Nigeryjska szkoła tańca. Jay-Jay Okocha zaprasza na karuzelę

Zobacz również:THROWBACK #25. Polscy piłkarze, którzy wyjechali do Anglii za marzeniami o wielkiej karierze. Wesoły domek w Boltonie
jay-jay okocha.jpg
fot. Laurence Griffiths/Getty Images

Jego wyczyny w polu karnym rywala bardziej niż futbol przypominały układy taneczne z teledysków Run-DMC. Jednym balansem ciała był w stanie posłać całą defensywę w kierunku, w którym wcale nie zamierzała podążać. To była czysta radość. Z gry i oglądania. Jay-Jay Okocha, kibice Boltonu nosili koszulki z napisem: „Jay-Jay – so good they named him twice”. Olivera Kahna przeczołgał jak na meczu międzyklasowym. Boisko zamieniał w parkiet i tańczył do melodii, której inni nie umieli usłyszeć.

Okocha wychował się w podgrupie etnicznej Anioma. Można to przełożyć na „Dobra Ziemia”. W regionie Delta, w jego ojczyźnie, Nigerii, ludzie wydobywali ropę albo parali się rolnictwem. Ale mały Austin, a raczej Augustine Azuka Muhammad Yavuz (to brat nazwał go Jay-Jay i tak zostało) miał inny plan. Kopanie piłki. Nie jest to łatwe do zrealizowania, szczególnie gdy nie ma żadnej piłki. Od czego jednak są puszki, kulki z papieru i inne przedmioty. – Kiedy pojawiała się futbolówka, mogliśmy nią pograć, potrzymać, to był bonus – opowiadał po latach.

Gdziekolwiek się pojawił, wzbudzał euforię. Trybuny zawsze bowiem kochały graczy takich jak on. Finezyjnych, odważnych, wychodzących poza schemat, nie raz na dziesięć meczów, ale kilka razy w spotkaniu. Gdy we Frankfurcie, Paryżu, Turcji czy Boltonie ludzie wstawali z krzesełek, pewne było, że Okocha zaczyna taniec. Zaraz założy komuś siatkę, przerzuci piłkę nad obrońcą, zagra piętą, albo wpakuje piłkę w okienko z rzutu wolnego.

POWINIENEŚ GRAĆ W REALU

Efektownymi występami czarował nie tylko publiczność, ale i dziennikarzy. Kiedy w jednym ze spotkań w barwach Boltonu zmarnował rzut karny, reporter stacji Sky Sports w mixed zone niemalże wyznał mu miłość. „Powinieneś grać w Realu Madryt” – powiedział, co Jay-Jay skwitował tylko szerokim uśmiechem.

W Niemczech jego gol został wybrany trafieniem sezonu, gdy w polu karnym Karlsruher szachował obrońców i Olivera Kahna tak długo, że gdy przestało im się kręcić w głowach, piłka była już w siatce. Juergen Klopp wyznał po latach, że to najładniejszy gol w historii Bundesligi.

Jay-Jay był kluczową postacią olimpijskiej reprezentacji Nigerii na igrzyskach w Atlancie. Super Orły sięgnęły wówczas po złoto, a afrykańskie media określiły ich mianem Dream Team, na cześć amerykańskiej reprezentacji koszykarskiej, złożonej z graczy NBA. Z seniorską reprezentacją nigdy nie spełnił jednak snów o potędze.

Słowa angielskiego dziennikarza o Realu Madryt nie byłby żadną przesadą, gdyby nie fakt, że Okocha miewał przebłyski geniuszu, jakie przeplatał ze słabymi meczami. Dlatego – choć w umysłach kibiców pozostaje do dziś jedną z ikon współczesnej piłki – nigdy nie wszedł na sam szczyt.

CZY KOLEGA MOŻE Z NAMI POTRENOWAĆ?

W podcaście Sky Sports, specjalnej serii poświęconej dawnym bohaterom Premier League, można posłuchać, jak Nigeria oszalała w tamtych czasach na punkcie Okochy. Do tego stopnia, że w pubach oglądano mecze Boltonu Wanderers pod wodzą Sama Allardyce’a. Oczywiście, że należy pamiętać, jaki to był Bolton – z Ivanem Campo czy Fernando Hierro, grający bardzo ciekawą piłkę, marzący o Lidze Mistrzów.

Wielu nigeryjskich fanów do dziś uważa, że takiego grajka w ich kraju nie było. Zresztą, Jay-Jay był tam wybierany siedmiokrotnie Piłkarzem Roku, a portal BBC dwukrotnie przyznał mu miano najlepszego zawodnika Afryki.

Nie byłoby tak dużej kariery Okochy w Europie, gdyby nie wakacje w Niemczech. Na początku lat 90., po włoskim mundialu, praktycznie cała Afryka była – podobnie jak reszta świata – pod wrażeniem występu ekipy Kamerunu. Zespół ten zanotował fantastyczny turniej, dał mistrzostwom powiew świeżości, no i Rogera Millę, który okazał się sensacją turnieju.

Nie tylko Kamerun, ale i cały kontynent chciał tańczyć jak 38-letni napastnik, który we włoskich MŚ zdobył cztery bramki i po każdej z nich prezentował wyjątkową cieszynkę w narożniku boiska. Radość po golu strzelonym Kolumbii trafiła nawet do reklamy Coca-Coli. Kameruńczycy przegrali z Anglią w ćwierćfinale 2:3, w dramatycznych okolicznościach, ale i tak byli największymi zwycięzcami mundialu.

Jay-Jay miał 17 lat, patrzył na popisy Milli i jego kumpli, chciał być taki jak oni. Zabawiać publiczność. Tańczyć po golach. Poprowadzić Nigerię do wielkich sukcesów.

Złoto zdobyli wyrachowani Niemcy. Okocha miał okazję z bliska przyjrzeć się, jak szkolą mistrzowie świata. Odwiedził podczas urlopu w Europie kumpla, który występował w Borussii. Nie, nie tej z Dortmundu czy Moenchengladbach. Trzecioligowej Borussii Neunkirchen. Tam jego kolega zapytał trenera, czy Okocha może wpaść do nich na trening. A potem wszyscy zbierali szczęki z ziemi.

Jay-Jay zderzył się w Niemczech z typowymi trudnościami, jakie może napotkać nastolatek, będąc tak daleko od rodzinnego domu. Nieznajomość języka, zimno, samotność. Ale w jego kraju jest takie powiedzenie: „Jeśli dasz radę w Nigerii, poradzisz sobie wszędzie”. Sprawdziło się co do joty.

NAJDROŻSZY W HISTORII AFRYKI

Okocha szybko stał się gwarancją rozrywki na najwyższym poziomie, bez względu na szerokość geograficzną. W Anglii z łatwością obalił mit, że zawodnik, który nie posiada odpowiednich warunków fizycznych, może zaistnieć na dużej scenie. Mierzący 173 centymetry Nigeryjczyk zamieniał życie obrońców w koszmar. Jak w pamiętnym starciu z Aston Villą, gdy w styczniu 2004 roku Bolton wygrał 5:2 w półfinale Pucharu Ligi. To był występ 10/10. Dwa gole z rzutów wolnych. Defensywa The Villans śmiało mogła zgłosić po tamtym spotkaniu nękanie w lokalnym komisariacie policji, a Big Sam szalał po ostatnim gwizdku i krzyczał w euforii, że tak gra najlepszy zawodnik w historii klubu. – Jestem w tym klubie 17 lat, jako piłkarz i menedżer, ale w życiu nie widziałem nikogo lepszego – mówił w pomeczowym wywiadzie.

Popisy Okochy nikogo nie zaskakiwały, bo przecież już wcześniej pokazał kawał futbolu w Turcji, gdzie dla Fenerbahce zdobył 34 bramki, trafiał tam w co drugim meczu. Jako że miał wówczas zaledwie 23 lata, natychmiast przyciągnął uwagę dużych klubów z zachodniej części Europy.

Ktoś może się zdziwić, że droga do kariera wiodła właśnie przez Turcję, ale warto pamiętać, iż ten kraj rozkwitał wówczas piłkarsko. Ściągał znanych trenerów, gwiazdy zbliżające się do końca kariery, no i bardzo dobrze płacił. Poza tym Eintracht Frankfurt, którego zawodnikiem był Okocha, spadł z Bundesligi.

Gdy odchodził z Fenerbahce ze statusem ikony, turecki klub zarobił na nim czternaście razy tyle, ile wydał, ściągając go z Niemiec. Kupujące go PSG nie było tym klubem, co dziś, ale i tak transfer Okochy sprawiał, że stał się wtedy najdroższym zawodnikiem w historii Afryki.

W Paryżu nie był już tak skuteczny. Dźwigał też na barkach spory ciężar, bo kibice w ojczyźnie oczekiwali, że najdroższy zawodnik kontynentu będzie w pojedynkę wygrywał mecze dla kadry, zderzając się z czyms podobnym do tego, co dziś przezywają Sadio Mane w Senegalu i Mohamed Salah w Liverpoolu.

Fani Super Orłów czuli też głębokie rozczarowanie, związane z przenosinami ich idola do Boltonu. Bywalcy pubów, szukający w weekendy rozrywki w postaci transmisji z Anglii, wierzyli, że Jay-Jay powinien dać im coś więcej, przejść do wielkiego klubu o uznanej renomie. Nie do końca potrafili również zrozumieć, dlaczego musi opuścić PSG. A powód był dość prosty – kasa. Paryski gigant schodził z kosztów.

Okocha, odchodząc z PSG, zostawił jednak ważne dziedzictwo – był tam młody chłopak, Ronaldinho, który stawiał pierwsze kroki w europejskiej, dużej piłce i z ochotą naśladował kocie ruchy nigeryjskiej gwiazdy. Okocha stał się inspiracją dla Brazylijczyka, noszącego w sobie naturalny talent, taki sam, jakim niebiosa dotknęły Jay-Jaya. Ronaldinho okazał się pojętnym uczniem i przerósł mistrza.

GALACTICOS Z BOLTONU

W Anglii – a jakże – znów zgarnął Gola Sezonu. Tym razem zabawił się z drużyną West Hamu United. Kibice Kłusaków niekiedy nie mogli się nadziwić, że taki zawodnik trafił na Reebok Stadium, ale to zawsze była mocna strona Sama Allardyce’a – potrafił przekonywać do gry w jego drużynie. Bolton nazywano wtedy „Galacticos”, głównie z racji przyjścia Hierro i Campo. Ale przecież menedżer namówił również do gry w tym klubie Youriego Djorkaeffa, świetnego reprezentanta Francji.

Okochy powierzono funkcję kapitana zespołu. Opaska została mu zabrana, gdy zaczęły narastać spekulacje wokół jego transferu do Kataru. Część fanów uznała, że Jay-Jay chce wycisnąć jak najwięcej z końcówki kariery. Wybaczono mu to, że odrzucił ofertę przedłużenia kontraktu. Ale na pewno nie spodobało im się, kiedy wyznał, że czas spędzony w klubie był dla niego straconym, ponieważ Bolton nie wykorzystał go na tyle dobrze, by zbudować silne fundamenty pod coś większego.

BÓG TAK CHCIAŁ

Jednak po roku wrócił do Anglii, do Hull City, a kiedy zapytano go, czemu znów próbuje sił na Wyspach Brytyjskich, tym razem na poziomie Championship, odparł: – Bóg powiedział mi, abym tak zrobił.

Był cieniem zawodnika sprzed lat. W kilkunastu spotkaniach nie zdobył bramki, nękały go urazy. Drużyna mimo to awansowała do Premier League. Jay-Jay przeszedł na emeryturę.

Alan Shearer we wszelkich rankingach umieszcza Okochę bardzo wysoko. Najlepszy snajper w erze Premier League twierdzi, że Nigeryjczyk robił rzeczy, których inni po prostu nie umieli. – Sam próbowałem wykonać kilka sztuczek, ale nie potrafiłem – opowiadał kiedyś Shearer.

To właśnie w byłego napastnika reprezentacji Anglii, nie w swojego wuja Jay-Jaya, zapatrzony był od dziecka Alex Iwobi. – To dlatego, że Alan strzelał dużo więcej goli ode mnie – żartował po latach Okocha. Iwobi nie poszedł jednak w ślady żadnego z nich. Tamci dwaj byli królami pola karnego i okolic, wielkimi idolami. Iwobi po prostu... jest w Premier League.

– Futbol to show, a to co robisz na boisku, musi cię cieszyć. Jako bardzo młody chłopak zrozumiałem, że mam dar i chciałem go jak najlepiej wykorzystać. Mam wrażenie, że największym przeciwnikiem, z jakim przyszło mi się zmagać, byłem ja sam – podsumował swoją karierę Okocha.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.