie byłby pierwszą odpowiedzią przychodzącą do głowy. Bardziej uplastyczniają się widowiskowe zagrania Kevina de Bruyne czy Thiago jeszcze sprzed kilku miesięcy. Artyzm Kroosa jest nieco inny, bo opiera się przede wszystkim na sztuce nieomylności, ale też pozwala napędzać grę drużyny i popisuje się mnóstwem progresywnych podań. Bardziej działa jednak jako termometr zespołu – skoro zaraz Vinicius wypuści sobie piłkę, lepiej zwolnić dwie czy trzy akcje i dać zespołowi trochę oddechu, niech to inni pobiegają. Kroos poprzez swój wewnętrzny spokój oraz wyczucie właściwych momentów zaraża pozostałych pewnością siebie. Dla niego nie ma sytuacji niebezpiecznych, nawet kiedy piłka poodbijała mu się od kolan we własnym polu karnym z Atalantą, zachował się, jakby absolutnie nie zrobiło się gorąco. Wychodząc spod pressingu, nawet nie zadrżała mu powieka.

Jeśli ktoś realnie widzi Królewskich w finale Ligi Mistrzów przy stosunkowo łatwiejszej drabince z Liverpoolem oraz Chelsea na drodze, to właśnie za sprawą klasy jego najbardziej doświadczonych piłkarzy. Nadzieją na pokonanie Anglików jest to, że kontrola Kroosa oraz Modricia pozwoli im dyktować warunki i proponować własną grę. Spokojną, powolną, precyzyjną, ale na koniec skuteczną. Bo to że Real ograł w sobotę Celtę dwoma bramkami, raczej jest zaskakującym wyjątkiem. Zwykle sytuacji podbramkowych jest niewiele, a jeden gol w ramach planu minimum wystarcza. Zidane wygrywa przede wszystkim defensywą oraz inteligencją w środkowej strefie.

Na niekorzyść w odbiorze Kroosa działa to, że jest już wszystkim zbyt dobrze znany. Z czasem przestaje się doceniać jego walory, bo przyzwyczaił do takiej perfekcji i zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że za normalne uchodzi, że kto jak kto, ale on zawsze poda celnie. Wszyscy inni miewają wahania nastrojów, skoki dyspozycji, ale Kroos zawsze trzyma się swojego pułapu, co właśnie czyni go jednym z najlepszych pomocników globu. I zapewne gdyby jeszcze miał do dyspozycji atakujących w lepszej formie, kogoś do współpracy poza Benzemą, jego liczby byłyby jeszcze bardziej piorunujące. 8 asyst w LaLiga wypracował na ataku, który tydzień w tydzień zbiera słowa rozczarowania. Broni się tylko Karim.

Zawsze gdy pada pytanie, kto jest lepszy z duetu Kroos - Modrić, obaj zgodnie poprawiają, że nie byliby tak dobrzy bez tego drugiego. Nie można wybierać, bo to oni zawsze dają sobie najlepsze rozwiązania do zagrania. Czują grę, jak nikt inny. Dziś wyglądają na dwóch facetów, którzy zjedli zęby na futbolu. Pozwalają się innym wyszaleć, po czym przypominają, o co w tym chodzi. O dokładność, kontrolę, poszukiwanie równowagi, regularność, konsekwencję. Cristiano i Messiego najbardziej podziwiamy za to, że nie są wystrzałem na sezon czy dwa, tylko wznoszą piłkę na szalony poziom przez 15 lat. Z Kroosem jest identycznie, chociaż nie działa tak jak oni na pierwszym planie – o precyzji i konsekwencji mógłby dawać wykłady i zasadniczo robi to dość regularnie, co trzy dni, na najwyższym poziomie.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.