Kto jeszcze się na nich nabierze? 10 najgłośniejszych nazwisk bezrobotnych piłkarzy

Zobacz również:Kontrakt do podpisania nawet dzisiaj. Messi, Ramos i inne gruby ryby, którym wygasają umowy
AFC Bournemouth Unveil New Signing Jack Wilshere
Fot. AFC Bournemouth/AFC Bournemouth via Getty Images

„Moje dzieci są w takim wieku, że wszystko rozumieją. Najtrudniejszy jest moment, gdy syn przychodzi z pytaniem: „Tato, jak to możliwe, że żaden klub cię nie chce? Pytają o to w szkole”. Tak naprawdę sam nie wiem, ale jak mu to wyjaśnić” – opowiadał w przejmującym materiale w The Athletic jeden z bohaterów tego zestawienia, Jack Wilshere. Ostatnio nowe kontrakty w niecodziennych miejscach podpisali Franck Ribery, Radamel Falcao czy Javier Pastore, więc to czas, aby sprawdzić, kto jeszcze pozostaje bez klubu. Dla zespołów z niższej półki to zawsze doskonały moment, aby zatrudnić kogoś, kto w normalnych okolicznościach nie spojrzałby w twoim kierunku. Pytanie, czy wielkie pieniądze są warte inwestycji w ludzi po drugiej stronie rzeki. Oto 10 bezrobotnych, którzy nadal nie określili swojej przyszłości.

Wyznania Jacka Wilshere'a rzeczywiście zrobiły wrażenie, bo uświadomiły, jak łatwo znaleźć się na zakręcie i pozostać niechcianym. Nawet mimo medialnego nazwiska, atrakcyjnego CV i stosunkowo młodego wieku. „Szczerze mówiąc, nigdy nie sądziłem, że znajdę się w takim punkcie. Wszyscy w kółko powtarzali mi: w wieku 28-29 lat będziesz w szczycie kariery. I naprawdę myślałem, że będę. Że będę reprezentował Anglię, że znajdę się w najlepszym klubie... A tymczasem dzieci pytają mnie, dlaczego nikt mnie nie chce” – opowiadał 34-krotny reprezentant Synów Albionu, który ma jeszcze rok do trzydziestki.

„Dzieci ciągle dostają pytania w szkole: dlaczego wasz tata nie pracuje? Może nie jest wystarczająco dobry? Dlaczego nie podpisze kontraktu w Anglii? I wtedy sam zaczynam się zastanawiać: cóż, nikt mnie nie chce. I nie mogę tego zrozumieć” – tłumaczył Jack Wilshere, jedno z nazwisk w tym zestawieniu. Część z nich pewnie zaraz podpisze jakieś umowy, nie mogąc usiedzieć na bezrobociu, część zastanawia się, jak długo jeszcze piłka będzie dla nich rozwiązaniem, skoro spadają coraz niżej. Jeśli ktoś ma pieniądze i szuka ruchu wywołującego spore zainteresowanie, powinien się przyjrzeć tym nazwiskom. Okno transferowe zakończone, a ci panowie nadal nie mają pracodawcy. To czas, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, na co jeszcze ich stać.

1
Serge Aurier

Prawy obrońca sam chciał rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron, a ostatniego dnia sierpnia Tottenham oficjalnie podziękował mu za współpracę. To najbardziej wartościowy gracz w tym zestawieniu, bo Iworyjczyk ma dopiero 28 lat, a nawet w minionym sezonie wystąpił 19 razy w Premier League. Londyńczycy cztery lata temu wyłożyli za niego 25 mln euro, gdy ściągali Auriera z PSG. Pewnie kwestią czasu będzie podpis umowy w dużym klubie – Tottenham oferował go Barcelonie na wymianę z Emersonem, Lille widziało w nim wzmocnienie, a teraz najgłośniej mówi się o kontrowersyjnych przenosinach do Arsenalu, czyli innej części Londynu. Po tym jak obrażał Laurenta Blanca na Peryskopie, przylgnęła do niego łatka zawodnika trudnego w prowadzeniu i niezbyt profesjonalnego.

2
David Luiz

Chelsea, Paris Saint-Germain, ponownie Chelsea, ostatnio Arsenal, a co teraz? 34-letni Brazylijczyk ostatnio odrzucił nagminne telefony z Marsylii, Franck Ribery próbował go namówić na misję ratunku Salernitany w Serie A, lecz najwięcej wskazuje na powrót Davida Luiza do ojczyzny, gdzie ostatnio występował w 2007 roku w EC Vitória, dziś drugoligowej drużynie. Na stole leży oferta od Flamengo, istnieje wizja gry w Salerno i poznania Italii, a gdy media zajmują się kolejnym możliwym kierunkiem, stoper tylko wrzuca krótki wpis na Instagrama: „Nowy dzień, nowy fake, co jeszcze wymyślicie?”.

3
Hatem Ben Arfa

Kto jeszcze nabierze się na magika z Clamart? Ma już 34 lata i wątpliwą wiarygodność na rynku. Nie zaczarował Realu Valladolid, ostatnio szansę dało mu Girondins Bordeaux, co skończyło się sezonem z 2 golami i 5 asystami, ale wszystkie wypracował jesienią. Ten rok stanowił już posuchę, bo Ben Arfa to człowiek przebłysków. Francuzi mówią, że raz na jakiś czas wstaje ze śpiączki, ale nie możesz mu ufać na długości całego sezonu. Wydaje się, że Ligue 1 też straciło cierpliwość, chociaż Ben Arfa jest mistrzem oszukiwania obrońców na małej przestrzeni. Jeśli wierzyć mediom, jego menedżerowie najczęściej latem odbierali telefony z Rapidu Bukareszt, Ferencvarosu oraz Turcji. Biorąc pod uwagę, że nigdy nie grał poza topowymi ligami, najwyraźniej szykuje się spadek.

4
Marko Marin

Pewnie w oczach wielu był już na emeryturze, ale 16-krotny reprezentant Niemiec ma dopiero 32 lata. Ostatnio zarabiał pieniądze w Arabii Saudyjskiej – najpierw Al-Ahli, później Al-Raed – ale zamarzył mu się powrót do Europy. Pewnie usłyszymy o nim głównie w ramach ciekawostki, bo wcześniej grywał na poziomie Crveny Zvezdy, Olympiakosu czy Trabzonsporu. Możemy jednak pamiętać czasy, gdy Werder Brema płacił za niego 8 mln, tak samo londyńska Chelsea, a później Marin miał być nadzieją Sevilli. Wróżono mu karierę na miarę Mesuta Ozila i pewnie z tym anegdotycznym hasłem zostanie powiązany. Pod koniec letniego okna zabiegało o niego drugoligowe włoskie SPAL.

5
Jack Wilshere

Kolejne duże nazwisko na celu Salernitany, chociaż z braku laku Anglik pojechał trenować z drugoligowym włoskim Como, aby pozostać w jakimkolwiek rytmie treningowym. Na miejscu nie podpisze kontraktu, bo jest traktowany jak piłkarz spoza Unii Europejskiej, a bez paszportu nie zagra w Serie B. Wilshere ma dopiero 29 lat i marzy mu się kontynuacja kariery w Italii. Albo w jakimkolwiek poważnym miejscu. Tego jeszcze nie próbował, cały czas był związany z krajem: Arsenal, Bolton, West Ham, ostatnio Bournemouth. To flagowy przykład zbyt wcześnie wyhamowanej kariery. Do dzisiaj pluje sobie w brodę, że odszedł z Arsenalu. Przed dwudziestką Wilshere miał już 64 występy w dorosłej ekipie Kanonierów, a teraz przed trzydziestką ma poważne problemy, aby znaleźć jakikolwiek sensowny klub. Wilshere wyczekuje na ciekawe oferty, ale nie jest o to łatwo.

6
Mateo Musacchio

W zdrowiu – kot, w chorobie... bliżej bolesnej rzeczywistości. 31-letni Argentyńczyk nie rozegrał w Lazio nawet 10 spotkań, dlatego rozstał się z rzymskim klubem. Spływają do niego interesujące propozycje z Flamengo, Fenerbahce czy Betisu, lecz Musacchio chciałby pozostać w Italii. Również nie zamierza schodzić poniżej pewnego poziomu, bo jego kariera to jak dotąd same konkretne ekipy: River Plate, Villarreal, Milan, poprzednio Lazio. Argentyńczyk z Rosario nadal może wiele pokazać. Nie zaskoczymy was, mówiąc że Salernitana również tu dzwoniła. Włoski beniaminek założył sobie, że będzie korzystał z doświadczenia takich graczy, aby pozostać w elicie.

7
Nabil Bentaleb

Zaledwie 26 lat, bardzo duże umiejętności, swego czasu Schalke zapłaciło za niego aż 19 milionów euro, ale Algierczyk urodzony we Francji posypał się tak jak klub z Gelsenkirchen. Od listopada do lutego nie grał, a w marcu przeszedł operację pachwiny, która stawia pod znakiem zapytania jego jakościowy powrót do dużej piłki. Pewnie w takim wieku Bentaleb nie miałby pół problemu, aby znaleźć godny, ambitny klub, lecz na razie musi się skupić na powrocie do zdrowia. Miesiąc temu rozmawiał z Genoą, ale zapewne dopóki nie będzie gotowy do treningów, pozostanie bez pracodawcy. Newcastle też rozważało, czy nie rozpocząć na nowo tego związku.

8
Sebastian Giovinco

Pan pokrętło, człowiek od dobrej zabawy, istnieją głosy, że takiego zawodnika MLS jeszcze nie widziało, bo wkręcał wszystkich w ziemię. Filigranowy napastnik ma 34 lata i pewnie jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Ostatnio zarabiał pieniądze w saudyjskim Al-Hilal Riad u Leonardo Jardima. Wyjechał stamtąd z bilansem 16 bramek i 19 asyst w 83 meczach. Nie tak doskonale jak w Toronto, gdzie został królem, ale zawsze. Potężne pieniądze oferuje mu irański Esteghlal Teheran, dwie firmy z MLS-u nalegają na jego powrót, egzotyczne kierunki też kuszą włoskiego magika. Gdziekolwiek nie trafi, wiemy, że nie pokpi sprawy, bo futbol nadal sprawia mu zbyt dużą radochę.

9
Diego Perotti

Argentyński skrzydłowy najbardziej chciałby wrócić do Genoi, gdzie poczuł się jak w domu. Dlatego też rozwiązał umowę z Fenerbahce, aby znów trafić na Marassi. Perotti ma 33 lata i w lidze włoskiej wiedzą, na co go stać, jakie ma limity oraz jakie atuty. Turcja nie była jego światem, zresztą tuż po rozstaniu napisał w social mediach: „Nareszcie jestem wolny i będę mógł opowiedzieć całą prawdę”. Na to pewnie jeszcze przyjdzie pora, ale latynoski charakter nie odnalazł się w Stambule. Tu sensacji nie będzie: Argentyna, Hiszpania, a najpewniej Włochy. Ostatni sezon, czyli 19/20 w Romie, to 6 goli i 4 asysty Perottiego grającego głównie w roli zmiennika.

10
Samir Nasri

Moglibyśmy umieścić tutaj Fernando Llorente, Carlosa Teveza, Salomona Kalou, Kwadwo Asamoah, Kevina Mirallasa, Ramiresa czy Nabila El Zhara, ale wybór padł na Samira Nasriego. W każdym razie lista nazwisk jest naprawdę obiecująca, gdyby ktoś chciał zwrócić uwagę na swój klub, zgarnąć trochę szumu medialnego i wzbudzić zainteresowanie. Może to okazja dla jakiejś polskiej drużyny, aby narobić nieco hałasu? Chociaż zwykle takie próby w przeszłości kończyły się totalnym sportowym fiaskiem. Samir Nasri ma 34 lata i pewnie miejsca w poważnej piłce już nie znajdzie, ostatnio grał dla Anderlechtu, ale od ponad roku pozostaje bez pracy. Być może już nigdy nie zobaczymy go w akcji, ale formalnie nie ogłosił końca kariery. Takich przypadków jest mnóstwo – niektórzy łaszą się nie pieniądze, inni wolą odejść, niż brać byle co.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.