Ostatni dzwonek Daniela Sturridge’a. Kiedyś z Luisem Suarezem zjadali Premier League, dziś szuka resztek chwały na Majorce

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
fot. Quality Sport Images/Getty Images

Jego kariera to jedna z największych zagadek w historii współczesnej piłki. Od pięknych akcji i goli do żmudnych powrotów po kontuzjach. Od trofeów – przecież był w Chelsea i Liverpoolu, kiedy sięgały po Ligę Mistrzów – do skandalu związanego z obstawianiem, który kosztował go kilkunastomiesięczny rozbrat z futbolem. Majorka to fajne miejsce na wakacje, ale paradoksalnie właśnie tam angielski napastnik musi wziąć się do roboty, jeśli świat ma uwierzyć w to, co mówi Daniel Sturridge – że wszystko ułożył sobie w głowie i jest jeszcze w stanie pokazać nam trochę magii.

Nie wiadomo jeszcze, czy były zawodnik Liverpoolu zostanie w Realu Mallorca. Na razie próbuje udowodnić, że pewnych rzeczy się nie zapomina. W naszych głowach mogą odwinąć się klatki z Anfield, kiedy razem z Luisem Suarezem stworzyli za kadencji Brendana Rodgersa zabójczy duet. Ich świetna współpraca o mały włos przyniosłaby The Reds mistrzostwo Anglii, kilka lat wcześniej nim zrobił to Juergen Klopp.

OSTATNI BŁYSK W TURCJI

Ale życie historią na nic się nie zda. Z tamtego duetu tylko Suarez zrobił wielką karierę. Sturridge został wypożyczony do West Bromwich Albion, a kiedy trafił do Turcji, można było pomyśleć, że oto właśnie nastał koniec. I tak się rzeczywiście stało, choć nie poszło o sportowe sprawy. Sturridge nie okazał się ponownie człowiekiem ze szkła, łapiącym kontuzje za kontuzją, ani kimś kto po prostu kiepsko wyglądał na boisku. Było dużo gorzej – w ogóle nie grał.

Przyczyny były podobne jak w przypadku Kierana Trippiera. Okazało się bowiem, że systemu nie da się tak łatwo oszukać, a podrzucanie rodzinie czy kumplom typów do obstawiania swoich transferów niekoniecznie jest najlepszym pomysłem. Sturridge nie zdawał sobie sprawy, jak wysoką cenę za to zapłaci. Ostatni mecz o stawkę zagrał w lutym 2020 roku. Nic dziwnego, że w Hiszpanii wiele osób ma dzisiaj wątpliwości, czy taki zawodnik może być realnym wzmocnieniem beniaminka LaLiga.

Kara czterech miesięcy zawieszenia, obowiązująca we wszystkich ligach na świecie, jaką dostał po odkryciu procederu, którym parał się jeszcze jako zawodnik Liverpoolu, sprawiła, że zaczęto mówić o końcu kariery Sturridge’a. On sam wpisał się w taką narrację, nie podjął bowiem żadnej pracy.

A trzeba przyznać, że w Turcji nie szło mu wcale źle. W sezonie 2019-20 Anglik strzelił siedem goli w 16 spotkaniach.

NAGRODA ZA PSA

Na Majorce ma pokazać się w kilku meczach kontrolnych. Decyzje zostaną podjęte po nich. O sprawie Sturridge’a szeroko rozpisuje się „Mallorca Daily Bulletin”. Dziennikarz zajmujący się klubem z Majorki, podkreśla, że choćby nie wiadomo jak mocno piłkarz zszedł ze swoich oczekiwań (i przyzwyczajeń) finansowych, wciąż byłby jednym z najlepiej zarabiających graczy. W Realu Mallorca nie płaci się po prostu wielkich kontraktów.

Zauważa również, że konto Daniela na Instagramie jest pełne filmików, na których ćwiczy. Nikt jednak nie wie, w jakiej formie znajduje się 26-krotny reprezentant Anglii, gdy przy nodze ma piłkę, a wokół są wymagający rywale.

Sturridge zawsze uchodził za piłkarza, który kocha życie – dobre ciuchy, muzykę – sam zresztą jest w posiadaniu wytwórni Dudley Road Records, Amerykę – ma dom w Los Angeles i jedzenie – razem z mamą otworzył parę lat temu knajpę Sturr Crazy, klasyczne, amerykańskie barbecue.

Media na Majorce przypominają, że ostatnio nie był znany z dobrych występów na boisku, ale raczej z głupkowatych portali o celebrytach, jak wtedy, gdy zaginął jego pies i zaoferował 30 tysięcy funtów nagrody, ale po znalezieniu zwierzaka przez pewnego rapera z LA, wypłacił mu tylko część, rozpętując jedną z tych dram, jakimi żyje „wielki” świat.

30 PRZERW W GRZE

Real Mallorca wrócił do hiszpańskiej elity, awansując z pierwszego miejsca na zapleczu. 14 sierpnia zacznie sezon meczem z Betisem. Klub potrzebuje wzmocnień, tak zawsze jest w przypadku beniaminków. Sturridge ma z pewnością coś, czego brakuje większości zawodników Realu – doświadczenie. To jednak trochę za mało. Szczególnie, że w ostatnich latach kariery dał się zapamiętać jako kapryśny, mający ciągle problemy zdrowotne piłkarz. W przeszłości Sturridge miał 30 (!!!) przerw spowodowanych urazami. Głównie dotyczyły one spraw mięśniowych.

Niewiele osób pamięta, ale ostatni mecz, jaki napastnik zagrał w Liverpoolu, to ten magiczny wieczór przeciwko Barcelonie, cztery gole The Reds i odrobienie strat z Camp Nou po porażce 0:3. Ostatnia migawka z czegoś naprawdę ekstra w karierze Sturridge’a to gol strzelony Chelsea, cudowne uderzenie z dystansu w ostatniej minucie, dające Liverpoolowi remis.

A potem była ta nieszczęsna porada dla brata Leona. Postaw na mój transfer do Sevilli. Na dodatek jeszcze chybiona.

FAJERWERKI W LIVERPOOLU

W angielskiej piłce był naprawdę wielkim talentem, wystarczy zresztą prześledzić jego karierę – zaliczał kolejne szczeble w reprezentacjach młodzieżowych, a do CV dopisywał wielkie kluby: Manchester City, Chelsea, Liverpool.

Kiedy trafił na Anfield miał znakomity czas, rozkwitał. Pierwsze półtora roku w koszulce The Reds to były potężne fajerwerki – 49 meczów i 35 goli.

W podcaście High Performance powiedział niedawno: – Trenuję bardzo ciężko, doszedłem do wagi, w której czułem się najlepiej jako piłkarz, takiej sprzed ośmiu lat. Jestem wręcz opętany tym, by znów grać jak kiedyś, może nawet lepiej. Jestem mądrzejszy. Jestem starszy.

Gdyby Sturridge’owi faktycznie udało się wrócić do poważnego grania, wywalczyć sobie kontrakt na Majorce, a później pokazać próbkę możliwości w LaLiga, to byłby bez wątpienia kolejny rozdział jego niezwykle dziwnej, pokręconej kariery. Czy zobaczymy jeszcze efektowny taniec – charakterystyczną cieszynkę po golu, kiedy Daniel wygina ręce, jakby był z gumy (kiedyś prześmiesznie próbował to zrobić Klopp)? Trudno w to dzisiaj uwierzyć. Za chwilę jednak Real zagra kilka sparingów i już wszystko będziemy wiedzieć. Być może okaże się, że tym, czego najbardziej w życiu potrzebował Sturridge, była przerwa.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.