Misja Virtus. Sergio Scariolo przed szansą na podbój klubowego basketu

Zobacz również:Bezdomny dzieciak znalazł swoje miejsce w NBA. Jak Jimmy Butler stał się liderem
Sergio Scariolo
Fot. Matteo Marchi/Getty Images

W koszykówce reprezentacyjnej ma opinię wielkiego fachowca. Kadrę Hiszpanii doprowadził do olimpijskiego srebra, trzech mistrzostw Europy oraz triumfu na światowym czempionacie. Sergio Scariolo mógł spokojnie łączyć pracę selekcjonera z rolą asystenta w Toronto Raptors. Zamiast tego wraca na stałe na Stary Kontynent, by poprowadzić marzący o sukcesach Virtus Segafredo Bolonia.

Scariolo w stolicy regionu Emilia-Romania podpisał trzyletni kontrakt. W ubiegłym tygodniu zespół rozwiązał umowę z dotychczasowym szkoleniowcem, Aleksandarem Djordjeviciem. Serb świetnie wywiązywał się z obowiązków. Mógł liczyć na wielką sympatię zawodników. Pod jego wodzą Virtus zdobył pierwsze od dwudziestu lat mistrzostwo Włoch. Wygrana nad Olimpią Mediolan, jedyną ekipą reprezentującą Italię w Eurolidze, pokazała moc wracającego po dawny blask klubu z Bolonii.

Wiele jednak wskazywało na to, że pomimo sukcesu dojdzie do zmiany trenera na ławce dwukrotnego triumfatora najlepszych rozgrywek europejskich. W grudniu władze zespołu zwolniły Djordjevicia. Nie podobał im się bilans 5-4 w Serie A, choć w EuroCupie nie mieli sobie równych. Wystarczyła niecała doba… a Serb wrócił na ławkę. Obie strony dogadały się do kontynuacji współpracy, choć duży wpływ mieli zawodnicy, między innymi Milos Teodosić. Trener dokończył sezon, lecz w nadchodzącą kampanię Virtus wchodzi z nowym kapitanem u steru.

POWRÓT NA KLUBOWE SALONY

Praca w Bolonii będzie dla Scariolo pierwszą w roli „head coacha” zespołu od 2014 roku. Po średnim sezonie Laboral Kutxa (znanym też jako Saski Baskonia) w ACB, hiszpański klub zrezygnował z usług włoskiego szkoleniowca. Rok później związał się z reprezentacją „La Roja”, z którą już wcześniej pracował w latach 2009-12. Scariolo pozostaje selekcjonerem kadry do dziś. Nie przeszkadzała mu praca w Kanadzie, tak więc i we Włoszech łączyć będzie obie funkcje. Niedawne przedłużenie umowy z federacją, łączy go z kadrą aktualnych mistrzów świata do igrzysk w Paryżu.

Ostatnie lata to dla Włocha czas zbierania olbrzymiego doświadczenia w NBA. W 2018 roku Nick Nurse zaprosił Scariolo do świeżo budowanego sztabu szkoleniowego w Toronto Raptors. Wcześniej sam przez lata pełnił tę funkcję w zespole z Ontario. Dla kanadyjskiego klubu praktyka kontraktowania członków sztabu spoza kontynentu nie jest niczym wyjątkowym. Funkcję prezydenta pełni do spraw koszykarskich pełni urodzony w Anglii Nigeryjczyk Masai Ujiri. Z kolei w pierwszej dekadzie XXI wieku funkcję wiceprezydenta pełnił Maurizio Gherardini, obecny dyrektor sportowy Fenerbahce. Scariolo nie był jedyną opcją, którą Nurse wówczas brał pod uwagę. Trener mistrza NBA z 2019 roku chciał wcześniej mieć u swego boku Andreę Trinchieriego, który obecnie odnosi sukcesy z Bayernem Monachium.

Selekcjoner Hiszpanów spędził w Kanadzie trzy sezony. W ich trakcie był częścią największego sukcesu klubu, czyli triumfu nad Golden State Warriors w finałach sprzed dwóch lat. W ostatniej kampanii nieco przypadkowo stał się na chwilę pierwszym trenerem. W lutym Nurse, jego pięciu asystentów oraz czołowa postać zespołu, Paskal Siakam, zostali objęci rygorystycznym protokołom ligi dotyczącym zdrowia. Miało to związek z ograniczaniem ryzyka zakażenia się koronawirusem. Po krótkiej kwarantannie Scariolo został dopuszczony do pracy, bo wcześniej nie przebywał ze sztabem, zajmując się kierowaniem kadrą w okienku reprezentacyjnym. Włoch poprowadził awaryjnie Raptors w jednym spotkaniu. Po zwycięskim meczu z Houston Rockets otrzymał od Kyle’a Lowry’ego pamiątkę.

NIE DLA EUROPEJSKIEGO TRENERA

– Dla mnie to jasne, że NBA nie jest przygotowana do postawienia na europejskiego szkoleniowca. Wygląda na to, że europejski trener, menedżer czy dyrektor sportowy ma pułap nie do przeskoczenia. Darzą nas dużym szacunkiem, ale istnieje punkt, w którym nie mamy już na nic wpływu. Możesz to zaakceptować, albo nie, ale walka nie ma większego sensu – mówił niedawno Scariolo w rozmowie z radiem „Cope Malaga”.

Można przypuszczać, że przez lata pracy w sztabie zespołu NBA i sukcesom z reprezentacją Scariolo liczył na to, zyska uwagę któregoś z GM-ów najlepszej ligi świata. Podobną drogą kroczył wcześniej Igor Kokoskov. Serb, obejmując w 2018 roku Phoenix Suns, stał się pierwszym w historii „head coachem” urodzonym i wychowanym poza amerykańskim kontynentem. Jego przygoda w Arizonie trwała jednak tylko sezon. Scariolo uznał, że dalsza stagnacja w roli asystenta nie przyniesie już więcej korzyści. Być może jak Ergin Ataman, dalej będzie myślał o pracy w Stanach, jednakże już z perspektywy trenera na Starym Kontynencie.

BASKET PO BOLOŃSKU

Virtus, do którego zmierza urodzony w Brescii szkoleniowiec, pomału odzyskuje dawny blask. "Vu Nere" byli czołową siłą Włoch na przełomie wieków. Zespół zarządzany przez lokalnego biznesmena Alfredo Cazzolę czterokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium Serie A, ponadto dwukrotnie zdobywając puchar kraju. W 1998 i 2001 roku drużyna pod wodzą Ettore Messiny (byłego asystenta Gregga Popovicha w San Antonio Spurs) wygrała rozgrywki Euroligi. Wtedy o sile Kinder Bolonii (taką nazwę nosił klub w latach 1996-2002) stanowili między innymi Predrag Danilović, Zoran Savić, Marko Jarić czy doskonale znany fanom NBA, Manu Ginobili.

W następnych latach bolończykom szło w kratkę. Poza pojedynczymi sezonami nie byli w stanie nawiązać walki z rywalami ze Sieny, Treviso, Mediolanu czy nawet z własnego miasta. Wówczas w siłę rósł lokalny rywal, Fortitudo (w którym w latach 2007-08 grał Tomasz Kęsicki). Klub dwukrotnie spadał na zaplecze Serie A, by po dwóch sezonach wracać na najwyższy szczebel rozgrywek.

Od 2016 roku kibice są świadkami nowego rozdziału w historii Virtusu. Władzę w klubie objął Massimo Zanetti – były polityk i twórca marki Segafredo, jednego z najbardziej znanych producentów kawy. Dwa lata później, po dekadzie przerwy, zespół znów zawitał w europejskich pucharach. Tym razem padło na Koszykarską Ligę Mistrzów – rozgrywki organizowane przez FIBA. Włosi, między innymi z dwukrotnym mistrzem NBA Mario Chalmersem w składzie, okazali się najlepsi. Do triumfu w finale poprowadził ich znany z polskich parkietów Kevin Punter.

Ambicje cały czas rosły. W Virtusie chciano triumfu na lokalnym podwórku. Do tego celu sprowadzono jednego z najlepszych europejskich rozgrywających ostatnich kilkunastu lat, Milosa Teodosicia. Serb przychodził po nieudanej przygodzie w NBA. W Los Angeles trapiły go liczne kontuzje, a gdy już grał, to nie prezentował poziomu, do którego wszystkich przyzwyczaił na Starym Kontynencie.

Klub z Bolonii być może już w 2020 roku świętowałby triumf, gdyby nie pandemia koronawirusa. Virtus prowadził w tabeli Serie A, lecz organizator rozgrywek najpierw zawiesił, a później zakończył sezon bez przyznawania mistrzostwa. Do podobnej sytuacji doszło w EuroCupie, do którego przed sezonem klub zgłosił akces. W tak zwanym zapleczu Euroligi Bolończycy spędzili również i ostatni sezon, docierając do półfinału.

NOWE PORZĄDKI

Scariolo wchodzi w duże buty poprzednika. Djordjević nie pozostawia za sobą spalonej ziemi. Mógł cieszyć się olbrzymią sympatią zawodników. To głównie za jego sprawą do klubu trafił Teodosić. Najlepszy koszykarz Euroligi 2010 miał grozić odejściem, gdyby włodarzom Virtusu nie udało się zażegnać konfliktu ze szkoleniowcem. Nie wiadomo, czy Serb będzie darzył równie wielkim zaufaniem nowego trenera. Jeżeli zostanie, to wspólnie z Marco Belinnelim (mistrzem NBA ze Spurs) czy wschodzącą gwiazdą włoskiego basketu, Alessandro Pajolą, znów może namieszać nie tylko na krajowym, ale także i na międzynarodowym podwórku.

W kwietniu Virtus dostał trzyletnią licencję na grę w EuroCupie. Prawdopodobnie włodarze "Vu Nere" z Zanettim na czele liczą, że ze Scariolo u steru zespół potraktuje rozgrywki jako bezpośrednią drogę do Euroligi – rozgrywek, które doskonale pamiętają wielki Kinder Bolonia sprzed lat. Ten, do którego wszyscy wracają myślami i do którego osiągnięć znów chcą aspirować.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.