Michniewicz vs. Jadczak. Gra na czas, która kończy się strzałem w stopę (KOMENTARZ)

Zobacz również:Z NOGĄ W GŁOWIE. Jerzy Brzęczek – jedyny naprawdę niekochany w reprezentacji
Belgia - Polska
fot. Pawel Andrachiewicz

Oskarżając o zniesławienie Szymona Jadczaka, Czesław Michniewicz dał kolejne życie jego artykułowi i całemu tematowi korupcji. Tym samym sprawił, że sprawa procesu zyska znacznie większy rozgłos niż dyskusja o lewej obronie reprezentacji, pomyśle na Meksyk czy taktyce drużyny narodowej. Wiemy, że najpewniej sprawa nie zakończy się przed mistrzostwami świata w Katarze, a kiedy dojdzie do jej rozwiązania, Michniewicz wcale nie musi być już selekcjonerem reprezentacji. Co w praktyce oznacza to postępowanie i co można na nim ugrać?

Globalne marki coraz częściej zmieniają myślenie o zarządzaniu kryzysowym w myśl przekonania, że w internecie nic nie grzeje dłużej niż 48 godzin. Rzadziej układa się wielotygodniowe plany ratunkowe, a raczej myśli o konkretnym i szybkim gaszeniu pożaru, bo prawie każdy głośny temat lada chwila zostanie przykryty i wyparty przez następny. W świecie przebodźcowania i potrzeby ciągłej nowości uwaga internautów, niczym stado much, przenosi się na kolejne obiekty.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.