Grosik w promocji. W West Bromwich ma powalczyć o marzenia

Zobacz również:Ukochany syn wyfrunął z gniazda. Eddie Howe - menedżer, który stał się za duży dla Bournemouth
West Bromwich Albion v Luton Town - Sky Bet Championship - The Hawthorns
Fot. Anthony Devlin/PA Images via Getty Images

Kamil Grosicki zgodnie z własną tradycją zmienił klub w ostatnim dniu okna transferowego. Reprezentant Polski liczy na to, że West Bromwich Albion pomoże mu znów zagrać w Premier League. Co jednak Grosicki zastanie w nowym klubie i co sam do niego wniesie?

Wielu obserwatorów Premier League ma z WBA proste skojarzenia – grali brzydko, ale często skutecznie, a gole zdobywali często ze stałych fragmentów gry. Kibice w Polsce oglądali ich mecze częściej, gdy występował tam Grzegorz Krychowiak, ale umówmy się, rzadko było na co popatrzeć. Przez lata wystarczało to jednak a środek tabeli, ale sielanka skończyła się w sezonie 2017/18, gdy West Brom zajęł 20. miejsce. W jego trakcie klub prowadziło czterech różnych menedżerów i mimo zrywu w samej końcówce jego los był przesądzony na długo przed końcem sezonu.

KATHARSIS W DRUGIEJ LIDZE

Dla WBA trwa drugi sezon gry w Championship i to jeden z tych przypadków, w których spadek podziałał na klub ozdrowieńczo. – Zdano sobie sprawę, że taktyka zamykania drzwi nie jest już tak ważna jak otwieranie ich, mówiąc obrazowo. Nastąpiła więc zmiana w myśleniu, szczególnie w porównaniu do czasów Tony'ego Pulisa – mówi w rozmowie z newonce.sport Paul Suart z dziennika „Birmingham Mail”.

Już w poprzednim sezonie The Baggies zdobyli drugą największą liczbę bramek w lidze i zajęli czwarte miejsce, ale jednocześnie stracili aż 62 goli – najwięcej spośród ekip w górnej połowie tabeli. Ten radosny futbol stanowił miłą odmianę od czasów topornej rąbanki jeszcze o klasę wyżej, ale ostatecznie na powrót  do Premier League się nie przełożył.

Sporym zaskoczeniem było zwolnienie menedżera Darren Moore na początku marca. Stało się to po dwóch porażkach z rywalami do bezpośredniego awansu, czyli Sheffield United i Leeds United. – Można powiedzieć, że to było nieco okrutne, ale panowało poczucie, że Moore dał West Bromowi tyle, ile był w stanie, a później zespół zaczął się cofać w rozwoju. Jeśli o cokolwiek można mieć pretensje, to o moment tej decyzji. To dla mnie do dziś zagadka – mówi newonce.sport Suart.

Sezon WBA zakończył się na barażach, w których zespół prowadził tymczasowo James Shan. Wiadomo było, że posady nie zachowa i zaczęło się poszukiwanie nowego menedżera. Klub rozglądał się za kimś bardziej doświadczonym, kto miał za sobą pracę na poważnych stanowiskach. Wymieniano nazwiska Slavisy Jokanovicia, Bruno Labaddię, Chrisa Hughtona czy Davida Wagnera, ale wszystkich przebił Slaven Bilić. I w tym sezonie pod wodzą Chorwata nastąpiła oczekiwana poprawa.

GettyImages-1201864796.jpg
Fot. Catherine Ivill/Getty Images

– Bilić był dokładnie kimś, kogo West Brom potrzebował, czyli menedżerem z dobrą reputacją, szczerym i doświadczonym. Ktoś taki jest stanie przyciągnąć piłkarzy odpowiedniego kalibru i wydobyć to, co najlepsze z tych w klubie. Już pokazał, że jest o wiele lepszym taktykiem i lepiej zarządza ludźmi od poprzednika. Ale to nie dziwi, biorąc pod uwagę doświadczenie w futbolu klubowym i międzynarodowym – tłumaczy Suart.

GROSIK, CZYLI PROMOCJA

WBA wciąż gra widowiskowo i strzela najwięcej goli w Championship, ale Biliciowi udało się znaleźć odpowiedni balans między stabilizacją w obronie a ofensywnym nastawieniem. Dobrze prezentują się nowe nabytki – wypożyczony ze Sportingu Matheus Pereira strzelił pięć gol i ma już 14 asyst, ściągnięty na jeden sezon z West Hamu Grady Diangana również ma niezłe liczby (5+6), a w środku pola grę układa Filip Krovinović, który został wypożyczony z Benfiki. Najlepszym strzelcem jest Charlie Austin kupiony z Southampton i kibice liczą na to, że nos nie zawiedzie Bilicia także w przypadku Grosickiego.

– West Brom ma wiele opcji w ataku, więc Grosickiemu nie będzie łatwo, ale gdy był sprowadzony z Hull akurat zawieszony był Pereira, a Diangana leczy kontuzję mięśniową. To szansa dla Polaka i innego gracza, który przyszedł zimą Calluma Robinsona – mówi Suart.

Skrzydłowy reprezentacji Polski kosztował tylko milion funtów, co uznano za bardzo korzystną cenę dla klubu. – Udowodnił swoją wartość i zyskał w Championship reputację dobrego, równego zawodnika. W tej cenie może być prawdziwą promocją, szczególnie jeśli pomoże WBA awansować – dodaje nasz rozmówca.

ZNAJĄ GO NIE OD DZIŚ

Polak na razie nasłuchał się komplementów ze strony nowego menedżera. – Ceniłem go jeszcze we Francji, zanim przyszedł do Hull. To piłkarz, który zna ligę i ma za sobą niezłe występy w Premier League. Jest podstawowym zawodnikiem reprezentacji Polski i gra na tej pozycji, na której szukaliśmy wsparcia. Gdy okazało się, że możemy pozyskać go w tym oknie, pomyślałem: „To no-brainer” – mówił Bilić.

Chorwat liczy na to, że Grosicki będzie w stanie pomóc od razu. Na górze tabeli Championship jest ciasno i fakt, że West Brom od połowy grudnia nie był w stanie wygrać siedmiu meczów z rzędu też się do tego przyczynił. Nie stracił jednak miejsca gwarantującego awans do Premier League i przełamał się tydzień temu, pokonując Luton Town. – Jego doświadczenie z wielu lig jest dla nas ważne, bo nie mamy czasu. To nie letnie przygotowania i nie możesz wdrażać piłkarzy, uczyć ich na temat rywali, przyzwyczajać do intensywności i specyfiki ligi – mówił o Polaku menedżer WBA.

Bilić podkreśla, że od Grosickiego wymaga jeszcze większego ożywienia gry drużyny. – Jego przyjście da nam więcej jakości w grze jeden na jednego. Kamil wniesie dużo energii, potrafi dobrze dośrodkowywać i samemu tworzyć zagrożenie pod bramką. To niemal wszystko, czego możesz oczekiwać od zawodnika na jego pozycji. Nie boi się i chce brać na siebie odpowiedzialność. Ciągle gra z myślą: „Dajcie mi piłkę, a ja wam pokażę” – opowiadał.

Takie podejście przyda się w nowym otoczeniu, gdzie konkurencja w składzie – mimo że to druga liga – będzie spora. Już z Luton jego bezpośredni konkurent Robinson zdobył bramkę i dał sygnał, że Polak nie wejdzie z marszu do jedenastki. Ale Grosicki to ten typ, który się nie poddaje. Bo choć można żartować, że znów czekał na transfer last-minute, to jego intencje są jasne: jeszcze raz zagrać w Premier League, gdzie jak do tej pory występował tylko przez jedną rundę w Hull, kiedy ten klub spadł.

– Dobre nastroje wróciły na The Hawthorns po ostatnim zwycięstwie i powrocie na szczyt tabeli. Ale dopiero, jeśli w niedzielę uda się pokonać Millwall (mecz pokazuje Eleven Sports 3 od godz. 14:25 - przyp. red.) fani uwierzą, że najgorsze za nimi i drużyna otrząsnęła się po obniżce formy – mówi newonce.sport Suart. Grosicki może odegrać ważną rolę w kluczowym momencie sezonu i spełnić nie tylko marzenia kibiców WBA, ale powalczyć również o spełnienie swoich.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje wydarzeniami w Premier League, której mecze komentuje w Canal+, oraz NFL. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.