Ośmiu największych oszustów w historii sportu. Jak zostać przebierańcem i z buta wejść na salony?

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Karl Power - Manchester United
Fot. Shaun Botterill / Allsport

Ten tekst najlepiej czytać z YouTubem pod ręką. Patrzeć jak Karl Power zamienia się w piłkarza Manchesteru United albo jak Barry Bremen zostaje wyprowadzony ze stadionu, bo przebrał się za czirliderkę. Można też, jak Carlos Kaiser, zaliczyć kilka poważnych klubów i w żadnym nie zagrać. – Chciałem być gwiazdą, ale… nie chciałem kopać piłki – mówił po latach. Wyobrażacie sobie większego przebierańca?

Ostatnio na newonce.sport przypomnieliśmy historię Gregoire’a Akcelroda, amatora, robiącego sobie fotki w koszulce PSG i tworzącego notki prasowe, gdzie zamiast nazwiska Nicolasa Anelki wstawiał swoje. We Francji wyszła o tym książka, a ludzie momentalnie pokochali historię miglanca, który wbrew wszystkiemu, ruszył w futbolową podróż. To nie jest pierwszy taki przypadek. Świat piłki, w ogóle sportu zna takich bohaterów mnóstwo.

1
Karl Power

Większość z nas miała kiedyś marzenie, by zagrać w Lidze Mistrzów. Większość pewnie nieraz wizualizowała jak wychodzi na murawę przy 60 tysiącach widzów i nawet staje do pamiątkowego zdjęcia. Niejaki Karl Power, amator jakich wielu miał podobnie – z tą różnicą, że on to marzenie spełnił. 18 kwietnia 2001 roku przebrał się za piłkarza Manchesteru United i stanął obok Andy’ego Cole’a przed spotkaniem z Bayernem. Dopiero Gary Neville skapował się, że coś tu nie gra, ale zanim to zrobił, fotoreporterzy zdążyli już uwiecznić ten absurdalny moment. Power na drugi dzień wylądował na okładce „The Sun”. Miał 33 lata, był bezrobotnym ojcem dwójki dzieci i przez chwilę najpopularniejszym człowiekiem w Wielkiej Brytanii.

Na stadion w Monachium dostał się dzięki kumplowi, który przemycił go, korzystając z wejściówki prasowej. Początkowo miał nawet pomysł pojawić się na murawie w masce Erica Cantony. Ostatecznie wybrał zwykły biały strój Manchesteru i plaster na nosie, a już kilka miesięcy później jego wyczyny tak bardzo spodobały się telewizji, że zrobiono z niego cyklicznego showmana. Power wkrótce pojawił się podczas meczu krykieta, zagrał na Wimbledonie z Timem Henmanem i stanął na podium Formuły 1 obok Michaela Schumachera. Bernie Ecclestone, szef zawodów zarzekał się, że ma najlepszą ochronę na świecie, z kolei Power po latach śmiał się, że rozmontował ją w dwie minuty. Chwilę przed wręczeniem nagród schował się w toi-toiu.

Efekty można było zobaczyć w dokumencie Channel 4 pt.: „Ulubiony oszust Wielkiej Brytanii”. Zabawa szybko się jednak skończyła, bo telewizja zarobiła na tym krocie, a autorowi rzuciła ochłap. Power ostatni taniec zatańczył w 2003 roku na Old Trafford, gdzie tuż przed meczem z Liverpoolem odtworzył gola Diego Forlana. Skończyło się dożywotnim zakazem stadionowym.

2
Simon Brodkin

Brytyjski komik obrzucił kiedyś fałszywymi dolarami Seppa Blattera na konferencji prasowej. Lista jego występków jest długa, ale skupmy się na piłce i oszustwach – tutaj też Brodkin ma się czym pochwalić, choćby meczem Everton – Manchester City w 2013 roku, kiedy próbował się rozgrzewać z drużyną gości.

Hitem był też pomysł, by przebrać się za piłkarza reprezentacji Anglii i polecieć z nią do Miami na przygotowania przed mundialem w Brazylii. Ubrany w taki sam garnitur i krawat jak zawodnicy bez najmniejszego trudu oszukał pracowników ochrony i dostał się do pomieszczenia, gdzie drużyna czekała już tylko na samolot. W międzyczasie gawędził z piłkarzami, skarżąc się na Roya Hodgsona. Steven Gerrard wspominał kiedyś, że świetnie się przy tym bawił, choć wielu zawodników wściekało się, iż coś takiego w ogółe miało miejsce.

3
Ali Dia

Artysta jednego przeboju. Klasyczny patent na rozsyłanie spamowych maili o tym, że jest się kuzynem nigeryjskiego księcia. Senegalczyk wymyślił pokrewieństwo z George'em Weahem. Na paskudną podszywkę dał się nabrać Graeme Souness, menedżer Southampton, który podczas rozmowy przez telefon faktycznie był przekonany, że rozmawia z ówczesnym zdobywcą Złotej Piłki.

Dia przyjechał do Anglii z dobrą rekomendacją i sfałszowanym CV (twierdził, że jest byłym piłkarzem Paris Saint-Germain). 23 listopada 1996 roku rozegrał 32 minuty w meczu z Leeds, wchodząc z ławki i za chwilę na nią wracając. Skrót tego występu można znaleźć na YouTube. Dia zaraz potem został zwolniony, dogorywając jeszcze w niższych ligach. Do dziś można spekulować, w jakim stanie był Souness, gdy lekką ręką zdecydował się na ten transfer.

4
Barry Bremen

Powstał o nim świetny dokument ESPN pt.: „Wielki Oszust”. Kiedyś pewnie trzeba będzie o nim napisać większy tekst, bo Bremen był pierwszym przebierańcem na taką skalę, jeszcze w czasach, gdy nie było telewizji satelitarnej, a tym bardziej dobrodziejstw Internetu. Zwykły sprzedawca z Detroit w latach 80. przebierał się za kurczaka i wkradał się na korty tenisowe, udawał bejsbolistę, sędziego NFL i NHL, innym razem wcielał się w gracza golfa. Jeremy Schaap, amerykański dziennikarz sportowy, na jego pogrzebie powiedział: „Był wielkim oszustem, ale tak naprawdę był najbardziej autentycznym z nas. Zawsze dobrze się bawił. Nie uznawał granic. I po prostu spełniał marzenia”.

Film ESPN pokazuje, że był praktycznie wszędzie i w każdej formie, przykładowo w trakcie spotkania NFL zaistniał jako czirliderka. Wcześniej specjalnie pod ten występ schudł kilkanaście kilogramów, zamówił replikę mundurku Dallas Cowboys za 1200 funtów, ogolił nogi i ogólnie na chwilę przeobraził się w kobietę. „Go Cowboys” – krzyczał, gdy policja skuwała go w kajdanki. Jego wybryki czasem wychodziły poza świat sportu, gdy w 1985 roku wstał z fotela w pierwszym rzędzie i odebrał nagrodę Emmy dla najlepszej aktorki drugoplanowej.

5
Carlos Kaiser

Też możecie o nim obejrzeć film, właściwie to nawet trzeba go obejrzeć, bo jest to historia, gdzie co chwilę pojawia się rozdziawiona gęba i pytanie „Jak to możliwe?”. Carlos Kaiser, a właściwie Carlos Henrique Raposo, przed kilkanaście lat udawał, że jest profesjonalnym zawodnikiem, a kolejne kluby nabierały się na jego sztuczki i oferowały dobrze płatne kontrakty. Brazylijczyk najczęściej udawał kontuzję i kłamał, że musi pauzować kilka tygodni, a że w latach 80. medycyna stała na niskim poziomie, to lekarze przychylali się do tej opinii, nie potrafiąc sprawdzić jego prawdomówności.

Kaiser to jest pod tym względem fenomen – spójrzcie tylko na Wikipedię. Widnieją tam m.in. Botofago, Flamengo, Fluminense, Vasco da Gama i przy każdnym z nich jest zero występów. Kiedyś kupiło go Ajaccio i postanowiło zaprezentować kibicom. Kaiser w czasie prezentacji wykopał wszystkie piłki w trybuny, a potem stwierdził, że to prezent na powitanie z fanami. Był mistrzem kitu i lawirowania. – Chciałem być gwiazdą, ale… nie chciałem kopać piłki – wspominał po latach. Najlepsze było to, że był podobny do Renato Gaucho, byłego reprezentanta Brazylii. Kobietom przedstawiał się więc jako Renato i znowu miał tej okazji benefity. Słowem: miglanc.

6
Didier Baptiste

Akurat ten bohater nigdy nie istniał, był wymysłem „News of the World”, „Timesa”, „Guardiana” i wszystkich innych wielkich angielskich gazet na przełomie wieków. Anglicy pisali, że za moment Liverpool podpisze umowę z lewym obrońcą Monaco, ale nikt nie był w stanie zweryfikować, czy ktoś taki istnieje.

To pokazuje też klimat dawnej epoki: nie było Wikipedii, Google’a, strona Sky Sports sprzedawała w tamtym czasie bilety lotnicze, a jedynym kontaktem z newsami piłkarskimi była usługa Club Call. Kibice płacili 60 pensów za minutę, by przez telefon słuchać najświeższych informacji. Oczywiście tam też powtórzono informację o enigmatycznym Francuzie w Liverpoolu. Jak się później okazało był to bohater serialu „Dream Team” emitowanego w Sky.

7
Gregoire Akcelrod

Gagatek z Francji, już jakiś czas temu przedstawialiśmy jego historię. Jest nawet książka „Prix à Tout Prix”, czyli „Zawodowiec za wszelką cenę”. W skrócie: amator tworzy zmyślone CV i stronę internetową, na której pojawiają się lewe raporty meczowe (usuwał np. Nicolasa Anelkę i wstawiał siebie). Następnie wysyła CV do dużych klubów w Europie, podając się za zawodnika PSG. Na tysiące rozesłanych ofert zawsze znajdzie się ktoś, kto pociągnie za haczyk. Nagle jest Norwich City, jest Bournemouth, ale również kandydat do gry w Lidze Mistrzów – CSKA Sofia.

Bułgarzy zrobili mu nawet prezentację z koszulką, dosłownie pięć minut zanim wyszło, że to klasyczny „fake-player”. Historia Akcelroda pokazuje głupotę świata piłki, bo po odesłaniu do domu dalej wysyłał CV i dalej nabierał ludzi. Pograł w Kuwejcie, Grecji, zaliczył kanadyjska ekstraklasę. Mnóstwo klubów zaprosiło go na testy, choć dzisiaj wszyscy się tego wypierają.

8
Maurice Flitcroft

Przebieraniec ze świata golfa, bohater książek i filmów, 46-letni operator dźwigu, który pewnego dnia stwierdził, że zrobi wszystko, by wejść na salony. Nazywany jest też najgorszym golfistą w historii, po tym jak w 1976 roku wziął udział w zawodach Open, najważniejszym w Stanach Zjednoczonych, choć golfem zajmował się zaledwie od kilku miesięcy, grając w domowym ogródku. – Chciałem mieć sławę i pieniądze. Dobrze, że udało się chociaż z jednym – żartował.

Uwagę zawodowców zwrócił już na samym początku, przychodząc w dziwnych butach, nie znając marek piłek golfowych i wyczyniając cuda z kijem. Przez kolejne lata toczył zabawę w kotka i myszkę z federacją, organizującą zawody. Raz był Geraldem Hoppem, innym razem Jamesem Jollym, Genem Paycheckim albo hrabią Manfredem von Hofmannstalem.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.