Moyes Boys – West Ham United rozebrany na części. Jak bronią i atakują Młoty, no i dlaczego grają tak dobrze (ANALIZA)

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
fot. Getty/graf. Michał Kołodziej

Początek nowego sezonu Premier League potwierdził, że wysokie miejsce w poprzednich rozgrywkach i awans do Ligi Europy to nie był przypadek. West Ham United wyrasta na zespół, który wreszcie gra o cel dużo wyższy niż tylko przetrwanie. Ta zaskakująca transformacja jest zasługą doświadczonego menedżera, Davida Moyesa. Co zmienił Szkot? Jak funkcjonuje drużyna w poszczególnych formacjach? Jakie są atuty i słabości The Hammers?

tekst: Marcin Rosłoń, komentator Canal+ Sport

David Moyes próbował w West Hamie kilku różnych ustawień, także z trójką obrońców i wahadłowymi, wiemy jednak, że Szkot nie przesadza z taktycznymi nowinkami, dlatego w pełni satysfakcjonuje go stabilizacja i wyniki w systemie 1-4-2-3-1.

PROSTA GRA

Walory bramkarskie Łukasza Fabiańskiego na tym etapie kariery znamy, Polak nie unika gry nogami, choć dominuje w niej długie podanie, wynikające głównie z założeń taktycznych i ograniczenie podejmowania ryzyka pod własnym polem karnym. To zresztą cechuje sposób rozegrania akcji przez Młoty.

David Moyes preferuje prostą grę na własnej połowie boiska, niższe posiadanie, skuteczną kompaktową obronę, a po odbiorze wyjście do szybkiej kontry, o czym świadczy spora liczba długich podań z defensywy na połowę przeciwnika. To nie znaczy, że Młoty unikają jak ognia ataku pozycyjnego. Za linią środkową ofensywna czwórka, wspierana przez defensywnych pomocników i bocznych obrońców, ma znacznie większą swobodę w kreowaniu gry.

Serce West Hamu to para defensywnych pomocników Declan Rice i Tomas Soucek. Obaj znakomicie biegają, ich parametrami wydolności można zachwycać się w nieskończoność, są wysocy, choćby w odróżnieniu od supermobilnych pomocników Chelsea – Jorginho, Kovacicia, Kante i Mounta.

DLACZEGO SOUCEK JEST GROŹNY?

Soucek świetnie gra głową w odbiorze i ataku, to jeden z zanikających gatunków defensywnego pomocnika, który po odebraniu piłki lub jej podaniu od razu łapie orientację na bramkę przeciwnika. Jego 10 goli w poprzednim sezonie to nie tylko zasługa stałych fragmentów gry, ale także sposobu przemieszczania się po boisku. Ścieżki, którymi porusza się Czech, prowadzą od koła środkowego bezpośrednio w pole karne. To niesamowicie niebezpieczne dla drużyny broniącej, ponieważ wejście z drugiej linii na wycofane dośrodkowanie, jest trudne do namierzenia i zablokowania. Obrońcy muszą oceniać ryzyko w okamgnieniu, a najważniejsi są ofensywni gracze, którzy wbiegają w pole bramkowe.

fot. Tim Goode - Pool/Getty Images

Soucek nawet przy rzucie karnym w Newcastle na inaugurację bieżącego sezonu wykorzystał swój atut w mikroskali, czyli nabiegł na dobitkę zza pola karnego, ustawiając się metr-dwa za szesnastką. Nie startował z linii, nie z miejsca, wykorzystał jak w akcjach siłę rozpędu.

CORAZ LEPSZY RICE

Declan Rice jest zdecydowanie bardziej rozbiegany, typowy pomocnik box-to-box, w przeciwieństwie do Soucka także poza pasem wyznaczonym przez koło środkowe i światło bramki. Porusza się sprawnie po całej szerokości boiska, ale nie jest zaskoczeniem rozgrywanie przez niego piłki na jednym ze skrzydeł, czy nawet dośrodkowanie. Rice ma bardzo dobre prostopadłe podanie, znakomicie zastawia piłkę w pełnym biegu, jest silny i dynamiczny, notuje dużo zwycięskich pojedynków i zbiórek – najczęściej po wygranych przez Soucka główkach w środkowej strefie boiska, zresztą Rice sam coraz lepiej czuje się w powietrzu.

fot. Steven Paston - Pool/Getty Images

To młody chłopak, który sam nie wie, gdzie ma sufit możliwości, bo postępy, które zrobił w 2021 roku są gigantyczne. Coraz mniej nierozważnych, nieprzemyślanych zagrań, mała liczba prostych przewinień wynikających ze złego ustawienia wyjściowego i czytania gry, albo podejmowania pochopnych decyzji. Czuć ogranie na najwyższym poziomie, opaska kapitana już nie parzy, Premier League w pozytywnym znaczeniu spowszedniała, kadra Anglii dodała prestiżu, do tego świetne zrozumienie z Souckiem, który zawsze rzetelnie zamaskuje niedociągnięcia albo czasami chaotyczne rozbieganie Rice’a. Obu pomocnikom brakuje strzału z dystansu, przynajmniej na razie tego atutu przed nami nie wyeksponowali.

NOWY ZABALETA

Rice i Soucek mają sporo zadań w asekuracji skrzydłowych – Jarroda Bowena i Pablo Fornalsa. Lepiej broni ten pierwszy, który gra na prawej stronie przed Vladimirem Coufalem, Fornals miewa z powrotami więcej problemów, Said Benrahma najwięcej, ale ten ma za plecami parę defensywnych pomocników, chyba że to on akurat gra na skrzydle, a Fornals na pozycji nr 10. Oba skrzydła to korytarze zarezerwowane dla bocznych obrońców z czteroosobowego bloku.

fot. Simon Stacpoole/Offside/Offside via Getty Images

David Moyes nie kombinuje, przywiązuje się do piłkarzy, którzy harują na treningach i w meczach mistrzowskich, ale nade wszystko do tych, którzy regularnie sprawdzają się w lidze. Vladimir Coufal i Aaron Cresswell nie mają konkurencji w West Hamie. Czech słynie z nieustępliwości, przypomina Pablo Zabaletę, ale tego jeszcze sprzed transferu do West Hamu.

Coufal skuteczniej broni od Cresswella, jest twardszy, mocniejszy, bardzo kontaktowy, typowy obrońca z krwi i kości. Za to Cresswell posiada lepszą technikę, perfekcyjne dośrodkowanie z piłki stojącej i akcji – śmiało mógłby na koszulce mieć napisane Crosswell, jest bardziej elegancki z piłką przy nodze – od sposobu poruszania się, po nienaganną fryzurę. „Cress”, jak mówią na niego koledzy, częściej szuka dłuższego podania na wolne pole po skrzydle na Michaila Antonio, Coufal z impetem rusza do przodu holując piłkę i szukając rozegrania z pomocnikami. Obaj rzadko łamią akcje do środka pola pod polem karnym przeciwnika, żeby centrować słabszymi nogami, raczej preferują dośrodkowania klasyczne z rotacją odchodzącą od bramki, albo bardzo mocne po ziemi, między bramkarzem a wracającymi obrońcami, przeszywające pole bramkowe.

NAKRĘCANIE OFENSYWY

Siłę ofensywną Młotów stanowi w tej chwili czwórka: Said Benrahma, Pablo Fornals, Jarrod Bowen i Michail Antonio. Wydawało się, że odejście Jessego Lingarda zaburzy układ sił i znacznie obniży jakość ofensywy Młotów, ale Benrahma błyskawicznie odnalazł się w roli, którą wiosną wykreował Lingard. Cała ofensywna trójka za plecami Antonio jest mobilna, mocna z piłką przy nodze, ale szukająca nie tylko dryblingów, lecz także ataku kombinowanego.

fot. Justin Setterfield/Getty Images

Najlepszy w obronie jest Jarrod Bowen, najsłabszy na razie Said Benrahma, ale u Davida Moyesa trzeba robić szybkie postępy. Tym bardziej, gdy nowym piłkarzem w szatni The Hammers został reprezentant Chorwacji Nikola Vlasić. Jarrod Bowen i Said Benrahma, czy wymiennie Pablo Fornals ustawieni są na skrzydłach w taki sposób, żeby mogli ścinać z piłką do środka na prostopadłe podanie lub bezpośredni strzał, albo dośrodkowanie z rotacją do bramki.

Bowen na prawej stronie, ruszając na lewą nogę, otwiera przestrzeń na skrzydle dla Coufala, Fornals lub Benrahma na tych samych zasadach współpracują z Cresswellem. Fornals to znakomity technik, szuka nieustannie krótkiej gry, potrafi znienacka przyspieszyć akcję prostopadłym podaniem. Ostatnia akcja z Antonio w derbach z Crystal Palace dobitnie to potwierdza, w pewien sposób charakteryzuje wizję Hiszpana. Zamarkowanie strzału, no look pas, pokazanie się do gry na małej przestrzeni, pas do pustaka

fot. Steven Paston/PA Images via Getty Images

Bowen nie jest tak efektowny, to raczej maszynka do wrzutek i strzałów, bardzo silny na nogach, ale niegubiący się w tłoku. Benrahma umie zaatakować z każdej pozycji, Algierczyk czuje się najlepiej z piłką przy nodze, ma wybitną kiwkę, kapitalny balans ciałem, szuka szybkiej, małej gry z Fornalsem i Bowenem. Ma przed sobą, a nierzadko obok siebie Antonio, napastnika, który dla West Hamu jest skarbem.

To właśnie on bierze na siebie każde długie podanie, a tych jak wspominałem jest sporo, ma niesamowite przyspieszenie, jest silny jak tur, nie do przestawienia, fantastycznie gra w powietrzu, wykorzystuje na swoje rajdy z piłką wolne przestrzenie na skrzydłach, gdy drużyna rusza do kontry z głębokiej defensywy, pakuje się z piłką w pole karne, raczej nie kalkuluje, gdy jest okazja do oddania strzału.

MOMENTY DEKONCENTRACJI

West Ham to rzetelna obrona, na której David Moyes zbudował wielki sukces w poprzednim sezonie, ale poparta kreatywnością w ofensywie, bez której nie byłoby tak różowo. Młoty potrafią dużo strzelić, ale miewają wahania formy we własnym polu karnym, co potwierdzały wiosną wyniki z Arsenalem, Leicester czy Wilkami. Zresztą gole z meczu derbowego z Palace idealnie podsumowują jakie atuty ma West Ham, gdy strzela, a jakie braki, gdy traci.

fot. Arfa Griffiths/West Ham United FC via Getty Images

Conor Gallagher wykorzystał te momenty dekoncentracji z zimną krwią. Stoperzy Craig Dawson i Angelo Ogbonna potrafią polecieć na raz jak przy drugim golu dla Palace, zgubić swoje pozycje w strefach w polu karnym, nie dogadać się w sprawie krycia, czy jego przekazywania jak przy pierwszej bramce dla Orłów. Ciekawe jak zmieni się ofensywa z Nikolą Vlasiciem, a obrona, a może nawet ustawienie taktyczne po wyłożeniu 25-30 mln funtów za Kurta Zoumę?

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.