Już nie Justin Bieber. Mario Goetze wraca do Niemiec jako piłkarz, nie celebryta

Zobacz również:Piłkarz z własną podobizną na plecach. Leroy Sane — nowa ekstrawagancja Bayernu
Eintracht Frankfurt
Prestige/Soccrates/Getty Images

To miała być kolejna historia o złotym dziecku, które zbyt szybko okrzyknięto talentem stulecia, zbyt szybko miało świat u stóp i zbyt szybko zmieniło priorytety. Ale mistrz świata z 2014 roku miał inne plany. I jeszcze zdołał pchnąć karierę na tory, na których znów jest bardziej piłkarzem niż gwiazdą showbiznesu.

Był wyjątkowy, ale wszystko toczyło się w jego życiu jednak w dość sztampowy sposób. Przecież piłka nożna to świat, w którym złote dzieci rodzą się na kamieniu, a pojawienie się talentu stulecia obwieszcza się przynajmniej raz na dekadę. Mario Goetze był w Niemczech talentem stulecia. Flagowym produktem reformy szkolenia, która pozwoliła wychowywać w tym kraju piłkarzy o brazylijskiej technice i kreatywności. W wieku 17 lat debiutował w Bundeslidze. Już jako nastolatek miał na koncie dwa mistrzostwa Niemiec i czternaście występów w reprezentacji. W wieku 21 lat przeszedł do jednego z największych klubów świata, który wybrał go kosztem Neymara. Trafił tam pod skrzydła Pepa Guardioli, który miał z niego zrobić nowego Messiego. A jako 22-latek stał się nieśmiertelny, strzelając zwycięskiego gola w finale mistrzostw świata. Gdy wchodził na boisko w meczu z Argentyną, selekcjoner szepnął mu do ucha: “Pokaż światu, że jesteś lepszy niż Messi”.

Ludzie, którym tak szybko uda się osiągnąć tak wiele, mają zazwyczaj dwie drogi: albo są na tyle silni psychicznie, by wykształcić w sobie mechanizmy obronne i robić swoje tak, jak dawniej. Albo ciężar sławy, pieniędzy, oczekiwań, statusu społecznego ich przygniata, przysłaniając to, na czym powinni się skupić. Goetze po 2014 roku poszedł w stronę otchłani. Coraz bardziej niż piłkarzem, był celebrytą. Niemieckie media śledziły i opisywały każdy jego krok. Młoda gwiazda, która kiedyś imponowała świeżością i luzem, stała się naburmuszona i obrażona na cały świat. Na Goetzego gwizdano na większości stadionów w Niemczech, mimo że teoretycznie był narodowym bohaterem. Ale niemieckie trybuny są bardzo uczulone na sposób, w jaki pożegnał się z klubem, który go wychował. Kibice Borussii Dortmund poczuli się zdradzeni, ale współodczuwali z nimi fani wielu innych klubów. Goetze został w Niemczech symbolem pokolenia młodocianych milionerów, którzy myślą, że są lepsi od innych, bo lepiej od nich kopią piłkę. Z Bastianem Schweinsteiger czy Lukasem Podolskim, jeszcze większość Niemców chętnie napiłaby się piwa. Z Goetzem nie mieliby o czym porozmawiać.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play