Najmądrzejszy piłkarz Wielkiej Brytanii, który szukał śmierci pod ciężarówką. Upadki i wzloty Clarke’a Carlisle’a

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
fot. Nick Potts - PA Images/PA Images via Getty Images

Kiedy wygrał quiz „Britain’s Brainiest Footballer”, pokonując w finale Alana Brazila, byłego piłkarza, a po karierze dziennikarza sportowego, portal BBC żartował w typowo brytyjski sposób: „Carlisle – Brazil 6:5, to nie jest wynik, który pada często”. Clarke Carlisle to człowiek o kilku obliczach: twardy obrońca, który pomógł przywrócić Burnley wielki futbol, pijak za kierownicą samochodu, chory na depresję człowiek, z próbami samobójczymi na koncie, wreszcie – obrońca praw piłkarzy jako szef ich związku.

Przed czterema laty gruchnęła wieść, że zaginął. Kilku przechodniów widziało go w centrum Manchesteru i tam trop się urwał. Na szczęście policja z jego rodzinnego Preston znalazła go całego i zdrowego w Liverpoolu. Chociaż z tym „zdrowego” to jednak spore nadużycie. Carlisle od lat zmagał się z poważną depresją. Tamtego wrześniowego dnia 2017 roku postanowił, że się zabije. Nie zdołał jednak wyrządzić sobie krzywdy, powstrzymali go przed tym przypadkowi ludzie. A może po prostu chciał głośno i rozpaczliwie poprosić o pomoc? Śledząc losy Carlisle’a trudno nie mieć wrażenia, że cały czas ktoś nad nim czuwał.

POCIĄG DO NAUKI

To nie był pierwszy raz. Parę lat wcześniej na drodze A64 został potrącony przez ciężarówkę. W zderzeniu z kilkunastotonowym potworem teoretycznie nie miał szans. Trafił do szpitala w Leeds z licznymi obrażeniami, m.in. krwotokiem wewnętrznym, złamanym żebrem i pogruchotanym kolanem. Jego stan był ciężki.

Próba samobójcza miała być karą, jaką wymierzył sobie Clarke za to, co stało się kilka dni wcześniej, kiedy prowadził auto pod wpływem alkoholu i został zatrzymany przez policję.

Funkcjonariusze prawa byli przekonani, że to po prostu nieszczęśliwy wypadek, dopiero jednak gdy opuścił szpital, przyznał publicznie, że szukał śmierci.

Alkohol gnębił go już kilkanaście lat wcześniej. Jako zawodnik Queens Park Rangers potrafił stracić dziesięć miesięcy gry w sezonie 2003-04, właśnie z powodu picia. Nigdy się do tego nie przyznawał, żaden z jego kumpli z szatni nie miał pojęcia o problemach psychicznych obrońcy.

Nie myślcie jednak, że to opowieść o głupim piłkarzyku, który lubił chlanie. Nic z tych rzeczy. W 2002 roku Carlisle wygrał telewizyjne show „Britain’s Brainiest Footballer” w Channel 4. I choć nie brakowało takich, którzy ironizowali, że trudno było znaleźć choćby kilkunastu uczestników teleturnieju., Clarke naprawdę był bystrym gościem. Świadczy o tym najlepiej fakt, że pilnie uczył się matematyki i nauk politycznych, by później pójść na uniwersytet.

Mocno interesował się światem, jego życie nigdy nie ograniczyło się tylko do boiska. Miał plan, żeby zostać nauczycielem, kiedy zakończy karierę, ale zaangażował się w duże projekty, m.in. bardzo dobrze znany „Kick It Out”, mający na celu walkę z rasizmem w piłce. Został również szefem Związku Zawodowych Piłkarzy, broniąc ich interesów.

KRÓL BURNLEY

Futbol pokochał ze względu na ojca. Tata Clarke’a był półzawodowcem, m.in. w barwach Morecambe i Southport. Młodszy Carlisle pierwsze kroki w poważnym sporcie stawiał w Blackpool. Najpiękniejszy punkt jego kariery to awans z Burnley do Premier League. Sezon 2008-09 zdecydowanie należał do niego. The Clarets doszli do półfinału Pucharu Ligi, on zaś wystąpił w 40 spotkaniach i został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu play-off, kiedy pokonali Sheffield United 1:0 i wrócili do elity po 33 latach. Był królem Burnley, szedł po swoje. Ale za rogiem czyhała depresja, alkoholizm często chadza z nią w parze, a to nie są balasty, jakie łatwo zrzucasz. Szczególnie kiedy kończysz karierę, a twoich dni nie wypełniają już treningi.

Carlisle wyniósł z depresji bardzo dużo dobrego. Zaczął dzielić się własnymi doświadczeniami z otoczeniem, zrozumiał również, że choroba toczyła go przez wiele lat, ale długo nie zdawał sobie z niej w ogóle sprawy. Jak to – on, rosły obrońca walczący w polu karnym z napastnikami, miałby sobie nie poradzić z jakimiś problemami? Bez skutecznej diagnozy nie wiedział nawet, że choruje. Uderzenie ciężarówki zmieniło wszystko. To cud, że nie było tragiczne w skutkach.

CZYM WYPEŁNIĆ PUSTKĘ?

Zaczął długotrwałe leczenie, otworzył również fundację, pomagającą ludziom z podobnymi problemami. Pracował w wyższej szkole biznesu piłkarskiego przy Etihad Stadium w Manchesterze, gdzie prowadził seminaria. Starał się z pełną mocą wykorzystać swoje doświadczenia – złe i dobre. Karierę opisał w autobiografii „You Don’t Know Me, But”, udzielał się również jako ekspert telewizyjny. Przeprowadzał wywiady z gwiazdami na temat rasizmu w futbolu, jego gośćmi byli m.in John Barnes czy Stan Collymore, któremu zresztą temat depresji jest doskonale znany.

– Powinienem nie żyć – opowiadał po latach na łamach Guradiana o samobójczej próbie. Był już wtedy innym człowiekiem. Wspominał, jak przygotował się do maratonu, w którym zebrał kilka tysięcy funtów na walkę z rakiem. I jak trudno było mu się pogodzić z tym, że zaledwie pół roku po jego nieudanym samobójstwie, zmarł człowiek, który zadzwonił tamtego dnia pod 999. Był nim kierowca vana Chris Kilbride. Gdyby nie wezwana przez niego natychmiast pomoc, pewnie nie udałoby się uratować Clarke’a. W tej historii wszystko układa się w jakąś niesamowitą całość.

– Najgorsze jest przejście z piłki do realnego świata. Zawód cię definiuje. Pojawia się pustka, którą musisz czymś wypełnić. W czasie kariery wszystko jest usystematyzowane, ma strukturę. Nagle tracisz poczucie przynależności, swoją tożsamość – opowiadał angielskiemu dziennikarzowi, Alanowi Smithowi.

Leczenie z depresji to bolesny proces, niekiedy niszczy całe otoczenie, czasem nie da się odbudować relacji. Clarke miał tak z małżeństwem. Ale choć rozpadł się jego związek z żoną, Gemmą, zbudował inny, być może ważniejszy. Z własnym życiem.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.