Rekordy, kamienie milowe i listy wszech czasów. Kto w nadchodzącym sezonie NBA przejdzie do historii?

Zobacz również:Bezdomny dzieciak znalazł swoje miejsce w NBA. Jak Jimmy Butler stał się liderem
Stephen Curry i LeBron James
Fot. Harry How/Getty Images

Sezon NBA jest zbyt długi, by emocjonować się tylko i wyłącznie samymi meczami czy wynikami. A jako że Amerykanie (i nie tylko) bardzo lubują się w różnego rodzaju statystykach i rekordach, to także w zbliżających się wielkimi krokami rozgrywkach 2021/22 będziemy mogli śledzić kilka pościgów za kamieniami milowymi. W rolach głównych m.in. LeBron James, Stephen Curry czy Chris Paul.

Różnymi rzeczami człowiek w trakcie sezonu NBA żyje. Niespodzianki, rozczarowania, fantastyczne występy, wyścigi po nagrody czy wreszcie rekordy. Jest tego sporo, dzięki czemu rozwleczone na kilka miesięcy 82-meczowe rozgrywki można wypełnić sobie na wiele sposobów i narracji.

Sprawdzamy, na których zawodników i jakie kamienie milowe warto zwrócić uwagę przed rozpoczęciem kolejnego sezonu NBA.

1
LeBRON JAMES: drugie miejsce na liście punktów

Potrzeba: 1562 punktów (1126 w sezonie 2020/21)

LeBron James wciąż ma szansę zostać najlepszym strzelcem w historii ligi. W tej chwili jest na trzeciej lokacie z dorobkiem 35367 punktów, a w przyszłym sezonie ma szansę wskoczyć na drugie miejsce na liście wszech czasów. Wyprzedziłby w ten sposób Karla Malone’a (36928 punktów), a przed sobą miałby już tylko Kareema Abdul-Jabbara (38387). Potrzeba będzie jednak przede wszystkim zdrowia, bo LBJ w trzech ostatnich sezonach tylko raz zagrał więcej niż 60 spotkań.

Tylko raz udało mu się też przekroczyć barierę 1600 punktów, a mniej więcej tyle właśnie potrzebuje, by już w przyszłym roku przegonić Malone’a. Problemy zdrowotne w rozgrywkach 2018/19 oraz 2020/21 spowodowały, że to dziś dwa najgorsze pod względem liczby zdobytych punktów sezony w karierze Jamesa. 36-latek nadal nie schodzi jednak poniżej średniej 25 punktów na mecz, dlatego jeśli tylko zdrowie dopisze, to prędzej czy później dopadnie tak Malone’a, jak i potem Abdul-Jabbara.

2
CARMELO ANTHONY: dziewiąty na liście punktów

Potrzeba: 40 punktów (924 w sezonie 2020/21)

Gdyby swego czasu nie wypadł z ligi, to dziś Carmelo Anthony (27370 punktów) mógłby celować na tej liście jeszcze wyżej. I tak jednak trzeba go chwalić za powrót do NBA, bo w barwach Portland Trail Blazers przez dwa sezony udowodnił, że nadal może dać drużynie wartościowe minuty. Od nowych rozgrywek Melo będzie się starał to robić w barwach Los Angeles Lakers, czyli jednego z faworytów do tytułu. Zagra tym samym obok LeBrona Jamesa – ta dwójka to w tej chwili ostatni wciąż aktywni zawodnicy z draftu 2003.

Anthony na dziewiąte miejsce awansuje już na początku sezonu, bo potrzebuje do tego zaledwie 40 punktów. W ten sposób zepchnie w klasyfikacji wszech czasów Mosesa Malone’a (27409 punktów). Kolejnego na liście Shaquille’a O’Neala (28596) raczej już jednak nie dogoni, a przynajmniej nie w sezonie 2021/22. To i tak jednak będzie jednak kolejny wspaniały moment dla Anthony’ego, który w nadchodzących rozgrywkach ma też jeszcze jeden cel: zdobyć upragnione mistrzostwo, bo tego wciąż mu przecież brakuje.

3
STEPHEN CURRY: pierwsze miejsce na liście trójek

Potrzeba: 142 trójki (337 w sezonie 2020/21)

Gdy w 2011 roku na pierwsze miejsce listy wszech czasów wskakiwał Ray Allen, zdawało się, że na pobicie tego rekordu jeszcze trochę poczekamy. Tym bardziej że Allen w kolejnych latach dołożył jeszcze sporo trójek i ostatecznie karierę zakończył z 2973 trafieniami zza łuku. Dwukrotny mistrz NBA buty na kołek odwiesił po sezonie 2013/14 – tymczasem już w kolejnym światu objawił się Stephen Curry (2832 trójek), zdobywając wtedy pierwszą z dwóch kolejnych nagród dla MVP i podbijając ligę głównie za sprawą rzutów za trzy punkty.

Steph na koncie ma już mnóstwo przeróżnych rekordów, a w trakcie rozgrywek 2021/22 powinien zostać niekwestionowanym królem trójek. Najpierw pobije rekord Allena (2973) i wskoczy na najwyższe miejsce, a potem jako pierwszy w historii dobije do granicy 3000 trafień zza łuku. I dalej będzie śrubował rekord, który dekadę temu wydawał się raczej mało osiągalny. Jedną rewolucję koszykarską później rozmawiamy jednak o zawodniku, który odmienił oblicze koszykówki. I wciąż nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

4
JAMES HARDEN: trzecie miejsce na liście trójek

Potrzeba: 115 trójek (121 w sezonie 2020/21)

Całkiem niepostrzeżenie bardzo wysokie miejsce na liście trójek zajmuje też James Harden (2445 trójek), który w przyszłym sezonie ma szansę wskoczyć już na trzecią lokatę. Potrzebuje do tego 115 trafień i nieco więcej zdrowia niż w poprzednich rozgrywkach. W sumie jednak tak wysoka pozycja Hardena dziwić nie może, bo mówimy o jednym z najlepszych strzelców w NBA ostatnich lat. Jego step-back trójka stała się zresztą przez ten czas na tyle groźną i skuteczną bronią, że dziś znajdziemy ją w repertuarze niemal każdej ligowej gwiazdy.

Z aktywnych graczy w pierwszej dziesiątce na liście trójek jest też jeszcze Damian Lillard (2051 trójek). Rozgrywający Portland Trail Blazers ma szansę wskoczyć na szóste miejsce w tej klasyfikacji. A jako że Dame jest młodszy tak od Hardena (o rok), jak i od Curry’ego (o dwa lata), to może jeszcze trochę namieszać. Można sobie wyobrazić, by za kilka lat na czele listy była ta właśnie trójka zawodników, choć Lillarda od wciąż pierwszego Allena dzieli w tej chwili ponad 900 trafień za trzy punkty.

5
CHRIS PAUL: trzecie miejsce na liście asyst

Potrzeba: 61 asyst (622 w sezonie 2020/21)

Co do tego, że nikt nigdy nie dogoni Johna Stocktona na liście wszech czasów rozdanych asyst, nie ma żadnych wątpliwości. Legendarny rozgrywający Utah Jazz grał zbyt długo, zbyt równo i zbyt regularnie, by ktokolwiek mógł ten rekord poprawić. Dość powiedzieć, że miejsca numer 12 i 14 na tej liście (odpowiednio Russell Westbrook i Rajon Rondo) mają wspólnie mniej asyst (15475) niż sam jeden Stockton (15806). Spróbować może jeszcze Chris Paul (10275), choć nawet Point God nie będzie miał już chyba tyle czasu, by tego dokonać.

CP3 w przyszłym sezonie wskoczy jednak na trzecie miejsce. Do wyprzedzenia Marka Jacksona oraz Stevea Nasha brakuje mu ledwie kilkudziesięciu asyst. Kolejne nazwisko na liście to Jason Kidd (12091) i tu szanse są większe, choć i tak będzie trudno. W tym momencie kariery Paul na rekordach się zapewne jakoś mocno nie skupia. Jak sam mówił po zakończeniu finałów, teraz 36-latek uzależnił się od tej największej sceny w NBA i w przyszłym sezonie celem numer jeden będzie powrót właśnie tam z ekipą Phoenix Suns.

6
DWIGHT HOWARD: ósme miejsce na liście zbiórek

Potrzeba: 444 zbiórek (580 w sezonie 2020/21)

Nie dogonią Stocktona asystujący, ale nie dogonią też Wilta Chamberlaina na liście wszech czasów zebranych piłek. Legendarny środkowy w karierze zaliczył bowiem aż 23924 zbiórek. W ostatnich latach najbliżej był Tim Duncan (15091), a zaraz blisko niego będzie Dwight Howard (14271), który w przyszłym sezonie przeskoczy m.in. Roberta Parisha czy Kevina Garnetta w drodze na ósmą lokatę.

To jednak i tak zbyt mało na Chamberlaina, choć miejsce w pierwszej dziesiątce to niewątpliwie wielki wyczyn, bo przecież spośród aktywnych zawodników nikt nie jest nawet blisko Howarda. Kolejny z dorobkiem „ledwie” 9878 zbiórek jest DeAndre Jordan, obecnie 41. nazwisko na liście wszech czasów. Howard w zasadzie od debiutanckiego sezonu wskoczył bowiem do grona najlepszych zbierających w lidze. A w latach 2004-2018 zawsze zbierał średnio 10 lub więcej piłek na mecz! Nawet w poprzednim sezonie w Filadelfii notował 8.4 zbiórki na mecz, mimo że grał najmniej w karierze, bo średnio nieco ponad 17 minut w każdym spotkaniu.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. Miłośnik koszykówki odkąd w 2008 roku zobaczył w akcji Rajona Rondo. Robi to, co lubi, bo od lat kręci się to wokół NBA.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.