Mateusz Gamrot z „dużym” rywalem i na dużej gali. UFC 280 zapowiada się na wydarzenie roku w MMA

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
Mateusz Gamrot
Fot. Louis Grasse/PxImages/Icon Sportswire via Getty Images

Beneil Dariush będzie rywalem Mateusza Gamrota w jego kolejnym pojedynku w UFC. Najlepsza federacja świata wyznaczyła tę walkę na październik i galę UFC 280, która już teraz zapowiada się na jedną z najlepszych w ostatnim czasie. To pierwsze starcie Polaka na głównym, „numerowanym” wydarzeniu federacji i jednocześnie takie, które może go bardzo znacząco zbliżyć do miana pretendenta do tytułu mistrzowskiego wagi lekkiej.

Po znakomitym i zwycięskim boju z Armanem Carukjanem, Mateusz Gamrot wskoczył do pierwszej dziesiątki rankingu wagi lekkiej i od początku wydawało się, że jednym z najlepszych i najbardziej prawdopodobnych rywali „Gamera” będzie Dariush. Nazwiska pokroju Tony’ego Fergusona czy Rafaela Dos Anjosa zdawały się mocne, ale tylko historycznie, bo w tym momencie nie miałyby wartości dla Polaka przy ewentualnym zwycięstwie. Z kolei najlepsi, m.in. Justin Gaethje, którego chciał Gamrot, zdawali się być za wysoko, by już teraz zestawiać ich z naszym fighterem.

Idealnie pośrodku był Dariush (#6 rankingu), który ma za sobą długą serię zwycięstw (m.in. ze Scottem Holtzmanem i Diego Ferreirą, tak jak Mateusz), ale nie pokonał jeszcze nikogo ze ścisłego topu. W lutym przed walką z Islamem Machaczewem powstrzymała go kontuzja. Od tamtego momentu Machaczew urósł już do tego stopnia, że będzie walczył o pas mistrzowski, dlatego też Dariush musi się zmierzyć z kolejnym wspinającym się po kolejnych szczeblach talentem – Gamrotem.

Pod względem stylu jest to zestawienie nieco podobne do tego z Carukjanem. Oczywiście Amerykaninowi irańskiego pochodzenia i Ormianinowi dużo brakuje do tego, by uznawać ich za takich samych zawodników, ale chodzi o sam zamysł – zarówno Dariush, jak i Gamrot, to zawodnicy wszechstronni. O Mateuszu zresztą już to doskonale wiemy. Z kolei jego rywal na sześć ostatnich walk ma następujący bilans: dwa zwycięstwa przez nokaut, dwa przez poddania i dwa przez decyzję.

Wywodzi się z brazylijskiego ju-jitsu i na pewno w parterze będzie dla Polaka kolejnym dużym wyzwaniem. Czy lepszym niż Carukjan, to się dopiero okaże. Dla wielu Gamrot i Carukjan już po ostatniej walce znajdują się tuż za absolutnym topem kategorii. Dariush będzie papierkiem lakmusowym tej teorii.

To pierwsza „numerowana” gala Gamrota. Doskonale wiemy, że to właśnie te wydarzenia są dla UFC najważniejsze i tylko tam pojawiają się najważniejsze walki federacji. Tak też będzie i tym razem, bowiem na ten moment w Abu Zabi mają się pojawić aż dwie walki mistrzowskie – w męskiej wadze lekkiej i koguciej. Wspomniany już Machaczew zmierzy się w walce wieczoru z Charlesem Oliveirą – do niedawna mistrzem, który stracił pas po tym, jak nie zmieścił się w limicie wagowym przed ostatnią walką. Z kolei w niższej kategorii Aljamain Sterling zawalczy z TJem Dillashawem.

Co ciekawe, Beneil Dariush sugeruje, że zwycięzca jego pojedynku z Gamrotem otrzyma szansę na pas mistrzowski. Wydaje się to jeszcze dość nieprawdopodobne, ale patrząc na aktualny skład gali, fighter z Kalifornii może mieć trochę racji.

UFC ma to do siebie, że często na tej samej gali z walką mistrzowską pojawia się bardzo mocne starcie z tej samej kategorii – będące jednocześnie rywalizacją o szansę na pas bądź o zbliżenie się do takiej okazji. UFC 280 wygląda podobnie. Mistrzostwo w wadze koguciej (Sterling – Dillashaw) połączy się ze starciem numeru jeden rankingu kategorii, Petra Yana, z Seanem O’Malleyem. Z kolei walkę o pas wśród „lekkich” poprzedzi jedno z ciekawszych aktualnie starć tej kategorii – Gamrot z Dariushem.

Nie wiemy, jak na starcie „Gamera” patrzą ludzie odpowiedzialni za zestawianie walk oraz sam Dana White, jednak wiemy, że miejsce na tej gali, z takim przeciwnikiem, znaczy bardzo dużo. Zwycięstwo – nawet jeśli nie da walki o pas (raczej nie) – pozwoli wspiąć się może nawet do pierwszej piątki rankingu. A tam już do mistrza bardzo blisko.

Wiemy, że Gamrot będzie znakomicie przygotowany. Wiemy, że motywacji mu nie zabraknie oraz że ma wystarczające umiejętności by walczyć jak równy z równym z całą czołówką wagi lekkiej. Jednak żeby mieć na to szansę, trzeba się potwierdzić w walce z Dariushem, na dużej scenie UFC. To kolejna taka szansa od federacji i Dany White’a. Wiemy już jednak, że Gamrot takie sytuacje potrafi znakomicie wykorzystać.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Komentarze 0