Nie każdy bohater nosi pelerynę. 2020 – rok Marcusa Rashforda (FELIETON)

Zobacz również:Płuca, serce i mózg w jednym. Donny van de Beek wniesie do Manchesteru United talent, energię i charakter
fot. Peter Byrne/PA Images via Getty Images

Gdybym miał wybrać sobie dzisiaj jednego piłkarza Premier League, któremu mam kibicować przez kolejną dekadę, to byłby nim Marcus Rashford. Na szczęście nie muszę, bo już dawno tak uczyniłem. Wam też polecam.

Mając okazję komentować debiut tego chłopaka w zespole z Old Trafford, nieco przypadkowy, bo kontuzji na rozgrzewce nabawił się wtedy Anthony Martial, zobaczyłem w nim od razu głód, energię, żądzę wygrywania. Przy najbliższej okazji, goszcząc w Manchesterze podczas komentowania meczu derbowego z City, natychmiast poszedłem do sklepu klubowego United i wybrałem sobie czarną koszulkę z napisem RASHFORD na plecach. Nie wiem sam, dlaczego to zrobiłem, nigdy nie kupuję trykotów z nazwiskami zawodników. Poczułem do tego chłopaka nieprawdopodobną sympatię i tak już zostanie.

KRÓL DOLICZONEGO CZASU

Wzorowy uczeń rozwiązał ostatnie zadanie – to był gol przeciwko Wolverhampton w doliczonym czasie meczu – pomagając swojej drużynie wskoczyć na drugie miejsce w tabeli Premier League w końcówce 2020 roku i mógł oddać pracę. Na boisku same piątki, poza nim – jeszcze lepiej. Gdyby wszyscy piłkarze mieli świadomość otaczającego nas świata tak mocną, jak posiadł Marcus Rashford, z podobną do młodego Anglika wrażliwością patrzyli na bliźnich, razem mogliby stworzyć coś wielkiego. Ale cieszmy się chociaż jednostkami.

Rzadko zdarza się, żeby zawodnik budził taki podziw wśród kibiców innych drużyn. A tak jest w przypadku Rashforda. Działalność charytatywna sprawiła, że przestano go postrzegać tylko i wyłącznie jako piłkarza, a przecież jest supergwiazdą Premier League. Napastnik Manchesteru United ma dopiero 23 lata, ale gdyby dziś zakończył karierę sportową i został, nie wiem, na przykład politykiem, który wspiera dzieci i pomaga im rozwiązywać problemy, to i tak moglibyśmy uznać, że osiągnął bardzo dużo.

Gdy trafiał do siatki Wilków w 92 minucie i 51 sekundzie, fani United mogli mieć przed oczami bramkę Michaela Owena w derbach Manchesteru, sprzed ponad 11 lat. Wtedy, podczas słynnego „Fergie time”, MUTD zgarnął trzy punkty w 96 minucie. Teraz rywal był inny, ale Rashford pokazał, że choć nie każdy bohater nosi pelerynę, to na boisku lubi ją czasem założyć. To była trzecia bramka w jego karierze zdobyta po 90. minucie i dająca zwycięstwo ukochanej drużynie. Przebił tym samym Robina van Persiego i Paula Scholesa.

JEST DUŻO DO ZROBIENIA

Nie zawsze było kolorowo. Zdarzało się Marcusowi nie trafić do bramki przeciwnika na Old Trafford przez blisko 900 minut, ale nigdy żaden z menedżerów nie stracił w niego wiary. Ole Gunnar Solskjaer ceni go tak mocno, że u Norwega zagrał w każdym ze spotkań tego sezonu, czy to ligowych, czy pucharowych. Trudno, żeby było inaczej, skoro strzela tak ważne gole. Szybko dobił do granicy 50 trafień w Premier League, wskakując na podium za plecy Wayne’a Rooneya i Cristiano Ronaldo – ci dwaj szybciej uporali się z pięćdziesiątką.

rashford-pharrell-humanrace-adidas-1024x683-1.jpg

Sporo wskazuje na to, że 2021 rok może być równie udany – sportowo na pewno, a działalności charytatywnej Marcus nie odpuści, sam podkreśla na każdym kroku, że jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. W Nowy Rok wchodzi w bardzo wysokiej formie – pięć goli w sześciu poprzednich kolejkach ligowych, a mogło być ich więcej. Nawet gdy United pożegnali się z Ligą Mistrzów, on mógł to zrobić z podniesioną głową, wszak na sześć spotkań fazy grupowej trafił sześć razy.

W wieku 23 lat Rashford zagrał w Manchesterze United ponad 200 razy, to spełnienie jego dziecięcych marzeń, bo przecież w klubie z Old Trafford jest od siódmego roku życia. Nigdy nie czuł presji na boisku, być może dlatego, że odczuwał ją jako głodny niekiedy dzieciak, który musi posilać się w szkole – stąd tak zażarta walka o obiady dla najmłodszych. United, reprezentacja – szybko załatwiał sprawy debiutanckich trafień. Jakby chciał powiedzieć wszystkim: „Dobra, miejmy konwenanse za sobą”.

NIENORMALNA NORMALNOŚĆ

To był jego rok i niech nikt nie próbuje protestować. Walczył z politykami, próbowano go oczywiście zdyskredytować, pisząc, że zainwestował w nieruchomości miliony, a domaga się pomocy dla dzieciaków, ale to klasyka gatunku – jeśli podstawisz politykom lustro i zobaczą, jak są ohydni, będą warczeć. Na końcu tej drogi spotka cię atak ze strony gazet, bo wszystkie gazety są upolitycznione.

W środowy wieczór, domykający 2020 rok z ligą angielską, oglądałem wywiad z Rashfordem, przeprowadzony przez Adriana Olka dla magazynu „Jej Wysokość Premier League” na antenie Canal+ Sport. Zobaczyłem zwykłego chłopaka, który nie stroi fochów, że ktoś z Polski zawraca mu głowę. Odpowiadał mądrze, spokojnie, przeprosił dziennikarza, że nie strzelił gola, kiedy ten wybrał go kapitanem drużyny w Fantasy Premier League. Rashford jest zaprzeczeniem wizerunku piłkarza z Anglii ukształtowanego na przestrzeni dwóch ostatnich dekad – czyli zepsutego przez forsę klauna z wielkim ego. Bije od niego normalność, a czasy mamy dziś takie, że ta normalność stała się nienormalna, więc doceniamy ją, zamiast uznać za fundament.

Rashford-e1592218503976.jpg
fot. Visionhaus

Czy to dzieciaki, czy bezdomni ludzie, których trzeba nakarmić – Marcus odwiedził ich w schroniskach razem z mamą, czy konkurs poezji dla najmłodszych, by uświadomić im, że warto czytać – jest tyle do zrobienia. Rashford nie chce tracić czasu.

Kiedy akurat nie strzela goli, to pisze list do rządu, stawia polityków do pionu, patrzy im na ręce. Gdy padają lokalne biznesy gastronomiczne, próbuje spuścić im drabinę, dodać otuchy, organizując akcję na terenie całego kraju z użyciem olbrzymich zasięgów w mediach społecznościowych. Ludzie za nim idą – kiedy poprosi o wpłaty, robią przelewy, bo widzą, że nie ma w tym żadnego fałszu. Marcus nie jest celebrytą, który musi odwiedzić schronisko dla psów, bo tydzień wcześniej zrobił coś obrzydliwego i ma wyrzuty sumienia.

KRÓLOWA CZEKA

Sir Alex Ferguson jest z niego dumny. Szkot miał w szatni twardzieli, dziwaków, królów mody, wybitnych piłkarzy, ale sam, jako dorastający przed laty w robotniczej, szkockiej rodzinie chłopak, być może jak nikt inny rozumie Rashforda. Wielu młodych piłkarzy Premier League kreuje się na znawców mody albo chce zachowywać się jak raperzy (sorry, Dele), ich konta na FB czy Instagramie drażnią ludzi drogimi ciuchami, wakacjami, przepychem. Ale kiedy Rashford podpisuje umowę z firmą Burberry, to wszystko jest podane ze smakiem i kryje się za tym oczywiście akcja społeczna. Żeby było jasne – on też doświadczał krytyki ze strony kibiców. Kiedy nie szło mu na boisku, momentalnie zaczęli podważać sens kolejnych wpisów o tym, że trzeba ciężej pracować. Sęk w tym, że właśnie tak należało uczynić.

Cały Manchester powinien pękać z dumy, że ma takiego obywatela, Anglia także. Bo to jest prawdziwa misja „ludzi z zasięgami”, jak w dzisiejszym świecie nazywamy znanych sportowców, aktorów czy inne znane osoby. GQ, BBC – wybierają go sportową osobowością roku, artysta Akse maluje jego wielki mural na przedmieściach Manchesteru, w Withington, gdzie Marcus dorastał. Kiedy skończy się pandemia, odwiedzi Buckingham Palace, gdzie spotka się z Królową. – Kto by nie chciał, mam nadzieję, że to będzie po prostu miły dzień – mówi skromnie.

Zapowiada także kolejne projekty, wśród nich książkę dla dzieci, zatytułowaną „Jesteś Mistrzem”. On już nim został, nie potrzebuje do tego nawet zwycięstwa United w Premier League.

Podziel się lub zapisz
Przemek Rudzki
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.