Ostatnie rozdanie Vitala Heynena? Mistrzostwa Europy z perspektywy polskich siatkarzy

Zobacz również:Spokój pomieszany z aferami i pół kadry z plusligowym doświadczeniem. O rywalach polskich siatkarzy na igrzyskach słów kilka
Reprezentacja Polski siatkarzy
Fot. Jakub Gruca / 400mm.pl

Z mieszanymi nastrojami polscy siatkarze przystąpią do mistrzostw Europy. Według doniesień, porażka na igrzyskach ma nie siedzieć już w ich głowach. Nie zmienia to faktu, że w turniej odbywający się między innymi w naszym kraju zawodnicy Vitala Heynena wchodzą z wielką blizną. Czy można oczekiwać powtórzenia wyniku sprzed dwóch lat?

Polacy do mistrzostw podchodzą jako trzecia drużyna minionej edycji. Ostatnia dekada występów Biało-Czerwonych na imprezach tej rangi to jednak istna sinusoida. Po brązie w 2011 roku nastąpił czas rozczarowań, a nawet kompromitacji. Ze współorganizowanego z Duńczykami turnieju w 1/8 finału wyrzucili nas Bułgarzy. Dwa lata później po raz pierwszy na własnej skórze poczuliśmy potęgę rodzącej się reprezentacji Słowenii. Rewelacja turnieju najpierw w ćwierćfinale pokonała Polaków, a później w półfinale Włochów. Dopiero w finale lepsi okazali się Francuzi.

Skoro w poprzednim akapicie wspomniano o kompromitacji, to teraz należą się wyjaśnienia. W 2017 roku pod wodzą Ferdinando de Giorgiego polscy siatkarze znów odpadli po meczu ze Słowenią. Tym razem w 1/8 finału po gładkim 3:0 ze strony zawodników prowadzonych wówczas przez Slobodana Kovaca. Turniej w naszym kraju okazał się gwoździem do trumny dla „Fefe”, którego w tym samym roku zastąpił Vital Heynen.

OSTATNIE PODRYGI?

Belg miał okazję stać z naszymi reprezentantami na najniższym stopniu podium mistrzostw Europy dwa lata temu. Wówczas w całym turnieju przegrali tylko raz. W półfinale lepsi okazali się dobre znani… Słoweńcy. Dla Heynena będzie to drugi i być może ostatni EuroVolley w roli selekcjonera kadry Polski.

– Nasz ostatni trening w Spale. Dziękuję za bycie przez cztery lata wspaniałym miejscem do trenowania, jedzenia grillowania i spacerów. Jeszcze jedna rzecz, jesteśmy gotowi na mistrzostwa Europy – napisał 52-latek na Twitterze.

Vital Heynen
Fot. Getty Images

Wydźwięk posta może sugerować, że startujący turniej to „ostatni taniec” Heynena. Póki co oficjalnie Polski Związek Piłki Siatkowej milczy jeśli chodzi o klarowne stanowisko w tej sprawie. Trochę cienia na sprawę rzucił prezes Jacek Kasprzyk, sugerując w rozmowie z TVP Sport, że w celu dalszej współpracy, trener musiałby zgłosić się do otwartego konkursu po turnieju.

– Rozmawiałem już z Vitalem. Jeśli będzie chciał pracować dalej w kadrze, będzie musiał ponownie wystartować w konkursie. Nie jest łatwym człowiekiem we współpracy. Ostatnie półtora roku pracowało mi się z nim dobrze. Pierwsze lata nie były jednak łatwe. Trzeba mu było przypominać, że to my jesteśmy pracodawcą i chcemy mieć pewien wpływ na funkcjonowanie grupy – opowiadał Kasprzyk, który pod koniec września będzie ubiegał się o reelekcję.

Heynen na turniej odbywający się w naszym kraju (Kraków, Gdańsk, Katowice), a także w Czechach, Finlandii i Estonii zabiera identyczną dwunastkę, która na przełomie lipca i sierpnia walczyła na igrzyskach w Tokio. Jako że przepisy podczas mistrzostw Europy zezwalają na udział czternastu graczy, do wspomnianej ekipy dołączyło dodatkowo dwóch siatkarzy, którzy nie załapali się na turniej olimpijski – Tomasz Fornal oraz Damian Wojtaszek. Wspomniani panowie trenowali w ostatnich tygodniach wraz z resztą kadry.

Trudno powiedzieć coś na temat nastawienia mentalnego w zespole. Od czasu porażki z Francją Polacy nie rozgrywali żadnych oficjalnych spotkań. Ponadto, poza rozmowami tuż po starciu z mistrzami olimpijskimi, niełatwo też znaleźć wiele rozbudowanych wypowiedzi ze strony graczy. Z informacji, które dochodziły ze Spały, wynika, że cała drużyna szybko postanowiła zapomnieć o japońskim niepowodzeniu. Zebrano wszystkie wnioski z nieudanego turnieju, po czym… spalono je.

W JEDNEJ GRUPIE Z OBROŃCAMI TYTUŁU

Podobnie jak koleżanki z żeńskiej kadry, tak i panowie nie powinni mieć żadnych większych kłopotów z wyjściem z sześciozespołowej grupy. Powiększenie formatu turnieju do 24 ekip spowodowało, że w imprezie bierze udział wiele reprezentacji, które jeszcze kilkanaście lat temu mogłoby pomarzyć o występie w ME.

W naszej grupie A, rozgrywającej swoje mecze w Krakowie, oprócz Polaków znalazły się także Belgia, Grecja, Portugalia, Serbia i Ukraina. Żaden z rywali nie brał udziału w ostatnim turnieju olimpijskim. Warto wspomnieć, że Serbia i Ukraina miała swojego reprezentanta w naszym składzie nieobecnych igrzysk.

Być może najwięcej emocji spośród wszystkich spotkań pierwszej fazy mistrzostw wygeneruje starcie Polaków z Serbami. Wspomniani rywale to aktualni obrońcy tytułu. Zawodnicy wspomnianego wcześniej Kovaca w drodze po złoto pokonali między innymi Ukrainę, Francję, czy naszych pogromców – Słoweńców. Zespół nowego trenera Skry Bełchatów to także jedyny grupowy rywal, z którym mierzyliśmy się podczas ostatniej Ligi Narodów. W Rimini Biało-Czerwoni triumfowali 3:1. Wówczas najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania z dorobkiem 26 punktów został Wilfredo Leon.

W składzie mistrzów Europy nie brakuje graczy z olbrzymim potencjałem. Środek tworzą Marko Podrascanin i Srećko Lisinac – obaj reprezentujący także włoskie Trentino. Na polskiej ziemi zagra także Uros Kovacević – MVP ostatniego czempionatu, a zarazem nowy przyjmujący Aluron CMC Warty Zawiercie oraz Neven Majstorović. Libero kadry był rok temu bohaterem sensacyjnego transferu, gdy jako złoty medalista turnieju podpisał kontrakt z występującą wówczas na zapleczu PlusLigi LUK Politechniką Lublin. Ten ruch był tematem poruszanym podczas naszej rozmowy z Ivanem Miljkoviciem. Legenda światowego volleya nie ukrywała braku zrozumienia dla transferu.

– Za moich czasów gry w reprezentacji, praktycznie każdy grał we Włoszech, najsilniejszej lidze świata. Dzisiaj kadrowicze porozwalani są po całej Europie. Część z nich nadal występuje w topowych rozgrywkach, lecz reszta się tam nie łapie. Osiągnęli sukces, więc chyba jest z reprezentacją dobrze, ale nie pokuszę się o porównanie jej na przykład do drużyny z 2000 roku – opowiadał mistrz olimpijski z Sydney.

WALKA O TRZECIE MIEJSCE?

Pozostali rywale to ekipy, które na co dzień znacząco odstają sportowo od Polaków i Serbów. Nie oznacza to wcale, że obie ekipy mają przed sobą pustą drogę do fazy pucharowej. Strata setów z Belgami czy Ukraińcami nie powinna być rozpatrywana w kategoriach ogromnej niespodzianki. Pierwsi to rewelacja mistrzostw Europy sprzed czterech lat. Na turnieju w Polsce uplasowali się tuż za podium. Tę samą, czwartą pozycję siatkarze Fernando Munoza zajęli w ostatniej edycji Ligi Europejskiej. W składzie nie brakuje „plusligowych” wątków – nowego gracza Asseco Resovii Rzeszów Sama Deroo, przyjmującego GKS Katowice Thomasa Rousseaux czy byłego atakującego AZS Olsztyn Brama van den Driesa.

Z kolei nasi wschodni sąsiedzi ten sam turniej skończyli ze srebrnymi medalami na szyi. Dla Ukrainy będą to dopiero drugie mistrzostwa Europy od czasu udziału w czempionacie w 2005 roku. Największe nadzieje na sukces upatruje się w Olehu Płotnyckim. Klubowy kolega Leona z Perugii w ostatnim sezonie Serie A słynął z bardzo dobrego przyjęcia oraz licznych asów serwisowych (czwarte miejsce w klasyfikacji ligi).

Skład grupy dopełniają Grecy i Portugalczycy. Obie ekipy najprawdopodobniej można umieścić w gronie, które zakończy przygodę z mistrzostwami już po pierwszej fazie. Jedni i drudzy awans uzyskali dzięki odbywającym się kilka miesięcy temu turniejom eliminacyjnym. Co ciekawie kadry tworzyły również jedną grupę dwa lata temu. W Montpellier górą byli Portugalczycy, wygrywając 3:1, ale to Grecy, dzięki lepszemu bilansowi wyszli później na czwartym miejscu z grupy. Siatkarze z Półwyspu Iberyjskiego będą pierwszą przeszkodą zawodników Heynena na imprezie.

CHĘTNI PO ZŁOTO

Oprócz Polaków i Serbów, ekip, które chętnie zabrałyby ze sobą złote medale nadchodzącego turnieju jest sporo. W grupie B walka o pierwsze miejsce powinna rozstrzygnąć się pomiędzy Włochami a nieobliczalnymi Słoweńcami. W fińskiej grupie C o triumf poważnie mogą powalczyć aż trzy ekipy. Oczywiście, najwięcej szans mają świeży wicemistrzowie olimpijscy – Rosjanie. Sporo krwi mogą napsuć Turcy, zwycięzcy ostatniej Ligi Europejskiej, a także Holendrzy z Nimirem Abdel-Azizem. Atakujący Pomarańczowych to pierwszy strzelec ostatniej edycji Ligi Mistrzów i Ligi Narodów, a także najlepiej punktujący siatkarz fazy zasadniczej Serie A ubiegłego sezonu.

Jakie można stawiać oczekiwania wobec Polaków? Nawet pomimo kiepskich nastrojów po igrzyskach, wszystko poniżej ćwierćfinału odbierane będzie jako klęska. Nawet eliminacja na etapie 1/4 finału spowoduje najprawdopodobniej lawinę krytyki. Powtórzenie wyniku sprzed dwóch lat nie jawi się dziś jako wygórowany cel. Jeśli będzie to ostatni turniej Heynena, to dla całej kadry miło byłoby zakończyć ten rozdział z nagrodą na szyjach.

*****

Skład reprezentacji Polski:

Środkowi: Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Piotr Nowakowski

Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz

Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek

Przyjmujący: Tomasz Fornal, Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Kamil Semeniuk, Aleksander Śliwka

Libero: Paweł Zatorski, Damian Wojtaszek

*****

Terminarz występów Biało-Czerwonych:

Polska – Portugalia (2 września, godzina 17:30)

Serbia – Polska (4 września, godzina 20:30)

Grecja – Polska (5 września, godzina 20:30)

Polska – Belgia (6 września, godzina 20:30)

Polska – Ukraina (8 września, godzina 17:30)

Wszystkie mecze fazy grupowej Polacy rozegrają w Krakowie. Po ewentualnym awansie do 1/8 i 1/4 finału, będą mierzyć się w Gdańsku. Półfinały i finały rozstrzygną się w katowickim Spodku.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.