Niekompetentny jak Polski Związek Pływacki, czyli pierwsza klapa w Tokio już za nami (KOMENTARZ)

Zobacz również:TOKIJSKIE NADZIEJE #12. Atak z drugiego rzędu. Jak przebić lekkoatletyczny szklany sufit?
Alicja Tchorz
Fot. Kacper Kirklewski / 400mm.pl

Gdybyśmy mieli wskazać największą bolączkę polskich sportów olimpijskich, to w wielu dyscyplinach byłyby to po prostu kadry zarządzające danym sportem. Absolutny „beton” i brak kompetencji w niektórych z nich często powstrzymuje rozwój zawodników. W dzisiejszym odcinku tego cyklu wystąpi (nie pierwszy raz zresztą) Polski Związek Pływacki.

Alicja Tchórz, Paulina Peda, Aleksandra Polańska, Jakub Kraska, Mateusz Chowaniec i Jan Kozakiewicz – co łączy tę grupę pływaków? Fakt, że mogą na igrzyskach w Tokio w ogóle nie wystartować i to mimo tego że ślubowali, są częścią kadry i są już na miejscu. Powód? Zamieszanie wśród zgłoszeń.

Żadnego z wyżej wymienionych nazwisk nie ma na liście startowej, zarówno w zawodach indywidualnych, jak i sztafetowych. Tak jakby w ogóle nie zostali zgłoszeni. Wszystko wyjaśnia się, jeśli zagłębimy się w zasady kwalifikacji. Każdy z tej grupy ma tzw. minimum B, które pozwala na starty w sztafetach i ewentualnie indywidualnie, po spełnieniu określonych warunków (np. jeśli dany kraj nie ma na danym dystansie minimum A, a jest miejsce dla jeszcze jednego pływaka lub pływaczki).

Co bardzo istotne w tej historii – jeśli ktoś startuje indywidualnie, to nie musi być zgłaszany do sztafet, bo i tak może w nich wystąpić będąc na miejscu. Jeśli natomiast ktoś jedzie na igrzyska tylko jako członek zawodów drużynowych, to w momencie zgłoszeń musi być określony jako „relays only”.

Wyżej wymienieni zawodnicy zostali prawdopodobnie zgłoszeni przez PZP do rywalizacji indywidualnej na dystansach, na których mieli wspomniane minimum B. W związku być może myślano, że minimum B powinno wystarczyć i zainteresowana szóstka będzie mogła spokojnie rywalizować indywidualnie i potem w sztafetach. Problem w tym, że międzynarodowa federacja (FINA) nie wszystkim pływakom z minimum B wysłała zaproszenia do danych konkurencji. Takie dostał m.in. Kacper Stokowski, który o start martwić się nie musi. Wyżej wymienieni pływacy takiego oficjalnego zaproszenia nie mają.

W skrócie – Tchórz, Peda, Polańska, Kraska, Chowaniec i Kozakiewicz zostali zgłoszeni do startów indywidualnych, ale FINA powiedziała: „zaraz, przecież oni nie spełniają warunków, nie ma już miejsc dla ludzi z minimum B” i te zgłoszenia odrzuciła. Przez to nie wystartują też w sztafetach, bowiem ani nie wystartują indywidualnie, ani nie zostali zgłoszeni jako „relays only”. Są w Tokio, choć… na ten moment nie wiadomo po co.

Powstało ogromne zamieszanie. Polski Związek Pływacki próbuje przedstawić to jako nieporozumienie na linii PZP – FINA, jednak historia działań związku wskazywałaby raczej na to, że ktoś, mówiąc kolokwialnie, nie ogarnął tematu. W końcu to ten sam związek, który błędnie zgłosił Marcina Cieślaka do igrzysk w Rio de Janeiro (wpisali minimum B, kiedy Cieślak miał minimum A – jest to raczej łatwa sprawa do sprawdzenia), przez co finalista mistrzostw świata na igrzyska w ogóle nie pojechał. To ten sam związek, który tak namieszał w kwestii zgłoszeń, że nasza sztafeta 4x200 metrów kraulem została w Brazylii zdyskwalifikowana. W końcu to ten sam związek, przez który Konrad Czerniak w Rio nie mógł wystąpić na 100 metrów kraulem, ponieważ… ktoś zapomniał go zgłosić.

Trudno uwierzyć, że i tym razem nie ma błędu po naszej stronie. Ktoś po prostu nie przeczytał zasad, które – przyznamy – do najłatwiejszych nie należą, ale od tego też jest związek, by znał je najlepiej. Sprawa nie jest jeszcze zakończona, bo dużo dzieje się w tej chwili na liniach związków i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, by te sprawę odkręcić, a nawet jeśli się uda, to może się zrobić skomplikowanie w innych sytuacjach (Polska wykorzystała liczbę miejsc „relays only”, więc trudno byłoby tę szóstkę na taką listę przekwalifikować itd.).

Na pytanie Przeglądu Sportowego „czy da się to jeszcze odkręcić?” Paweł Słomiński, prezes PZP, odpowiedział: „Nie wiem”. I to stwierdzenie idealnie podsumowuje wszystko, co w ostatnich latach działo się w polskim pływaniu.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.