„Nigdy nie byłem szczęśliwszy niż teraz”. Kylian Mbappe 2.0 znowu jest zjawiskiem

Zobacz również:To twój czas, chłopaku. Piłkarze, dla których to może być przełomowy sezon Premier League
Kylian Mbappe
Fot. Vasile Mihai-Antonio/Getty Images

Przyjście Leo Messiego wbrew temu, co spekulowano, nie zgasiło Kyliana Mbappe. Dalej jest zjawiskowy, a jego bilans 11 goli i 9 asyst w 10 ostatnich meczach jasno pokazuje, że nie ma już sensu rozgrzebywać turbulencji zeszłego lata. – Nigdy nie byłem szczęśliwszy niż teraz – mówi napastnik PSG. Na Etihad spodziewajmy się grzmotów.

Mbappe uśmiecha się na myśl o Manchesterze City. To tutaj, na angielskiej ziemi w lutym 2017 roku, pierwszy raz pokazał światu, jakim potencjałem dysponuje. Tamtego wieczora jego Monaco przegrało 3:5, ale Francuz grał jakby jutra miało nie być. Strzelił efektownego gola, wykonał kilka dryblingów, w skrócie: wiosną 2017 był tak genialny, że już pół roku później siedział w samolocie do Paryża. Dzisiaj jest absolutną gwiazdą katarskiego projektu. W ostatnim meczu z Nantes (3:1) przez piętnaście minut był nawet kapitanem drużyny.

W środowym meczu z City oczywiście znowu wszyscy będą wypatrywać błysku Messiego, ale gdyby się dobrze wgłębić w ten sezon, to największym zagrożeniem jest Mbappe. Ostatnio strzelał m.in. Hiszpanii, Lipskowi, Bordeaux i Belgii. Worka goli nie napełnia tylko w starciach ze słabymi rywalami. Adrenalinę podnoszą mu wielkie sceny, a zatem znowu będzie miał okazję zademonstrować swój status. Jesienią w genialnej formie jest Mohamed Salah, swoje robi Robert Lewandowski, ale to Mbappe wykręca najlepsze statystyki.

Przełomem w jego grze był początek października, gdy udzielił wywiadów „L’Equipe” i RMC Sport na temat tego, co działo się latem. Widać jak bardzo ciążyło na nim nieudane Euro i sprawa transferu do Realu Madryt. Gdy wyrzucił to z siebie, znowu stał się tym samym uśmiechniętym Kylianem, którego znaliśmy wcześniej. – Schroniłem się w pracy – mówił Mbappe. Nie ma już w nim mnożącego się szumu. Jest spokój i konkretna robota do wykonania.

Kiedy w niedawnym meczu z Kazachstanem strzelił cztery gole, Francuzi momentalnie zaczęli analizować jak bardzo poprawił grę głową. W Paryżu sam zwrócił uwagę, by częściej trenować ten aspekt. Nie jest to może poziom CR7, ale widać jak bardzo Mbappe zależy, by nie być graczem jednowymiarowym. Takich bramek po strzale głową ma już w tym sezonie trzy. Mówi się, że odważnie walczy w powietrzu, bo wyrzucił z pamięci dawny uraz głowy. Dużo pracuje nad mentalności ze swoim sztabem. Dalej wraz z ojcem Wilfridem rozkłada każdy mecz na czynniki pierwsze.

Paryscy dziennikarze zwracają też uwagę, że nie ma już mowy o dobroblownej izolacji w szatni jak bywało dawniej, bo Mbappe ma świetny kontakt z Presnelem Kimpembe i Marco Verrattim. Dobrze zrobiło mu też przyjście Achrafa Hakimiego. Obaj nadają na podanych falach do tego stopnia, że Kylian coraz cześciej przebąkuje, że w przyszłości chciałby nauczyć się arabskiego. Jeszcze w trakcie meczów kadry potwierdził to na łamach „Telefoot”. Opowiadał o tym, że jego szczęście biegnie dwutorowo, czyli na boisku i w domu. Didier Deschamps przyznaje, że znowu widać wokół niego pozytywną aurę, a gdy w trakcie meczu ma dobrą sytuację, po prostu ją wykorzystuje. Stał się jeszcze większym drapieżnikiem w polu karnym niż dawniej.

Rok temu nie mógł zagrać w drugim półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi City. PSG odbiło się od ściany, ale dziś ma wszystko, by wyrównać dawne rachunki. Pep Guardiola wie, że w środowy wieczór na Etihad wyjdzie Mbappe 2.0.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.