Manchester City wskoczył na dobre tory. Pep Guardiola i jego piłkarze pokazali, że ich celem niezmiennie jest mistrzostwo

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
fot. Matt McNulty - Manchester City/Manchester City FC via Getty Images

Puchar Ligi nie jest priorytetem angielskich drużyn w kwestii trofeów, ale teraz mógł posłużyć jako forma ostrzeżenia. Manchester City, zespół, który wyspecjalizował się w triumfowaniu w tych rozgrywkach, mógł wysłać ligowej czołówce sygnał: wracamy. Zwycięstwo nad znajdującym się w tak wysokiej formie Manchesterem United to dowód, że niektórzy za wcześnie skreślili ekipę Pepa Guardioli.

Ole Gunnar Solskjaer twierdzi, że City to prawdopodobnie najsilniejsza obecnie ekipa w Anglii i chociaż fanom United takie słowa z ust ich menedżera mogą się nie spodobać, to trzeba oddać Norwegowi, iż potrafi być sprawiedliwy. Po demonstracji siły w ligowym meczu przeciwko Chelsea, piłkarze z Etihad Stadium nie pozostawili wątpliwości w derbowym starciu z United i doładowali punkty na karcie pewności siebie przed powrotem Premier League w kolejnym tygodniu.

BRONIĄ ICH LICZBY

W sezonie tak nieobliczalnym jak ten, kluczową sprawą powinna być stabilizacja formy na przestrzeni kilku tygodni, niewiele ekip potrafi to dzisiaj zrobić. Wygląda jednak na to, że Guardiola przywrócił City na właściwe tory. Wszyscy w Anglii wiedzą, że kiedy ta maszyna się rozpędzi, jest trudna do zatrzymania. Kibice Liverpoolu, United i innych drużyn mających ochotę na powalczenie o tytuł, mogą teraz czuć utratę gruntu pod nogami.

Przed minioną kolejką ligową wyglądało to na papierze słabo. Zaledwie ósme miejsce, z jakiego przystępowali do meczu na Stamford Bridge The Citizens było jednak mylące, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że rozegrali oni mniej spotkań niż reszta stawki. Guardiola wiedział, że nadchodzą kluczowe dni, być może nawet w kontekście całej kampanii, a wygrane z Chelsea i United pomogą „napompować” drużynę, która należy do tych, które potrzebują złapać pewność siebie, wtedy bowiem są najgroźniejsze.

Nie dość, że oba mecze – ligowy i pucharowy – zespół City wygrał, to na dodatek porażkę z Southampton poniósł Liverpool. Do The Reds na tym etapie poprzedniego sezonu piłkarze Guardioli tracili aż 11 punktów, wiemy już jednak, że tamte rozgrywki się nie powtórzą. Dziś sytuacja MC jest dużo bardziej komfortowa. A liczby bronią ekipę z Etihad.

No bo wciąż jest to najwięcej, obok Aston Villi, oddawanych strzałów, wciąż najmniej straconych bramek, wciąż sporo czystych kont, najwyższe średnie posiadanie piłki i najwyższa dokładność podań. Guardiola nie schodzi z obranej drogi, to inni znacznie poprawili grę. Choćby pokonane w League Cup United.

JAK ARSENAL I TOTTENHAM

Od kiedy sir Alex Ferguson nie jest menedżerem na Old Trafford, Manchester City przestał się praktycznie oglądać na derbowego rywala. Wyniki wykręcane przez obie ekipy są nieporównywalne. Przypomina to sytuację Arsenalu i Tottenhamu. Dawniej nie do pomyślenia było, by Kanonierzy skończyli rozgrywki poniżej Spurs, ostatnio to była norma. Tą normą dla City jest w ciągu kilku minionych lat kończenie ligi nad United. Nikogo to już nie dziwi. Jednak sam fakt, że kibice City mogli być pełni obaw przed pucharową konfrontacją, świadczy o tym, jak znakomitą robotę wykonał w ostatnich tygodniach OGS ze swoimi zawodnikami. I nie zmieni tego nawet środowa porażka.

Manchester City złapał wiatr w żagle, w tej chwili ma dobrą passę – nie przegrał od ośmiu spotkań, odniósł w tym okresie sześć zwycięstw, traci bardzo mało bramek. Na dwadzieścia poprzednich starć w lidze czy pucharach przegrał zaledwie raz, 0:2 z Tottenhamem w końcówce listopada, gdy Jose Mourinho w typowy dla siebie sposób zaprogramował swój zespół na zdemolowanie przeciwnika prostymi środkami. Gdybyśmy jednak mieli dzisiaj odpowiedzieć na pytanie: „która z tych dwóch ekip wyżej skończy ligę?”, zdrowy rozsądek podpowiadałby, że City.

KALENDARZ SPRZYJA

Okręt zaczyna płynąć z pełną mocą. Nikt nie może powiedzieć, że Guardiola nie realizuje jakiegoś celu. Jest w grze o tytuł, wygrał grupę w Lidze Mistrzów, zaraz może zdobyć Puchar Ligi, po raz czwarty z rzędu, a przy okazji wziąć rewanż na Mourinho za ligowe potknięcie. Puchar Anglii, w którym przygodę rozpoczną zaraz meczem z Birmingham, to kolejny plan, który można wypełnić z powodzeniem. Wszystko jest pod kontrolą.

Kalendarz sprzyja Guardioli, bo przed City aż do 6 lutego, kiedy przyjdzie im zmierzyć się z Liverpoolem, w lidze naprawdę można sporo wygrać. Brighton and Hove Albion, Crystal Palace, West Bromwich Albion, Sheffield United i Burnley – brzmi to jak wymarzony rozkład jazdy przed wejściem w najważniejszą fazę sezonu, gdy celem ataku stanie się mistrzostwo i jak najdłuższy udział w Lidze Mistrzów.

Dziś piłkarze Man City zbierają zasłużone pochwały. John Stones wysłuchuje peanów na swoją cześć od Gary’ego Linekera i Gary’ego Neville’a, Shaun Goater puszcza wodze fantazji i twierdzi, że Phil Foden to przyszły zdobywca Złotej Piłki. Piękny gol Fernandinho, którego najmocniejszą stroną nie jest przecież zdobywanie takich bramek, stanowił tutaj coś w rodzaju uzupełnienia całości.

POWRÓT MOJO

Piłka na takim poziomie to milimetrowe marginesy. Jeden mecz wystarczył, by zgasły na chwilę zachwyty nad Bruno Fernandesem, co najdobitniej wyartykułował Roy Keane. Były kapitan United stwierdził, że Portugalczyk niewiele zrobił w tym spotkaniu, choć niektórzy zaczęli go już porównywać do Erica Cantony. Irlandczyk podkreślił, że wielcy piłkarze wygrywają takie wielkie mecze i dlatego potem wznoszą puchary. I że to właśnie robił Cantona.

Na twarzy Guardioli znów pojawił się uśmiech. W zakłopotanie wprowadził go jedynie reporter Sky Sports, który zamiast zapytać, „czy do drużyny wróciło szczęście?”, użył słowa „mojo”, czyli określenia na coś magicznego, ale jednoznacznie synonimu „good luck”. Katalończyk myślał, że dziennikarzowi chodzi o jakiegoś piłkarza i spytał: „Who?”. Jeden z internautów kapitalnie to podsumował: „Harry Redknapp odparłby po prostu: Mojo? Chciałem go kiedyś kupić do Portsmouth!”.

Podziel się lub zapisz
Przemek Rudzki
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.