Bujne brody, kolory i charakterystyczne wąsy. Pamiętne zarosty z piłkarskich boisk

Djibril Cisse
Fot. Matthew Lewis/Getty Images

Brody i wąsy już od kilku lat cieszą się ogromną popularnością, a piłkarzom towarzyszyły od lat. Kiedyś wydawało się, że każdy szanujący się polski piłkarz musi nosić zarost, ale tę modę widać było na całym świecie. Szczególnie, że z czasem zawodnicy stawali się gwiazdami popkultury, a ich image interesował nie tylko sportowe media i inspirował kibiców.

Liga NBA ma Jamesa Hardena, w sportach zimowych nikt nigdy nie przebije wąsów Adama Małysza, ale piłkarze też dobrze wypadają w tym towarzystwie. Dziś może nie widać wprawdzie na boiskach takiego boomu na wąsaczy i brodaczy jak jeszcze w latach 80. czy 90., ale są zawodnicy, dla których to charakterystyczny i nieodzowny element wizerunku.

Wybraliśmy siedmiu, którzy swoją popularność zawdzięczają nie tylko umiejętnościom piłkarskim, ale też zarostowi. Niektórzy nawet w większym stopniu, niż z uwagi na to, co pokazywali na murawie.

1
Djibril Cisse

Na początku XXI wieku Cisse był uznawany za jeden z największych talentów na świecie i gdy w wieku 23 lat odchodził z Auxerre do Liverpoolu, świat leżał u jego stóp. Z Ligue 1 odchodził po czterech sezonach, w trakcie których zdobył 70 bramek i Rafa Benitez na nim chciał zbudować atak The Reds.

Kariera Francuza wyhamowała jednak z powodu złamania nogi i w Anglii nie rozwinął się na miarę oczekiwań. Mimo tego szybko zaczął przyciągać uwagę, bo uwielbiał kombinować z fryzurami, a także z zarostem. Czasami wyciął jakiś wzór, czasami pofarbował na tleniony blond, a nieraz na bardziej szalony kolor. Cisse nie krył też fascynacji modą i m.in. lobbował za tym, by większą popularnością cieszyły się męskie spódnice i podkreślał, że dla niego zadbany zarost to element stylówki.

Tak jest do dziś. Cisse ma 40 lat, karierę zakończył w 2018 roku jako piłkarz trzecioligowego szwajcarskiego klubu Yverdon i od tego czasu zajmuje się różnymi aktywnościami. Ma swoją markę odzieżową, produkuje perfumy, wystąpił w komedii, a także wziął udział we francuskiej wersji Tańca z Gwiazdami. Ekstrawagancki styl do dziś jest jego znakiem charakterystycznym.

2
Andrea Pirlo

Bodaj najbardziej znana piłkarska broda XXI wieku. Andrea Pirlo zapuścił ją dopiero pod koniec kariery, bo wcześniej raczej słynął z długich włosów i precyzyjnych podań, ale z wiekiem zmienił nieco podejście. Zarost pojawił się u niego w czasach, gdy w Juventusie zaczynał być jednym z najbardziej doświadczonych piłkarzy w drużynie oraz jej liderów. Przypadek?

Zarost dodawał mu szyku i pasował do jego stylu gry na boisku. Pirlo jako rozgrywający był uosobieniem elegancji i kiedy do fryzury dołożył brodę, wydawało się, że wszyscy zaczęli go szanować jeszcze bardziej. Dosłownie tak, jakby była ona wyznacznikiem jego inteligencji, klasy i rutyny. Ponadto Pirlo prezentował się z nią bardzo korzystnie. Stacja talkSPORT przeprowadziła kiedyś nawet sondę uliczną i pokazywała kobietom zdjęcia włoskiego piłkarza z czasów przed zapuszczeniem brody oraz już z zarostem. Ta druga opcja wygrała z miażdżącą przewagą.

3
Paul Breitner

Wybór z cyklu blast from the past. Legendarny piłkarz Bayernu Monachium i reprezentacji Niemiec prezentował się w czasie kariery tak, jakby wszędzie zapominał ze sobą golarki, bo bujnym wąsom i brodzie towarzyszyła jeszcze charakterystyczna fryzura. Krótko mówiąc, Paul Breitner wyglądał jak kula włosów.

Niemiec występował w latach 70. i 80., gdy taka moda była na porządku dziennym, ale to nie tak, że nie panował nad swoim zarostem. Potrafił zaskoczyć przyciętym wąsem a'la Hulk Hogan, jednak nigdy nie ruszał swojego kręconego afro. Zmieniło się to dopiero po zakończeniu kariery. Dziś jako ekspert telewizyjny też dba o styl, ale czuprynę zastąpiły zaczesane siwy włosy, za to nigdy nie pozbył się zarostu. I mimo że Breitner w trakcie gry zdobył z kadrą złoto i srebro mundialu, a z Bayernem i Realem Madryt łącznie wygrywał jedenaście trofeów, w tym Puchar Mistrzów i siedem tytułów krajowych, to najbardziej po latach pamiętany jest z uwagi na wygląd.

4
Abel Xavier

Co zapamiętamy z Euro 2000? Zwycięskich Francuzów ze złotą generacją, wyrachowanych Włochów, pudła Holendrów z rzutów karnych i brodę Abela Xaviera. Stylówka portugalskiego obrońcy to niemal tak samo ikoniczny obrazek tego turnieju jak złoty gol Davida Trezegueta z woleja w finale przeciwo Italii. Szczególnie, że jego reprezentacja była wtedy rewelacją turnieju.

Xavier słynął z tlenionego blondu i różnych wariacji na temat fryzur oraz zarostu. Wcześniej słynął z zaczesanych do tyłu, falowanych, ciemnych włosów, ale pewnego razu postanowił się przefarbować i nie ominęło to brody. Na twarzy Portugalczyka pojawiały się różne wzory. Zawsze był oryginałem i kolorowym ptakiem. Śmiało można powiedzieć, że jego image zdecydowanie przebił popularnością boiskowe dokonania, mimo pamiętnego Euro.

Xavier należy do wąskiego grona piłkarzy, którzy grali zarówno w Evertonie, jak i Liverpoolu. Występował również w Benfice, Bari, Realu Oviedo w La Liga, PSV, Galatasaray, Hannoverze, Romie, Middlesbrough i Los Angeles Galaxy, więc zjeździł cały świat. Ponadto po zakończeniu gry w piłkę przyjął Islam, zaczął trenować i przez trzy lata był selekcjonerem reprezentacji Mozambiku, gdzie się urodził.

5
Marco Sailer

Piłkarz mniej znani niż poprzednicy na tej liście, ale kto wie, czy nie posiadający najbardziej imponującego zarostu. Był nawet moment, że Darmstadt kojarzono najbardziej właśnie z uwagi na brodę Marco Sailera. Tym bardziej, że nieraz towarzyszył jej ekstrawagancki, podwinięty wąs, jakby Niemiec przybył do nas prosto z XIX wieku.

Sailer zyskał popularność, kiedy w 2015 roku przebił się z Darmstadt do Bundesligi i od razu zwrócił uwagę dzięki zarostowi. Dziennikarze pisali nawet, że nosi najbardziej przerażającą brodę w Niemczech i ona sprawia, że rywale momentalnie nabierają do niego respektu. Napastnik przyznał, że przestał się golić dokładnie 1 listopada 2014 roku i długo trwał w tym postanowieniu. Chodziło o to, że uznał, że nie zetnie zarostu dopóki nie awansuje do najwyższej ligi i chyba podziałało, bo Darmstadt od tego momentu do końca sezonu przegrał tylko trzy mecze i wszedł do pierwszej ligi.

W szczytowym momencie broda Sailera miała ponad 30 centymetrów długości i piłkarz musiał związywać ją w warkocz. Do końca kariery nie ściął jej jednak całkowicie, a jedynie stylizował i skracał, bo zżył się z brodą. Panowie, którzy też je noszą, powinni go doskonale rozumieć.

6
Davide Moscardelli

Piłkarz, który zdecydowanie bardziej kojarzony był ze względu na brodę niż wyczyny boiskowe. Moscardelli w karierze zagrał 91 razy w Serie A, za to ponad 400-krotnie na poziomie Serie B i Serie C. Zwiedził takie kluby jak Triestina, Cesena, Piacenza, Chievo, Bologna, Lecce, Arezzo i Pisa i wszędzie był ulubieńcem trybun.

Bujna broda zdecydowanie w tym pomogła. Moscardelli wyróżniał się zarostem i początkowo stylizował go na różne sposoby, by w lutym 2013 roku oddać sprawy w ręce natury. Od tego czasu do zakończenia kariery w 2020 roku nie golił się ani razu i stał się kimś w rodzaju kultowego bohatera. Kibice stworzyli nawet kompilację jego najlepszych zagrań i zatytułowali ją słowami: „Moscardelli jest za dobry na Złotą Piłkę”. Pierwotna wersja tego nagrania podbiła YouTube i osiągnęła ponad 5 mln wyświetleń.

7
Marian Janoszka

Ten wąs niejedną polską murawą trząsł. Zestawienia brodaczy i wąsaczy z boisk piłkarskich nie mogliśmy sporządzić bez żadnego polskiego wątku. I choć zapewne najbardziej popularny zarost w historii naszego futbolu to wąsy Zbigniewa Bońka, to jeśli chodzi o samą stylówkę, nikt nie miał podjazdu do Mariana Janoszki.

Słynny „Ecik” to legenda śląskiej piłki i przede wszystkim Ruchu Radzionków. W tym klubie grał w latach 1977-1992, a potem 1995-2002 z krótką przerwą na występy w Niemczech oraz GKS Katowice. To właśnie jako piłkarz słynnej Gieksy zasmakował gry w europejskich pucharach. Mierzył się m.in. z Benficą, Arisem Saloniki, Bayerem Leverkusen czy Girondins Bordeaux.

Dwumecz z tym ostatnim zespołem przeszedł do historii. Klub z Katowic wyeliminował jesienią 1994 roku drużynę, która miała w składzie takie postaci jak Bixente Lizarazu, Christophe Duggary czy Zinedine Zidane, czyli trójkę, która cztery lata później była w składzie reprezentacji Francji i sięgnęła po mistrzostwo świata. Słynny Zizou najlepiej zapamiętał Janoszkę. „Ecik” w rewanżu miał kryć go indywidualnie i nie unikał twardych starć, przez co Zidane narzekał do sędziego. Gracz Gieksy w końcu jednak podszedł do niego i warknął ze swoją charakterystyczną gwarą: „Skończ knolić, ino groj!”. Przekaz musiał najwyraźniej trafić do przyszłej gwiazdy światego futbolu, bo później już unikał starć z rywalem.

Tekst powstał we współpracy z Philips, producentem golarki hybrydowej do całego ciała OneBlade. Philips OneBlade Pro Face+Body to rewolucyjne urządzenie, które przycina, nadaje kształt i goli włosy o każdej długości, na twarzy i na ciele. Jest skuteczne nawet przy dłuższym zaroście i jednym ruchem ścina także kilkudniowy zarost. Jego stosowanie jest komfortowe, nawet na wrażliwych obszarach. Sprawdź: https://www.philips.pl/c-m-pe/oneblade

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Komentarze 0
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play