Biegnij, Phil, biegnij. Piłkarze, którzy pokonali 100 km w Lidze Mistrzów

Zobacz również:Bawarski obyczaj: nie ekscytuj się, człowieku. Dlaczego Bayern nie miał zamiaru walczyć o Leo Messiego
Phil Foden
Fot. Dave Thompson/Pool via Getty Images

Po pierwszych półfinałach Champions League wyróżnieni zostali pracusie w środku pola: N'Golo Kante, Jorginho, Casemiro, Kevin De Bruyne czy Rodri. Ich wartość jest nieoceniona dla trenerów, bo nie tylko świetnie zachowują się z piłką, lecz także są gotowi podążać za nią do utraty tchu. Sprawiają wrażenie, jakby pracowali za dwóch i to na takich graczy najbardziej zwracaliśmy uwagę w półfinałach. Oto lista zawodników, którzy przemierzyli w tej edycji najwięcej kilometrów.

Nie zawsze biegać najwięcej znaczy biegać najlepiej, o czym bardzo długo Claudio Ranieri przypominał N'Golo Kante w mistrzowskim sezonie z Leicester. Znacznie bardziej liczy się intensywność i skuteczność decyzji, lecz na każdym poziomie pracusie są nieocenieni. Każdy ofensywny piłkarz potrzebuje odpowiedniego ochroniarza za plecami. W tej edycji Champions League zwykle ci, którzy biegają najwięcej, są również najczęściej chwaleni za swoje występy. Sprawdzamy, kto w tej edycji Ligi Mistrzów pokonał najwięcej i łącznie przekroczył już barierę 100 przebiegiętych kilometrów.

6
Rodri – 102,3 km

Wydaje się, że rozgrywający wskazywany na następcę Sergio Busquetsa wcale nie jest najmobilniejszym piłkarzem świata, lecz to mit. Hiszpan jest w ciągłym ruchu, a wyłączenie Kyliana Mbappe w pierwszym spotkaniu nie byłoby możliwe, gdyby nie jego praca. Najwięcej pochwał zebrał duet środkowych obrońców Ruben Dias - John Stones, lecz pomysłem taktycznym Guardioli była bliska współpraca Rodriego ze stoperami. Trzymał się blisko defensorów niemal jak trzeci z nich, aby wspomagać ich w wyścigach z Mbappe oraz odcinać go od gry. Rodri nieustannie jest podłączony pod grę i przygotowany na doskok. Ze stoickim spokojem i zaangażowaniem w każdą akcję daje dużą przewagę Manchesterowi City.

5
Ferland Mendy – 102,7 km

Dla Realu to wspaniałe wieści, że Francuz wraca na rewanż z Chelsea w Londynie. W pierwszym spotkaniu go zabrakło i było widać, jak Królewscy cierpieli z Marcelo na boku defensywy. Brazylijczyk to już przeszłość, nawet notowania 19-letniego Miguela Gutiérreza na lewej obronie zaczynają rosnąć. Mendy z kolei to gwarancja solidności i potężnej siły fizycznej. Jako prezent świąteczny dostał od kolegów cegłę – to element szydery w szatni, ale też gest pokazujący, że Ferland jest nie do złamania. Zwykle wszyscy odbijają się od niego na treningach i w meczach jest podobnie. 25-latek rozwija się też w ataku, to jego trafienie dało przewagę z Atalantą, ustawia się również coraz ofensywniej, niekiedy wyżej od schodzącego Karima Benzemy w ataku pozycyjnym. Mendy będzie niezbędny, aby w rewanżu powstrzymać Masona Mounta oraz Christiana Pulisicia.

4
Bernardo Silva – 102,7 km

Jest jak elektron w ciągłym ruchu. Portugalczyk jest uosobieniem gry Pepa Guardioli, czyli wyrazem mobilności, ruchu i poszukiwania wolnej przestrzeni. Nawet jeśli nie strzela lub nie asystuje, to jego tor biegu tworzy miejsce dla pozostałych. Wymienia się pozycjami z Fodenem czy Mahrezem i wiecznie jest pod grą. Najlepszy jest, kiedy oglądamy go z piłką przy nodze, ale wiele niewidzialnej pracy wykonuje również bez niej. „W przerwie meczu z PSG Pep przypomniał nam, abyśmy bardziej cieszyli się grą” – powiedział portugalski pomocnik. To on jako ofensywny pomocnik nadaje dynamiki grze lidera Premier League i szuka połączeń z Kevinem De Bruyne w środkowej strefie.

3
Jorginho – 103,6 km

Jak widać włoski rozgrywający zachwyca nie tylko u Maurizio Sarriego. Splendor za pierwszy półfinał Chelsea słusznie spłynął na N'Golo Kante, lecz prawdziwym szefem tej orkiestry jest Jorginho. Tak jak do Marco Verattiego – możesz zagrać mu piłkę w ciemno, bo i tak wyjdzie z kłopotów. Włoch o hiszpańskim zmyśle do gry. I nieustannie podłączony pod akcję, niezależnie gdzie się odbywa, zawsze za nią podąży. Italia będzie miała niezwykłą moc w drugiej linii na mistrzostwach Europy. Jorginho ma niesamowitą zdolność, aby zawsze dojrzeć wolnego człowieka, grając do przodu. Jest wycofany względem Kante i Mounta, lecz dysponuje największą siłą spokoju z tej trójki. Chociaż momentami jego gra wygląda statycznie przez tę elegancję i opanowanie, absolutnie nie gra na stojąco, co pokazują jego statystyki.

2
Toni Kroos – 109 km

Piłka nożna wygląda na absolutnie prostą grę, pod warunkiem że potrafi się w nią grać. Niemiec sprawia, że wszystko wydaje się łatwe i przyjemne, bo nie ma drugiego tak perfekcyjnego gracza jak on. Również kojarzymy go z gry z futbolówką przy nodze, precyzyjnych przerzutów i kontrolowania gry, lecz on przy tym pokonuje niesamowite odległości, będąc zaangażowanym w każdą fazę akcji. Nie jest sprinterem, jednak nieustannie się porusza, próbując zdominować przestrzeń. Najczęściej oglądamy go w lewym sektorze boiska, cofniętego głęboko, blisko Casemiro oraz Mendy'ego, ale statystyki nie kłamią – to Kroos gra co mecz wszystko od deski do deski i nadaje rytm atakom Realu. Niemiec jest piłkarzem nie do wyjęcia z tej układanki. I chociaż Modrić oraz Casemiro również znajdą się w czołówce biegających, największe dystanse (również pod względem średniej na liczbę minut) pokonuje Kroos. Ten najbardziej elegancki, wyglądający jakby poruszał się powoli, mający sprawy zawsze pod kontrolą.

1
Phil Foden – 111,4 km

Gdybyśmy mieli wskazać gracza z największym dystansem w przeliczeniu na liczbę rozegranych minut, byłby to Ander Herrera z PSG. Hiszpan jednak głównie wchodzi na końcówki i wtedy musi dać z siebie wszystko. Atrakcyjnie wyglądają liczby Verattiego, Kante czy Paredesa, lecz najwięcej ze wszystkich w tej edycji przebiegł Phil Foden, złoty dzieciak Pepa Guardioli. Katalończyk sam zaznaczał, że 20-latek ma prawie wszystko, ale musi jeszcze złapać ten moment pauzy i wyczekania rywala, bo cały czas jest w ruchu i to czasem jest interpretowane niekorzystnie. Foden w tej układance znaczy coraz więcej, stawia coraz ważniejsze akcenty jak chociażby bramkami w obu meczach z Borussią Dortmund. I nie mamy wątpliwości, że będzie w gronie najwybitniejszych wychowanków Pepa. Czas powinien działać na jego korzyść, jeśli dalej będzie wykonywał takie postępy. A klasa, jak w przypadku chociażby Davida Silvy, którego podglądał, przyjdzie z czasem i wiekiem.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.