Największy polski sukces w historii męskiego tenisa. Hubert Hurkacz zdobywa Florydę!

Zobacz również:A gdyby tak zawsze grać w Miami? Hubert Hurkacz w drodze po życiowy sukces
Hubert Hurkacz
Fot. Getty Images

Wojciech Fibak, Jerzy Janowicz, Łukasz Kubot – każdy z tych zawodników miewał singlowe sukcesy, którymi emocjonowała się cała Polska, jednak żaden nie osiągnął tego, co Hubert Hurkacz. Polski tenisista pokonał Jannika Sinnera i wygrał turniej z cyklu ATP 1000 w Miami. Wyżej stoją tylko szlemy. Dla Polaka to może być przełomowy moment w karierze.

Niezależnie od wyniku tego spotkania, mogliśmy być przekonani, że będzie to wielka sprawa dla zwycięzcy. Zarówno dla Hurkacza, jak i Sinnera, ewentualny triumf byłby największym sukcesem w karierze. I było to widać na korcie, bo stres udzielał się obu młodym tenisistom od samego początku. Najpierw nerwowość rywala wykorzystał Polak, prowadząc 3:0, by już kilkanaście minut później pozwolić mu na doprowadzenie do remisu.

Przełomowym momentem seta był gem przy stanie 6:5 dla Sinnera. Włoch stanął przed szansą na wygranie pierwszej partii, jednak całkowicie popsuł swój gem serwisowy, co doprowadziło do tie-breaka i zmian w mentalnym podejściu obydwu zawodników. Hurkacz wszedł na swoje najwyższe obroty, które znamy ze wcześniejszych spotkań w tym turnieju, natomiast jego przeciwnik, ze względu na dodatkowy stres, zaliczył najgorszy fragment w całym meczu. Nie tylko przegrał tie-breaka, ale i bardzo źle zaczął drugiego seta, co pozwoliło Polakowi na objęcie prowadzenia 4:0.

Ta przewaga okazała się niezwykle potrzebna, bo już parę minut później Sinner wrócił „do żywych” i nie mając nic do stracenia zaczął korzystać z błędów Polaka. Na szczęście w kluczowych sytuacjach zadziałał nieco serwis Huberta, a i Włoch nieco pomógł kilkoma niewymuszonymi błędami. 7:6, 6:4 i największy sukces w historii męskiego tenisa w Polsce stał się faktem.

Pewność, moc w uderzeniu, niezależnie od tego, czy mówimy o serwisie, returnie, forhandzie czy backhandzie (a ten po linii w wykonaniu Huberta wygląda znakomicie), siła mentalna i spokój w najważniejszych momentach – takiego Hurkacza jeszcze nigdy nie widzieliśmy. W końcu jednak „coś przeskoczyło”, i to w jego domowej wręcz Florydzie, gdzie w ubiegłym roku spędził kilka miesięcy.

Zwycięstwo w turnieju ATP 1000 to największy możliwy tenisowy sukces, nie licząc wielkich szlemów, a Miami jest uznawane za najbardziej prestiżowe z tych zawodów, przez co nazywane jest „piątą lewą Wielkiego Szlema”. Taki sukces i to jeszcze po pokonaniu takich zawodników, jak Rublow, Tsitsipas czy Raonić, to wyczyn, którego jeszcze niedawno po kimkolwiek z polskich tenisistów byśmy się nie spodziewali. Tymczasem w ciągu nieco ponad pół roku mamy największy sukces żeński (Garros Igi Świątek) i męski w historii polskiego tenisa. W dodatku zarówno Iga, jak i Hubert, będą w rankingu… na tym samym miejscu. Od poniedziałku oboje będą zajmować 16. miejsce w światowych rankingach WTA oraz ATP.

Miami okazało się przełomowym momentem dla kariery Huberta Hurkacza, zarówno jeśli chodzi o treningi, jak i turniejowe sukcesy. Roger Federer, Novak Djoković czy Andy Murray to nazwiska, które najczęściej wygrywały turniej na Florydzie w ostatnich latach. Być na ich poziomie, to być na poziomie najlepszych na świecie.Teraz jednak pozostaje jeszcze większe wyzwanie – utrzymać tę formę na długi okres, również wielkoszlemowy.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.