Nowe oblicze dawnej potęgi. Modena i jej nabytki klasy premium

Zobacz również:Zakładnik średniej reprezentacji. Nimir Abdel-Aziz i bezowocne próby osiągnięcia sukcesu z kadrą
Modena v Sora - Italian Volley Superleague
Fot. Emmanuele Ciancaglini/NurPhoto via Getty Images

Lata 80. i 90. to sześć mistrzostw Serie A i aż dziewięć Pucharów Włoch. W końcówce ubiegłego stulecia trzy razy z rzędu nie schodzili z najwyższego stopnia podium Ligi Mistrzów. Modena od dawna tkwi w pamięci sympatyków volley’a jako utytułowana marka. Nie może jednak przeskoczyć pary Lube-Perugia, która od czterech lat rozdziela między sobą kwestię panowania w Italii. Zmienić ma to obecny sezon, a przede wszystkim potężne wzmocnienia.

Z ostatniego scudetto w Modenie cieszono się w 2016 roku. Od tego czasu notowano kolejno czwarte, trzecie, czwarte, a ostatnio piąte miejsce. Rezultat z minionego sezonu mógł być przez niektórych upatrywany jako zawód, lecz należy wspomnieć o problemach finansowych, które trapiły organizację. Spośród wielkich krajowych zespołów, żółto-niebiescy chyba najmocniej odczuli skutki pandemii koronawirusa. Zaciskanie pasa zmusiło włodarzy do rezygnacji z kilku gwiazd. Klub wówczas opuścili Iwan Zajcew, Matthew Anderson czy Bartosz Bednorz. Ponadto z Micahem Christensonem i Jenią Grebennikovem dogadano się na obniżkę wynagrodzenia.

Innym wydarzeniem, które potwierdzało słabą sytuację finansową w ubiegłym roku, był apel prezes Catii Pedrini. Pełniąca od siedmiu lat rolę głowy klubu Włoszka, zwróciła się z prośbą do kibiców o zakup karnetów. Komunikat nie wywołałby większego zamieszania (w sumie każdy klub różnymi sposobami do tego namawia), gdyby nie czas i towarzyszące okoliczności. Akcja miała miejsce w sytuacji, gdy nie było pewne, czy kibice wrócą do hal. Prezes wyraźnie podkreśliła, że liczy na zakup karnetów pomimo braku gwarancji na wstęp. „Nie próbowaliśmy ukrywać złej sytuacji i nasza uczciwość jest doceniana” – mówiła w sierpniu 2020 roku Pedrini w rozmowie z "WP SportoweFakty". Apel spotkał się z olbrzymim odzewem. Wejściówki na cały sezon wykupiło ponad dwa tysiące osób. W ten sposób wydatnie przyczynili się do załatania dziur w budżecie.

HULAJ DUSZA

Rok później ludziom w Modenie towarzyszy inny nastrój – znacznie korzystniejszy. Skończyły się mocne cięcia. Niepokojące odejście ustąpiły miejsca wielkim ruchom do klubu. W takich sytuacjach, jak nie wiadomo, o co chodzi, należy zwrócić uwagę na finanse. Te, w ostatnich miesiącach u żółto-niebieskich mocno się poprawiły. Na kolejny sezon utrzymano dotychczasowego sponsora tytularnego, plus dołączono drugiego. W nadchodzące rozgrywki zespół wchodzi pod nazwą Leo Shoes PerkinElmer Modena.

Nieodzownym elementem sukcesu, szczególnie w Serie A, potrzebny jest nie tyle dobry, ile świetny skład. Tegoroczna drużyna Andrei Gianiego prezentuje się nadzwyczaj mocno. Co ciekawe, jeden z najgłośniejszych transferów rozpoczął się już w ubiegłym roku. Earvin N’Gapeth, MVP ostatniego turnieju olimpijskiego, miał ustalić warunki transferu do Włoch rok temu. Sam mówił, że nie mógł odejść od razu, bo naraziłby się na gniew ze strony Zenitu Kazań. Dla Francuza to powrót do Modeny. Reprezentował jej barwy w latach 2014-2018. Ogłaszając zakontraktowanie przyjmującego, Pedrini nie ukrywała radości mówiąc: „tęskniliśmy za tobą”. Dobrych relacji ukształtowanych przez lata współpracy nie zepsuł nawet mały konflikt z czasów końca pierwszego pobytu N’Gapetha. Prezes miała mu za złe wczesne ujawnienie odejścia do Kazania.

Wraz z Earvinem do Modeny trafia także jego brat, Swan. Młodszy z rodziny też już wcześniej grał dla żółto-niebieskich. Ostatnio zdobywał punkty dla francuskiego Poitiers. Jego pozyskanie trudno jednak traktować w aspektach wielkiego wzmocnienia. W układance Gianiego będzie pełnił rolę zmiennika.

Podobne oczekiwania, jakie stawia się starszemu N’Gapethowi, dotyczyć będą także Nimira Abdel-Aziza. Holender to jedno z najgorętszych nazwisk siatkówki ostatnich kilkunastu miesięcy. Były rozgrywający ZAKSY Kędzierzyn-Koźle kilka lat temu przetransformował się na pozycję atakującego. Ruch okazał się strzałem w dziesiątkę. Wystarczy powiedzieć, że 29-latek to najskuteczniejszy siatkarz ostatnich edycji mistrzostw Europy, Ligi Mistrzów, Ligi Narodów i Serie A. Chętnych na niego nie brakowało. Z pewnością dotychczasowy klub, Trentino, chętnie zatrzymałoby najlepszą strzelbę, ale srebrnego medalistę Champions League 2021 dopadł ten sam problem co Modenę w ubiegłym roku – kłopoty finansowe. Aby uprzedzić konkurencję (mocno o Abdel-Aziza walczyła Perugia), Modena wydała 120 tysięcy euro na wykup gracza. Oprócz niego, z Trydentu do Modeny trafia również Salvatore Rossini. Na włoskiego libero czeka duże zadanie. Ma on zastąpić Grebennikova, który odszedł do Zenita Petersburg.

W Modenie postawiono także na brazylijskie wzmocnienia. Zatrudnienie Bruno Rezende to kolejny przykład powrotu do klubu. Słynny rozgrywający Canarinhos grał w klubie w 2011 roku, a później także w latach 2014-2018 (z przerwą na występy w Sao Paulo). Ostatnio reprezentował barwy rodzimego Volei Taubate, którego mocno dotknął kryzys finansowy. Choć nazwisko 36-latka nie wywołuje już tak wielkiej ekstazy jak jeszcze dekadę temu, to wciąż pod względem sportowym ma wiele do zaoferowania. Duet z Ameryki Południowej uzupełnia Joandry Leal. Kubańczyk reprezentujący Brazylię trafia z największego konkurenta, a zarazem mistrza Włoch, Cucine Lube Civitanova. To on wraz z Earvinem N’Gapethem będzie najprawdopodobniej odpowiadać za grę w przyjęciu.

PRZEŁAMAĆ DUOPOL

Pomimo wielkich przetasowań w składzie zespołu, cały czas funkcję trenera pełni Andrea Giani. Legenda Azzurrich, która trzykrotnie wygrywała z kadrą mistrzostwo świata, pracuje z Modeną od dwóch lat. Prowadzenie klubu nie przeszkadza mu także w kierowaniu kadrą narodową Niemiec. Podobnie jak większość czołowych zawodników i trenerów, także i on przez EuroVolley dołączył w tym roku do drużyny dosyć późno. W wywiadzie udzielonemu modeńskiej TV Qui stwierdził, że nowa drużyna składa się z "nadzwyczajnych zawodników”. Z kolei Dragan Stanković, środkowy zespołu, zapytany o skład klubu na ten sezon podczas konferencji prasowej odpowiedział:

- Zespół mocno się wzmocnił od zeszłego roku. Jesteśmy doświadczonymi graczami, mamy umiejętności i zespół, ale musimy popracować nad obecną dyspozycją, która jest najważniejsza. Doświadczenie może pomóc w ważnych momentach, ale nasze zwycięstwa to przeszłość. Wszyscy musimy pracować razem, aby przygotować się do pierwszych meczów – mówił Serb z włoskim obywatelstwem.

Klub nie ukrywa swoich zamiarów. Transfery mają dać długo oczekiwany sukces. Początek sezonu sprawił jednak kibiciom przykrą niespodziankę. Modena rozpoczęła rozgrywki od porażki z Monzą. Słaby wynik z ubiegłej kampanii sprawił, że żółto-niebiescy muszą zadowolić się grą w „drugiej lidze europejskich pucharów” – CEV Cupie. Chcąc powalczyć o złoto muszą być skupieni na całym sezonie Serie A. Konkurencja w postaci Lube i Perugii nie śpi. Pierwsi postawili na stabilizację, choć ze znanych nazwisk dołączył Zajcew (leczący obecnie kontuzję) oraz Ricardo Lucarelli. Z kolei w Perugii, podobnie jak w Modenie doszło do wielkich zmian. Przyszedł nowy trener – doskonale znany dziś nad Wisłą Nikola Grbić – i paru zawodników z mocnym CV. Za przykłady mogą posłużyć osoby Matthew Andersona, Kamila Rychlickiego czy Simone Gianellego. Szczególnie okoliczności transferu ostatniego są imponujące. Wicemistrzowie Italii zapłacili blisko milion euro Trentino za wykup 25-latka.

Do pary, która od 2018 rozdziela między sobą złoto i srebro Serie A, mocno chce dołączyć trzeci gracz. Na papierze Modena nie powinna mieć żadnych kompleksów, aby zaatakować dwóch rywali. Świetny szkoleniowiec oraz zestawienie wielu wybitnych indywidualności może dać sukces. Kluczową kwestię będzie stanowić zdrowie i zgranie. Bez pierwszego nikt nie pogra, bez drugiego nikt nie wygra.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.