Kolejne dziecko Fergusona chce podbić świat po drugiej stronie barykady. Piłkarz Rooney znika, czas na Rooneya menedżera

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
fot. Tim Goode/PA Images via Getty Images

Wczoraj bohaterowie z boiska, dziś to oni biorą sprawy w swoje ręce i zostają menedżerami. Wayne Rooney poprowadził Derby County w starciu z Wycombe i został kolejnym piłkarzem sir Alexa Fergusona, który przeobraził się w trenera. Nie każdemu są jednak pisane sukcesy.

Ole Gunnar Solskjaer opowiadał, że prowadził skrzętnie notatki na temat pracy Fergusona, bo już jako zawodnik wiedział, że zostanie trenerem. Norweg robił to najczęściej, kiedy leczył kontuzje, starając się wypełnić dłużący się czas czymś pożytecznym.

W Premier League Chelsea prowadzi Frank Lampard, Mikel Arteta Arsenal, Steven Gerrard próbuje zdetronizować Celtic w Szkocji, jako menedżer Rangersów, a teraz Rooney, znany z twardej, nieustępliwej gry, próbuje przeobrazić się w menedżera.

Piłkarze po pożegnaniu z boiskiem próbują swoich sił w rolach ekspertów telewizyjnych, skautów, menedżerów, agentów i trzeba przyznać, że ta pierwsza rola jest najłatwiejsza. Przekonał się o tym doskonale Gary Neville. Jako „pundit” wypadał znakomicie. Celne uwagi, dobre czytanie gry, poczucie humoru. W roli menedżera kompletnie się nie sprawdził. Wrócił więc na stanowisko eksperckie, ale nieudana przygoda z prowadzeniem drużyn dała mu zupełnie inny punkt widzenia.

LAMPARD RADZI

Rooney pozazdrościł swojemu koledze z reprezentacji, Frankowi Lampardowi, który zresztą doradza mu ten ruch. Droga byłego pomocnika reprezentacji Anglii jest najlepszym przykładem, że praca w Derby może stać się trampoliną do dalszej kariery. Pogodzenie się końcem kariery jest bardzo trudne, ale zdaje się, że Rooney znalazł się już mentalnie po drugiej stronie i bardziej interesuje go zarządzanie zespołem niż bieganie po murawie. Mimo że wciąż ma w Derby kontrakt grającego szkoleniowca, kusi go perspektywa wypełnienia na Pride Park luki po Phillipie Cocu.

Test jest trudny, ale „Roo” nigdy nie unikał odpowiedzialności za wyniki Manchesteru United, kadry, czy jeszcze jako dzieciak – Evertonu.

Derby fatalnie spisuje się w tym sezonie Championship. Barany zajmują ostatnie miejsce na zapleczu Premier League. Przeszłość kilku kolegów z boiska, w tym wspomnianego Gary’ego Neville’a, pokazuje, że nie zawsze jest łatwo. To piekielnie trudny zawód, dużo trudniejszy niż piłkarz. Odpowiedzialność, presja – mogą pożreć nawet najtwardszych. Jose Mourinho od lat podkreśla, że profesja menedżera piłkarskiego w wielkim klubie jest jedną z najbardziej wyczerpujących na świecie, a jeśli ktos ma wątpliwości, niech popatrzy na jego wiecznie zmęczoną twarz.

ŁATWIEJ BYĆ EKSPERTEM

Spod ręki Fergusona wyszli w przeszłości tacy trenerzy jak Roy Keane, Paul Ince, Ryan Giggs, Bryan Robson czy Steve Bruce. Szkot był zaskoczony droga niektórych spośród nich, na przykład Marka Hughesa. Nie wierzył, że „Sparky” może zostać trenerem, ten jednak na stałe zadomowił się na ławce trenerskiej, prowadził poważne kluby w Premier League i zaskoczył Fergiego uporem oraz pracowitością.

Keane, wybuchowy pomocnik, słynący z batalii z Vieirą w czasach najgorętszej rywalizacji United z Arsenalem, miał nawet udany epizod w Sunderlandzie. Misja, jaką musiał wypełnić przypominała tę, w której obecnie znalazł się Rooney. Keane wyciągał z dna ligowej tabeli Championship drużynę Sunderlandu. Doprowadził Czarne Koty do drugiego miejsca i awansu.

67-krotny reprezentant Irlandii, słynący z chłosty, jaką wymierza w studiu telewizyjnym graczom Premier League, analizując ligę jako ekspert, w pewnym momencie się pogubił, a jego charakter nie pomagał w budowaniu relacji, w efekcie zaczął pracować tylko jako asystent. Na boisku Keane przez cały mecz opieprzał kumpli, by ci zasuwali jak należy, ale w szatni ta metoda zawsze jest krótkoterminowa.

MARZENIE GIGGSA

Paul Ince kończył krótką i nieudaną przygodę ze stanowiskiem menedżera w Blackpool. Podobnie jak w przypadku Keane’a, górę brał często wybuchowy charakter i wielkie ego. Ince dostał na przykład karę pięciu meczów zawieszenia po tym, jak ruszył w kierunku sędziego. Ostatnia posada, właśnie w Blackpool, dobrze puentuje jego trenerskie osiągnięcia. Pracował tam niespełna rok, stając się czwartym najkrócej pełniącym tę funkcję człowiekiem w historii klubu. Blackpool pod jego wodzą wygrało 12 z 40 spotkań. Trop przygody Ince’a ze światem trenerskim urywa się właśnie tam, w 2014 roku.

Ryan Giggs marzył o poprowadzeniu Manchester United, ale skończył jako selekcjoner reprezentacji Walii. Niestety, ten genialny w przeszłości zawodnik zawsze pakował się w kłopoty poza boiskiem. Najpierw ukrywał latami romans z żoną brata, ostatnio został zatrzymany za napaść na swoją partnerkę.

Giggs może z zazdrością zerkać na Ole Gunnara Solskjaera, który dostał wymarzoną posadę na Old Trafford na stałe i choć wciąż musi się zmagać z gigantyczną presją i kolejnymi doniesieniami angielskiej prasy na temat jego potencjalnych następców, to wciąż utrzymuje się w siodle.

63-letni dziś Bryan Robson przygodę szkoleniową zakończył w Tajlandii, blisko dekadę wstecz. Ale w latach 90. dobrze radził sobie nad Tamizą. Prowadził m.in. Middlesbrough. W tym stuleciu potrafił utrzymać West Brom, mimo olbrzymich problemów drużyny w Premier League na etapie świąteczno-noworocznym, wyznaczając kolejnym klubom granice nadziei. W Boro Robson zaczynał tak, jak Rooney w Derby – od funkcji grającego menedżera.

Steve Bruce wciąż jest w grze i choć na początku pracy w Newcastle United miał mocno pod górkę, to dzisiaj możemy o nim mówić jako jednym z najbardziej doświadczonych menedżerów w lidze. Wyspecjalizował się w awansach z Championship, z Hull City był w finale Pucharu Anglii, a teraz Sroki pod jego wodzą są jednym z najbardziej wymagających rywali w Premier League.

QUEIROZ OSTRZEGA

U Fergusona terminowali ponadto m.in. Gordon Strachan, Laurent Blanc czy też znany z pracy w Legii Henning Berg. Łącznie blisko czterdziestu podopiecznych Szkota z różnych etapów jego kariery menedżerskiej zasiadało potem na ławkach różnych klubów i reprezentacji jako trenerzy. Żaden z nich, to nie jest wielka tajemnica, nawet nie zbliżył się do cząstki jego osiągnięć.

Rooney, który słynął z temperamentu na boisku, musi teraz utrzymać nerwy na wodzy i wziąć odpowiedzialność za innych. – Uczyłem się i słuchałem innych. Oglądam Match of the Day. Czasem powiedzą coś, co mi się nie podoba, ale to mi pomaga. Może faktycznie nie umiemy bronić przy stałych fragmentach? Wtedy następnego dnia nad nimi pracujemy. Słucham innych menedżerów, czy podcastów z trenerami. Jeśli jest tam choć kawałek do wyciągnięcia dla siebie, biorę go – mówił Lampard na łamach The Athletic. To bardzo dobra rada dla Rooneya.

Carlos Queiroz, który pracował w United jako asystent, poszedł potem swoją drogą i przestrzegał chcących podążyć jego śladami. – Moment chwały przychodzi wtedy, gdy podpisujesz umowę. Potem są już tylko komplikacje – stwierdził.

Podziel się lub zapisz
Przemek Rudzki
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.