Jeszcze dalej niż Północ. Wielka scena Frankowskiego, Lens gotowe na przyjazd PSG

Zobacz również:Bolesne nauki polskich bramkarzy w Ligue 1. Pomyłki Bułki i Majeckiego
Przemysław Frankowski - Lens
Fot. Sylvain Lefevre/Getty Images

Są takie miejsca we Francji, gdzie nie wypada zamawiać wina, bo wszyscy żłopią browar i wcinają frytki. Może i Paryż ma Leo Messiego, ale to w Lens bilet na mecz kosztuje osiem euro, a duma z bycia krwisto-złotym trwa już pięć pokoleń. – Trafiłem w idealne miejsce – mówi Przemysław Frankowski. W sobotę na Stade Félix-Bollaert przyjedzie PSG.

Stadion wygląda jak liniowiec oceaniczny. Skąd nie spojrzysz, widzisz białe maszty zmierzające ku niebu. Po jednej stronie roztacza się aleja Marca Viviena Foe, po drugiej ktoś postawił przyczepę traktorową z napisem „Champion de France 98”. Gole Vladimira Smicera z tamtego sezonu do dziś wyświetlane są na 56-calowym monitorze zaraz przy drzwiach wejściowych ośrodka „La Gaillet”. Lens ma tylko 30 tysięcy mieszkańców, ale naprawdę dwie dekady temu była tu najlepsza drużyna we Francji.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.