Kolejne mocne wejście w szlem i… kolejny mecz z Halep? Iga Świątek pnie się w Australian Open

Zobacz również:Kiedyś to było! Nie, teraz to jest. Jak najgorszy rok stał się najlepszym (FELIETON)
2021 Australian Open: Day 3
Fot. Mark Metcalfe/Getty Images

Dwa mecze, cztery sety i niecałe trzy godziny na korcie – to aktualny bilans Igi Świątek w rozpoczętym w poniedziałek wielkoszlemowym Australian Open. Tym samym polska tenisistka kontynuuje świetną, „szlemową” serię, rozpoczętą na historycznym dla nas French Open. Co ciekawe, nie tylko to może za moment okazać się idealnym podobieństwem z tamtym turniejem.

Pierwsze dwa mecze poszły Świątek stosunkowo łatwo, mimo że rywalki wcale nie należały do najłatwiejszych. Ani Arantxa Rus, ani Camila Giorgi nie są pierwszymi lepszymi kwalifikantkami, które rzucane są często „na pożarcie” faworytkom w początkowych rundach. Obie mają na swoim koncie istotne zwycięstwa, a Giorgi wręcz znana jest z tego, że przy dobrym dniu potrafi napsuć krwi nawet najlepszym zawodniczkom świata.

Ostatecznie ani Holenderce, ani Włoszce, Polka nie oddała nawet seta, pewnie meldując się w trzeciej rundzie turnieju. Tam czeka na nią Fiona Ferro, której nie należy lekceważyć, bo już zdążyła wyrzucić z tego turnieju rozstawioną z numerem siedemnastym Jelenę Rybakinę. Jeśli jednak Idze uda się pokonać Francuzkę, to w czwartej rundzie turnieju może na nią czekać… Simona Halep. Ponownie czwarta runda, ponownie Rumunka po drugiej stronie siatki – w ten sam sposób zaczął się marsz Igi Świątek po zwycięstwo na kortach Rolanda Garrosa. Nie oznacza to oczywiście, że w Australii zobaczymy powtórkę, jednak obie panie zdają się być na siebie skazane – szczególnie jeśli obie wygrają swoje mecze w trzecich rundach, by spotkać się ponownie. Ich oba dotychczasowe spotkania wielkoszlemowe skończyły się bardzo podobnie – jednostronnym widowiskiem, tylko że w dwie różne strony. Kolejny szlem byłby idealną okazją, by rozstrzygnąć, kto na ten moment stoi nieco wyżej.

W dziewięciu ostatnich meczach wielkoszlemowych Iga Świątek nie straciła nawet seta. Nie wiemy, jak długo potrwa ta seria, ale wiemy na pewno, że nawet najlepszym takie osiągnięcia nie zdarzają się zbyt często. A co dopiero zawodnikom, którzy wciąż są nastolatkami…

Niestety Świątek to ostatnia polska singlistka, która została w turnieju. Zarówno Hubert Hurkacz, jak i Kamil Majchrzak, już pożegnali się z zawodami. W dodatku Iga postanowiła nas reprezentować na dwa fronty, bo planuje też zagrać w turnieju miksta, w parze z Łukaszem Kubotem. To nic innego, jak kolejne próby tej pary przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio. W tej chwili ranking Igi i Łukasza zdecydowanie pozwala nam wystawić parę w tej konkurencji, a oboje już od jakiegoś czasu sugerują, że taka opcja im odpowiada.

Nam nie pozostaje nic innego, jak ponownie cieszyć się tenisistką na najwyższym poziomie. W końcu wydawało się w pewnym momencie, że bardzo długo będziemy czekać na takie emocje, jakie dawała nam Agnieszka Radwańska. Tymczasem Iga dopiero się rozkręca. Oby szlemowa seria i mikst z Kubotem trwały jak najdłużej.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.