W poszukiwaniu nadziei po kiepskim starcie. Czy drużyny z bilansem 0-2 w NFL są już skazane?

Zobacz również:Gdy legenda szokuje cały świat sportu. Co jeszcze chce udowodnić Tom Brady?
Minnesota Vikings, NFL, Kirk Cousins
Fot. Andy Lyons/Getty Images

Historia pokazuje, że rozpoczęcie sezonu od dwóch porażek to w NFL niemal wyrok. Owszem, sezon jest długi – a ten nawet jeszcze dłuższy, bo raz pierwszy każdy rozegra 17 spotkań sezonu zasadniczego – jednak nieprzypadkowo ta ligi reklamuje się sloganem, że tu każdy mecz jest o coś. Na co stać tych, którzy jeszcze nie wygrali meczu? Analizujemy sytuację drużyn z bilansem 0-2.

Jeszcze się dobrze ten sezon nie zaczął, a w szeregach niektórych drużyn zaczęła się panika albo poważne wątpliwości. Wszystko dlatego, że mimo że to dopiero początek, to NFL nie wybacza porażek i tutaj każdy mecz liczy się w końcowym rozrachunku. To nie jest NBA czy NHL, gdzie mamy 82 mecze sezonu zasadniczego. Futboliści wystąpią tylko w 17, a to i tak pierwsze od 1978 roku wydłużenie kalendarza NFL.

Dlaczego bilans 0-2 na starcie sezonu to już tak bardzo zła wiadomość? Otóż od sezonu 1990, gdy NFL poszerzyła play-offy do sześciu drużyn na każdą konferencję (dziś jest już ich nawet siedem) było w lidze 258 zespołów, które zaczęły sezon od bilansu 0-2. Tylko 30 z nich udało się awansować mimo wszystko do play-offów, czyli historia sugeruje, że masz około 11.6% szans, by wyratować sezon, gdy znajdziesz się w takim dołku. Dla porównania drużyny z bilansem 1-1 mają około 41.5% szans na awans do play-offów, więc różnica pomiędzy zwycięstwem a porażką w drugiej kolejce, jeśli podchodzisz do niej po przegranej w pierwszej, jest zasadnicza.

Obecny sezon NFL od bilansu 0-2 zaczęło siedem drużyn. Analizujemy, jak wygląda ich sytuacja i czy mają szansę, by znaleźć się wśród wspomnianych 11.6% ekip, które mimo tego weszły do play-offów, czy to po prostu zwiastun tego, że obecne rozgrywki mogą być w ich wykonaniu bardzo słabe.

1
ATLANTA FALCONS
Atlanta Falcons
Fot. Cliff Welch/Icon Sportswire via Getty Images

Wiedzieliśmy, że zespół ze stanu Georgia czeka rok przejściowy, ale bilans 0-2 i tak jest na początku sezonu lekkim rozczarowaniem. Porażkę w drugiej kolejce z Tampa Bay Buccaneers dało się wkalkulować, choć – parafrazując piłkarski klasyk – mecze wewnątrz dywizji rządzą się swoimi prawami. Dużo bardziej bolesna była jednak przegrana z Philadelphia Eagles w pierwszym spotkaniu. Orły też zmieniły wiosną trenera i przebudowują drużynę z myślą o następnych latach, a mimo tego były w stanie wygrać z Falcons i to w Atlancie aż 32:6.

Najbardziej zawodzą linia ofensywna oraz praktycznie cała obrona. Falcons dopuścili już do ośmiu przyłożeń podaniami, co jest po dwóch tygodniach najgorszym wynikiem w lidze. Mają też szóstą najgorszą defensywę pod względem średniej liczby jardów oddawanych na każdy bieg rywala. Nie zatrzymują więc niczego ani górą, ani dołem. Poprzedni trener Dan Quinn miał być specjalistą od obrony, ale zostawił ją w sporym bałaganie, a jego następca Arthur Smith z kolei odpowiada bardziej za atak, dlatego Falcons są w rozkroku.

Nadzieję dają trzy najbliższe mecze. Nim Falcons będą mieli swój bye week, zmierzą się z New York Giants, Washington Football Team i New York Jets na stadionie Tottenhamu w Londynie już 10 października. To sprawia, że fani mają nadzieję na co najmniej dwie wygrane, szczególnie, że atak nadal potrafi odpalić, gdy tego potrzeba. Problem jednak w tym, że podobnie na Falcons patrzą wspomniane trzy drużyny i każdy wierzy, że to dziś drużyna do ogrania. Jeśli zaś chodzi o osiągnięcie czegoś więcej i znalezienie się we wspomnianych 11.6% ekip, w Atlancie mogą chyba o tym zapomnieć. Już sama dywizja NFC South jest trudna, a dodatkowo Falcons zagrają do końca sezonu na wyjeździe m.in. z Dolphins, Cowboys, 49ers i Bills, a także z Patriots u siebie. Biorąc pod uwagę, że w dywizji może być im trudno o więcej niż dwie wygrane, to bilans na plusie byłby świetnym rezultatem.

Typ newonce.sport: 10% szans na awans do play-offów pod warunkiem, że niewielka liczba zwycięstw dawałaby w NFC dzikie karty. To jednak duże wyzwanie.

2
DETROIT LIONS
Detroit Lions
Fot. Leon Halip/Getty Images

Lions w pierwszym meczu przeciwko 49ers już wysoko przegrywali, by nagle w końcówce rzucić się do odrabiania strat, wbić 23 punkty i po zaciętej czwartej kwarcie przegrać 33:41. W drugim meczu z Packers z kolei Lions prowadzili nawet 17:14, by od tego momentu stracić trzy z rzędu przyłożenia i przegrać 17:35. Dwa spotkania, dwie różne postawy i mętlik w głowie typowy dla drużyny w takim położeniu. Od Lions bowiem nikt nie oczekiwał wygranych, skoro odbywa się tam jakaś piętnasta przebudowa w XXI wieku i zaszło mnóstwo zmian.

Drużyna Dana Campbella ma jeszcze problemy w obronie, mimo że trener wpaja jej nieustępliwość. Lions mają grać agresywnie, jednak pierwszy sezon nowego sztabu jest po to, by zebrać szlify. Nikt nie oczekiwał w Detroit play-offów, nikt też nie nastawiał się na wygrane z 49ers i Packers, dlatego najlepsze, co ten zespół może zaserwować swoim fanom, to pokazać charakter i zadziorność, o jakiej opowiada Campbell. To i tak może nie dać wielu zwycięstw, bo Lions mają w terminarzu niezwykle trudną przeprawę. Jako zespół z dywizji NFC North grają w tym sezonie z cała dywizją AFC North (Ravens, Steelers, Bengals, Browns) i wygranie z tymi rywalami choć jednego meczu byłoby sukcesem Lwów. Do tego dochodzi NFC West (z 49ers już grali, zostają Cardinals, Seahawks oraz Rams), czyli najmocniejsza dywizja tej konferencji, gdzie urwanie komuś jednej wygranej też może być ponad siły Lions.

W Detroit stawiają na przebudowę i prędzej zobaczymy ich w czołówce draftu niż walczących na kilka kolejek przed końcem sezonu zasadniczego o miejsce w play-offach. Kadra Lions jest zbyt mocno wybrakowana, żeby o tym myśleć. NFL widziała już różne szalone scenariusze, ale 0-2 na starcie to raczej w tym wypadku wstęp do sezonu bilansem w okolicy 4-13.

Typ newonce.sport: 5% szans na awans do play-offów, a i tak pewnie za dużo. Przed sezonem nikt tego nie obstawiał, a po starcie 0-2 zadanie jest dużo trudniejsze.

3
INDIANAPOLIS COLTS
Indianapolis Colts - Carson Wentz
Fot. Andy Lyons/Getty Images

Przygoda Carsona Wentza z Indianapolis zaczęła się nie tylko od dwóch przegranych, ale i kontuzji, i to obu kostek jednocześnie. To stawia występ rozgrywające w trzeciej kolejce pod dużym znakiem zapytania, a przecież Colts mają bardzo ważne spotkanie przed sobą. To bowiem jedna z tych ekip, dla których 0-2 to jeszcze nie jest wyrok, pod warunkiem, że szybko nastąpi poprawa.

Colts w niedzielę zagrają z Tennessee Titans, czyli rywalem z dywizji i obie te drużyny typowano przed sezonem do tego, że będą bić się w niej o pierwsze miejsce. Titans mają bilans 1-1 i o mały włos, a też znaleźliby się w tym tekście, bo w Seattle w drugiej kolejce wygrali dość szczęśliwie i dopiero po dogrywce. Tak czy inaczej ekipa z Tennessee ma tę przewagę, że zagra u siebie i wie, że Colts będą zdesperowani. Gdyby drużyna z Indianapolis przegrała, miałaby bilans 0-3, Titans mieliby 2-1, a w dodatku już mieliby zwycięstwo w bezpośredniej rywalizacji. Wygrana jest więc Colts potrzebna, tym bardziej, że po wyjeździe do Tennessee szykują im się mecze z Dolphins i Ravens na wyjeździe, następnie teoretycznie łatwiejsze starcie z Texans, ale to również rywal z dywizji, a potem dochodzi wyjazd do San Francisco na mecz z 49ers. Dojdziemy wtedy do kolejki nr 7, w ósmej znów są Titans i może się okazać, że Colts będą już wtedy grali o zachowanie matematycznych szans.

Na razie za wcześnie, by oceniać transfer Wentza, jednak pierwsze spotkania z Rams (24:27) oraz z Seahawks (16:28) pokazują, że nadal wiele rzeczy przychodzi mu z trudem. W poprzednim sezonie ucierpiała mocno jego pewność siebie, a w dodatku Colts nie mają wystarczająco dobrych zawodników na pozycji skrzydłowych i można odnieść wrażenie, że Wentz się męczy. Nie pomaga też słaba postawa defensywy, szczególnie w bronieniu podań rywali. Nadzieją Colts jest słaba dywizja AFC South, w której bilans 9-8 może wystarczyć do pierwszej pozycji, jednak jeśli nie naprawią błędów z pierwszych kolejek, osiągnięcie go może być nierealne.

Typ newonce.sport: 35% szans na awans do play-offów, bo nawet przy 0-3 wygranie dywizji jest w zasięgu, a to wystarczy.

4
JACKSONVILLE JAGUARS
Jacksonville Jaguars
Fot. Aaron Ontiveroz/MediaNews Group/The Denver Post via Getty Images

Pozostajemy w AFC South. Jaguars mają swojego złotego chłopca Trevora Lawrence'a, ale mają też niechciany szum już na starcie sezonu. Zaczęli od porażki 21:37 z Texans, co zaskoczyło wielu obserwatorów, spodziewających się, że to w Houston oglądać będziemy najgorszą drużynę NFL. Okazało się jednak, że Jaguars przewrócili się na tej przeszkodzie i zaraz pojawiły się doniesienia, że trener Urban Meyer chętnie wróciłby jednak do trenowania na szczeblu akademickim. Oliwy do ognia dolał drugi mecz i porażka z Denver Broncos. To już nie była niespodzianka, jednak nie brakowało głosów, że Jaguars z takim zestawem rywali na dzień dobry mogą zacząć od bilansu 2-0, a jest zupełnie odwrotnie.

Najważniejsze w tym sezonie jest jednak dobro i rozwój Lawrence'a. Jak każdy debiutant, nawet i on ma podczas pierwszej styczności z zawodowym futbolem trochę problemów. Meyer pozwala mu pograć, bo tylko pięciu rozgrywających jak na razie wykonało więcej podań, choć ich efektywność jest niska. Średnia 5.4 jardów zyskiwanych na każdą próbę to jak na razie jeden z najgorszych wyników w NFL. Zawodzi również obrona i nie pociesza terminarz. Wiele wskazuje na to, że niektóre optymistyczne założenia dotyczące Jaguars będą musiały poczekać. Ten zespół rok temu miał bilans 1-15. Może zająć trochę czasu, nim się rozkręci.

Typ newonce.sport: 5% szans na awans do play-offów. AFC jest zbyt mocna, by Jaguars wdostali się tam z dziką kartą, a dywizji niemal na pewno nie wygrają.

5
MINNESOTA VIKINGS
Minnesota Vikings, NFL, Kirk Cousins
Fot. Andy Lyons/Getty Images

Trener zespołu Mike Zimmer ujął to chyba najlepiej. – Mam poczucie, że byliśmy dwa zagrania od bilansu 2-0 – mówił po bolesnej porażce z Arizona Cardinals w Week 2 i trudno nie przyznać mu racji. Ten mecz Vikings przegrali, bo kopacz Greg Joseph nie trafił z 37 jardów równo z końcem czasu. Gdyby uderzył celnie, Minnesota wygrałaby 36:34 po szalonym meczu, a tak w równie szalonym meczu przegrała jednym punktem. Tydzień wcześniej z kolei Vikings przegrali po dogrywce z Cincinnati Bengals (24:27), mimo że byli w komfortowym położeniu, a Dalvin Cook biegł rutynowo z piłką, by ustawić kopnięcie z jak najbliższej odległości, ale... zaliczył stratę, rywale dopadli do piłki pierwsi i sami zadali zwycięski cios.

Dwie porażki łączną różnicą czterech punktów to zły znak, bo fani Vikings widzą te same mankamenty co przed rokiem. Obrona podaniowa w obu dotychczasowych meczach pozwoliła na długie przyłożenia, kiedy kompletnie pogubiła krycie. Rozgrywający rywali robią, co chcą, jeśli ominą presję, bo to na razie jedyny aspekt gry defensywnej, który działa. W ataku zawodzi za to linia. O dziwo trudno przyczepić się do Kirka Cousina. Rozgrywający Vikings nie zaliczył jeszcze straty i w swoim stylu kręci niezłe cyferki. Problem jednak w tym, że to typ gracza, który musi mieć idealne wsparcie, bo sam nie ugra cudów, a bardziej opiera się na kolegach.

Start 0-2 u tak sfrustrowanych fanów, jakich mają Vikings, może doprowadzić do efektu kuli śniegowej. Następni rywale to Seahawks i Browns, czyli drużyny uznawane za mocniejsze od Minnesoty, a kolejne starcia z Lions i Panthers mogą okazać się pułapkami. Rok temu ten zespół zaczął od bilansu 1-5 i teraz może być podobnie. Jeśli zobaczylibyśmy powtórkę, w drugiej połowie października trzeba będzie nasłuchiwać wieści z obozu Vikings. Wtedy akurat drużyna ma bye week, a to dobry moment na większe zmiany. Trener Mike Zimmer nie miał pewnej posady, gdy ten sezon się zaczynał, a każda kolejna porażka spotęguje poczucie, że formuła z nim u sterów się wypaliła. Jeszcze kilka nieudanych spotkań, a ten sezon może się Vikings całkowicie wykoleić, mimo iż talentu na wielu pozycjach nie da się im odmówić.

Typ newonce.sport: 30% szans na awans do play-offów, bo konferencja NFC jest słabsza i jeśli Vikings w swoim stylu po słabiutkim starcie zaczną odrabiać straty, mogą wślizgnąć się do play-offów z bilansem w okolicy 9-8

6
NEW YORK GIANTS
New York Giants
Fot. Rob Carr/Getty Images

Załączona wyżej fotografia to jak na razie obraz sezonu Giants. Kontekst: została ona wykonana w ostatnim meczu tej ekipy w Waszyngtonie, było 23:20 dla nowojorczyków i Darius Slayton był niepilnowany (na zdjęciu nie widać ani jednego zawodnika rywali!) w polu punktowym, dostał celną piłkę i jej... nie złapał. Zamiast przyłożenia i prowadzenia 30:20 trzeba było kopać, zrobiło się tylko 26:20 i Washington Football Team w końcówce odrobił takie straty. Porażka oznacza więc piąty z rzędu start sezonu Giants od bilansu 0-2 i ósmy w ostatnich dziewięciu latach. Nikt w NFL nie ma gorszego bilansu od rozpoczęcia rozgrywek 2017.

Giants mocno zawodzą w obronie, która miała w tym roku zrobić krok naprzód, a w ataku fani już wskazali winnego. Nie jest to rozgrywający Daniel Jones, który zaczął trzeci rok w lidze i dwa poprzednie miał pełne strat. Jak na razie Jones nie rzucił ani jednego przechwytu. Obrywa się więc jego trenerowi, ofensywnemu koordynatorowi Jasonowi Garrettowi. Wytyka mu się bardzo prosty, wręcz archaiczny zestaw zagrywek i zbyt konserwatywne podejście. Saquon Barkley pewnie jeszcze nie wrócił do stuprocentowej sprawności i pewności siebie po zerwanych więzadłach, ale da się go wykorzystywać lepiej niż robi to Garrett. Z zespołem z Waszyngtonu Barkley urwał się na jeden 41-jardowy bieg, a poza nim w 12 próbach uzbierał 16 jardów. Aż przykro się na to patrzyło. Na domiar złego nowy nabytek na skrzydle, Kenny Golladay, wydzierał się w trakcie meczu na swojego trenera. Początkowo wydawało się, że ruga Jonesa, ale sam potem stwierdził, że kłócił się z Garrettem. Jest więc całkiem niewesoło.

Szansą Giants na odbudowę jest dość wyrównana dywizja, choć na starcie tego sezonu wszyscy ich rywale prezentują się lepiej. Do tego nieciekawie wygląda rozkład jazdy. Do bye week w kolejce 10. nowojorscy futboliści mają Falcons, Rams, Panthers i Raiders u siebie oraz Saints, Cowboys i Chiefs na wyjeździe, a tuż po przerwie jadą do Tampy na mecz z Buccaneers. Bilans w okolicach 3-7 po tym czasie jest realną perspektywą, a niektórzy pewnie uznają, że nawet o te trzy wygrane może być trudno.

Typ newonce.sport: 15% szans na awans do play-offów. NFC East jest słabą dywizją i skoro rok temu dało się ją wygrać z ujemnym bilansem, to nikogo nie można w niej już teraz skreślić.

7
NEW YORK JETS
New York Jets - Zach Wilson
Fot. Elsa/Getty Images

Pozostajemy w Nowym Jorku. Największe miasto USA od dekady przeżywa wielki futbolowy smutek. Giants wygrali Super Bowl w sezonie 2011, Jets byli w finałach konferencji w sezonach 2009 i 2010, ale od tego czasu oba te kluby grały łącznie JEDEN RAZ w play-offach. Wspólny start od bilansów 0-2 nie jest tutaj więc niczym nowym. Dla Jets to trzeci taki początek z rzędu.

Ekipa z zielonej części Nowego Jorku przegrała na dzień dobry z Panthers (14:19), a później została rozbita przez rywala z dywizji, czyli Patriots (6:25) i w obu meczach zupełnie różnie zaprezentował się rozgrywający Zach Wilson. Wybrany z drugim numerem draftu debiutant pokazał się przyzwoicie w pierwszym, za to w drugim rzucił dwa przechwyty w obu pierwszych podaniach, a trzeci dołożył w trakcie trzech kolejnych prób. Został tym samym pierwszym od 21 lat graczem NFL, który zaliczył trzy straty w pierwszych pięciu podaniach meczu. Ostatecznie skończył z czterema. Trener Patriots Bill Belichick ma doskonały bilans przeciwko debiutantom i zawsze sprawia, że jego defensywa to dla nich wielkie wyzwanie, mające pokazać, jak głęboką wodą jest NFL, jednak nawet on nie mógł przewidzieć, że Wilson zagra aż tak źle. Młody lider Jets nie mógł też chyba przewidzieć, że już w drugim meczu w NFL zostanie wygwizdany w przerwie.

W Nowym Jorku mocno bulgocze pod pokrywką i fani mają dość przegranych. Jets to jednak drużyna, której najlepsze lata mają dopiero nadejść. Jest nowy sztab trenerski, nowy rozgrywający, masa zmian w ofensywie i próba zainstalowania nowego systemu gry w obronie, mimo że ta jest nadal kiepska i nie może grać w tym sezonie kontuzjowany Carl Lawson. Od początku sezonu było wiadomo, że zwiększenie o trzy razy liczby zwycięstw sprzed roku (2) będzie wyzwaniem. Na play-offy nikt się nie nastawiał, a teraz nie przyjdą one do głowy nawet największym optymistom wśród fanów Jets.

Typ newonce.sport: 5% szans na awans do play-offów. W dywizji AFC East trzy pozostałe drużyny chcą tam awansować, a Bills celują nawet w Super Bowl. Na papierze Jets nie mają podejścia do tych nich, Patriots oraz Dolphins, więc musiałoby się zdarzyć coś absolutnie nie do przewidzenia.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje wydarzeniami w Premier League, której mecze komentuje w Canal+, oraz NFL. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.