Rozpoczął się nowy sezon NFL. Na których zawodników warto będzie zwracać szczególną uwagę?

Zobacz również:Gdy legenda szokuje cały świat sportu. Co jeszcze chce udowodnić Tom Brady?
Matthew Stafford
Fot. Katelyn Mulcahy/Getty Images

Fani futbolu amerykańskiego czekali na ten dzień od siedmiu miesięcy. Najlepsza liga świata w nocy z czwartku na piątek (9/10 września) wznowiła swoje rozgrywki. Grubo ponad tysiąc futbolistów wybiegnie na największe stadiony globu, by rozegrać 102. sezon National Football League. Wśród nich będą tacy, na których będziemy zwracać szczególną uwagę.

53 zawodników w każdej z 32 drużyn plus dziesiątki innych, którzy dołączą w późniejszej fazie sezonu w przypadku kontuzji lub po prostu ze względu na zmiany w składach. Mimo tego co roku są tacy futboliści, na których patrzy się pod innym kątem. „Świeżak” z dużymi oczekiwaniami, gwiazda wracająca po kontuzji, transfery, które miały miejsce w przerwie międzysezonowej, a może jeszcze coś innego?

Zapraszamy na listę naprawdę ciekawych historii tego sezonu.

1
TREVOR LAWRENCE, ZACH WILSON, TREY LANCE, JUSTIN FIELDS, MAC JONES

Początkowo ta lista miała się nazywać „10 zawodników, na których musisz zwrócić uwagę”, jednak sprawa rozbiła się o młodych rozgrywających, którzy musieliby zająć pół listy. Nie da się ukryć, że to właśnie oni, w swoich pierwszych sezonach w lidze, będą wzbudzać bardzo dużo emocji. W końcu każdy z nich został wybrany w drafcie (wszyscy w pierwszej rundzie) z myślą, że zostanie przyszłością danej drużyny, a z historii wiemy, że jeszcze nie trafiła się klasa „świeżaków” (ang. „rookies”), w której każdy rozgrywający spełniłby pokładane w nim oczekiwania. To by oznaczało, że co najmniej jedno z wymienionych nazwisk okaże się spektakularnym niewypałem. Pytanie tylko – które? A kto i czy w ogóle ktoś zostanie czołowym rozgrywającym ligi?

Trevor Lawrence to złote dziecko futbolu amerykańskiego, które od czternastego roku życia z każdej strony słyszało „zostaniesz numerem jeden draftu”. Lata mijały, a Trevor spełniał wszystkie kolejne oczekiwania i faktycznie został draftową „jedynką”. NFL to jednak inna sprawa, a jego zadaniem będzie odmienienie losu Jacksonville Jaguars, drużyny, która w swojej 26-letniej historii… nie wygrała nic. Jaguary trzykrotnie dochodziły do finału konferencji (ostatni raz w sezonie 2017, po czym drużyna bardzo szybko się rozpadła), jednak na więcej nigdy nie było ich stać. Lawrence ma to zmienić – w Jacksonville nie było jeszcze zawodnika z takim talentem i oczekiwaniami.

Zach Wilson został wybrany tuż za Lawrencem (z numerem dwa) i ma przywrócić wielki futbol w Nowym Jorku. Miejscowi Jets, którzy go wybrali, od ponad 10 lat nie wystąpili w play-offach, a w XXI wieku zdecydowanie ustępują rywalom zza miedzy, czyli New York Giants. Giganci w tym czasie dwukrotnie wygrali Super Bowl, jednak teraz w Nowym Jorku panuje bezkrólewie – oba zespoły od lat mają duże problemy ze zbudowaniem drużyny. Wilson ma sprawić, że po raz pierwszy od lat (w historii?) futbol w tej światowej metropolii będzie kojarzył się z zielonymi kolorami mniej popularnej ze swoich ekip.

Trey Lance (#3, rozgrywający naprawdę byli w tym drafcie rozchwytywani) trafił do cieplarnianych warunków. Nie musi odbudowywać całej drużyny, bo San Francisco 49ers radzą sobie naprawdę dobrze. W 2019 roku byli w Super Bowl (przegrali z Kansas City Chiefs), a ich skład jest znacznie lepszy niż Jets czy Jaguars. W ubiegłym roku przeszkodziły im liczne kontuzje, jednak w tym wszystko wygląda „zdrowo”. Lance jednak nie wyjdzie na boisku w pierwszym tygodniu. Zacznie ucząc się na ławce za doświadczonym Jimmym Garoppolo i to dyspozycja tego drugiego zadecydują, kiedy po raz pierwszy zobaczymy wielki talent z uniwersytetu w Północnej Dakocie.

2021 NFL Draft: Trey Lance
Fot. Gregory Shamus/Getty Images

Podobnym przypadkiem jest Justin Fields (#11), bo jego Chicago Bears również zdecydowali, że pierwszym rozgrywającym jeszcze nie zostanie. Sezon zacznie Andy Dalton, jednak tu sprawa jest jasna. O ile w 49ers Garoppolo może zagrać cały sezon (jeśli będzie grał dobrze), to dni Daltona są z góry policzone. Fani pragną Fieldsa, bo z Daltonem nic się raczej nie wygra, dlatego „świeżaka” zobaczymy na boisku raczej szybciej niż później.

Mac Jones (#15) miał w teorii usiąść z boku i patrzeć, podobnie jak Fields i Lance. Jednak New England Patriots, mimo że ponownie podpisali byłego MVP, Cama Newtona, nie zamierzali z góry decydować, kto zagra w pierwszym tygodniu. Jones zaimponował trenerom szybką znajomością schematów i zagrywek, a na treningach i w meczach przedsezonowych od Newtona nie odstawał, momentami będąc nawet lepszym. Szybkość rozwoju sprawiła, że być może najlepszy trener w historii ligi, Bill Belichick, zdecydował się zwolnić Newtona i oddać klucze do drużyny w ręce młodziaka. Teraz to on, po półtora roku od odejścia Toma Brady’ego, będzie starał się zastąpić najlepszego rozgrywającego w historii. Eksperci zresztą zauważają, że patrząc wyłącznie na styl (absolutnie nie umiejętności), Mac przypomina im… Brady’ego właśnie. To będzie bardzo ciekawa i niezwykle odpowiedzialna przygoda.

2
MATTHEW STAFFORD

Zostajemy przy rozgrywających, jednak nie da się stworzyć takiej listy bez byłego gracza Detroit Lions. Byłego, bo po raz pierwszy w karierze Stafford zagra gdzie indziej, a konkretnie w Los Angeles Rams. Przez lata rozgrywający był symbolem sytuacji pt. „świetny zawodnik w złym miejscu”, bowiem Lions byli beznadziejni, a Stafford nie raz był ich jedynym jasnym punktem. Przez 12 lat w Detroit naprawdę mocnej drużynę Stafford nie miał wokół siebie… ani razu. Lions trzykrotnie weszli z nim do play-offów, ale ani razu nie wygrali w nich meczu. Do lidera nie można było mieć większych pretensji. Często to on sprawiał, że drużyna była znacznie wyżej niż powinna.

Ta przerwa międzysezonowa była przełomowa. Lions stwierdzili, że chcą się przebudować i mogą pozwolić Staffordowi na zmianę drużyny. Zgłosili się Rams, którzy mają topowego trenera ligi, w postaci Seana McVaya, bardzo mocny skład, zarówno w ataku i obronie i ich jedyną słabszą stroną od lat jest właśnie pozycja rozgrywającego. Całkowite przeciwieństwo ekipy z Detroit. Stafford w końcu trafia w wymarzone miejsce, ale to oznacza też złą informację – skończyły się wymówki, musi pokazać, że naprawdę jest jednym z czołowych rozgrywających ligi.

3
JULIO JONES

Kolejny transfer i kolejna gwiazda, która po raz pierwszy w karierze założy inne barwy niż dotychczas. Julio Jones to jeden z najlepszych skrzydłowych w XXI wieku, a może i w historii ligi, który ostatnie dziesięć sezonów spędził w Atlanta Falcons. Grał znakomicie, m.in. w ostatecznie przegranym Super Bowl 51, by ostatecznie, m.in. z powodu kłopotów finansowych Falcons, odejść do Tennessee Titans. Tam ma stworzyć ofensywny tercet z innym znakomitym skrzydłowym, AJ Brownem i topowym biegaczem ligi, Derrickiem Henry. Znakiem zapytania są wiek i kontuzje Julio, bo wkraczamy w moment jego kariery, w którym w teorii powinien następować powolny zjazd formy, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę jego liczne większe i mniejsze urazy. Jeśli jednak będzie zdrowy, a forma nie będzie problemem (jest na to duża szansa), to atak Titans możemy wpisać na listę „must-watch” tego sezonu.

4
CHASE YOUNG

Rok temu został numerem dwa draftu, a wielu uważało go nawet za największy talent klasy, który „przegrał” z Joe Burrowem wyłącznie wartością pozycji. Burrow jest bowiem rozgrywającym, a Young obrońcą, a konkretnie pass rusherem, czyli tym zawodnikiem, który najczęściej próbuje rozgrywającego dorwać. Young spełnił oczekiwania i faktycznie okazał się ogromnym talentem, który w przyszłych sezonach powinien się rozwijać jeszcze bardziej. Już mówi się o tym, że mający 22 lata Young, może stać się – nomen omen – jednym z najmłodszych graczy, którzy wygrają nagrodę dla obrońcy roku.

Patrząc na to, jaką futbolową bestią był Young w pierwszym roku – rozgrywający w całej lidze mają prawo martwić się o siebie widząc Washington Football Team po drugiej stronie boiska.

5
ODELL BECKHAM JR

Swego czasu jeden z najlepszych skrzydłowych ligi słynący z niezwykle efektownych chwytów, jednak ostatnio zmagał się z kontuzją, a Cleveland Browns pod jego nieobecność grali… lepiej. W USA są nawet eksperci, którzy twierdzą, że nie jest to przypadek i brak OBJa na boisku faktycznie może coraz mocniejszej ekipie z Ohio sprzyjać. Oczy zwrócone są więc na samego zawodnika, który albo pokaże, że to wszystko tylko przedwczesne opinie, albo może się okazać, że jeszcze w tym sezonie będzie zmuszony do ponownej zmiany klubu.

Stawialibyśmy jednak, że OBJ pokaże, co potrafi. A Browns mogą tylko na tym skorzystać.

6
CARSON WENTZ

Wentz to w NFL przypadek szczególny. Rozgrywający, który z boku patrzył jak jego zmiennik wygrywa Super Bowl, bo sam stracił znakomity sezon z powodu kontuzji. Niejednokrotnie ciągnął Philadelphię Eagles na własnych barkach, mimo kontuzji lub do momentu kontuzji, których w karierze ma już naprawdę dużo. W ostatnim sezonie w Eagles poobijany fizycznie i mentalnie Wentz nie dał rady, przez co wielu już go skreśliło.

Trafił jednak do Indianapolis Colts, gdzie dobra drużyna już jest, brakowało tylko rozgrywającego. Nie jest to jednak przypadek Stafforda, gdzie możemy przewidywać, że gracz da radę, mając w końcu dobrą drużynę. Wentz, choć sporo młodszy, jest w rozsypce i nie wiadomo czy ma jeszcze „to coś”. Lepszych warunków nie będzie – w dobrej drużynie, u boku ulubionego trenera Franka Reicha.

I ten wymarzony sezon Wentz zaczął – a jakżeby inaczej – od kontuzji. To może być długa podróż, ale dla neutralnego fana NFL naprawdę interesująca.

7
J.J. WATT

Transferów gwiazd, które po raz pierwszy zagrają gdzie indziej, nagromadziło nam się ponad miarę. Watt, wielokrotny Obrońca Roku i swego czasu jeden z najlepszych graczy ligi, opuścił Houston Texans na rzecz Arizona Cardinals i tam ma stać się jednym z mentalnych i sportowych liderów nie tylko obrony, ale i całej drużyny. Lata (i zdrowie) już może nie te, ale nie zmienia to faktu, że właśnie takiego zawodnika potrzeba Cardinals, by zrobić krok naprzód. Rozwój drużyny i JJa jako lidera będzie jedną z ciekawszych historii dywizji NFC West.

8
LAMAR JACKSON I JOSH ALLEN

Dwóch topowych rozgrywających, z tej samej klasy draftu (2018), obaj wciąż bardzo młodzi. Allen właśnie dostał swój pierwszy ogromny kontrakt od Buffalo Bills (sześcioletnie przedłużenie warte… 258 milionów dolarów), to samo za chwilę czeka Jacksona w Baltimore Ravens. Jednak i jeden, i drugi, mają coś do udowodnienia. Lamar jest już być może najlepiej biegającym z piłką rozgrywającym w historii, ale jego przeciwnicy zwracają uwagę, że z rzucaniem piłką ma ostatnio problemy i jeśli Ravens mają wygrywać, to to musi się zmienić.

Allen z kolei wystrzelił z formą w ubiegłym sezonie, jednak dwa pierwsze miał – mówiąc delikatnie – przeciętne. Co do tego, jak dobrze grał w ubiegłym sezonie nie ma wątpliwości, jednak niektórzy przestrzegają przed tym, że może to być tylko jednorazowy przypadek. Nikt nie twierdzi, że wróci na niski poziom ze swoich początków, ale że w kolejnych sezonach spuści nieco z tonu już jak najbardziej. Allen musi więc pokazać, że jest w stanie utrzymać taką formę przez dłuższy okres. Po ubiegłym sezonie jest jednym z głównych kandydatów do tytułu MVP w tym właśnie się rozpoczynającym. Jackson MVP już ma, ale chętnie powróciłby na ten poziom. Ten sezon może w obu tych przypadkach sporo zmienić.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.