Mike Maignan, czyli bramkarz-zjawisko. Czy to czas na przewrót w kadrze Deschampsa?

Zobacz również:Osobowość, pewność siebie, technika. Sebastian Walukiewicz i rok na wielki skok
Mike Maignan
Fot. Spada/LaPresse/SIPA USA via PressFocus

Mike Maignan znowu to zrobił: dopiero co rozegrał fenomenalne derby przeciwko Interowi (3:2), a w ostatni weekend dorzucił jeszcze dwie kluczowe interwencje w meczu z Sampdorią (2:1). Milan doskonale wie, że rok temu przeprowadził transfer z cyklu 10 na 10 i że aktualnie ma u siebie jednego z najlepszych bramkarzy świata. Rośnie też ból głowy Didiera Deschampsa w reprezentacji Francji: czy dalej stawiać na Hugo Llorisa, gdy po po cichu za jego plecami wyrósł pół kot, pół człowiek.

Kiedyś wydawało się to niemożliwe. Gigi Donnarumma miał w Milanie taką pozycję, że ktokolwiek, kto miał wejść w jego buty, skazany był na stąpanie po polu minowym. Maignan przychodził do Włoch jako mistrz Francji z Lille, ale jego nazwisko na nikim nie robiło wrażenia. Ligue 1 słynie z produkcji szybkich skrzydłowych albo ludzi z bajeczną techniką. Rzadziej jednak świeci bramkarzami, bo tych wielokrotnie weryfikowała potem Liga Mistrzów.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Komentarze 0