Jedno to chęci, drugie możliwości. 7 kandydatów, którzy mogą zastąpić Ronalda Koemana

Zobacz również:Memphis Depay działa na wyobraźnię. Uczucie z Barceloną od pierwszego wejrzenia
Ronald Koeman.jpg
Fot. Fran Santiago/Getty Images

Rozłam między prezydentem Joanem Laportą a trenerem Ronaldem Koemanem w Barcelonie jest więcej niż oczywisty. Pamiętajmy jednak, że przed chwilą kapitanowie obniżali wynagrodzenie, aby Katalończycy mogli w ogóle zarejestrować nowych piłkarzy. Zwolnienie holenderskiego menedżera byłoby kosztem 12-13 milionów euro dla klubowej kasy. Niemniej, szefowie Barcelony i tak rozglądają się za następstwem, sondują opcje na rynku trenerskim i analizują warianty. Nie jest sztuką zwalniać, nie mając gotowego planu na przyszłość, dlatego Koeman przynajmniej do październikowej przerwy na reprezentacje powinien utrzymać posadę. Oto 7 menedżerów, których zarząd potencjalnie rozważa jako jego następstwo.

Tydzień z porażką 0:3 z Bayernem w Lidze Mistrzów i remisem 1:1 z Granadą przelał czarę goryczy. Nie chodzi o rezultaty, bo przecież Ronald Koeman w lidze w tym sezonie nadal jest niepokonany, ale o sam styl i zarządzanie ludźmi. Strach przed Bawarczykami, 54 dośrodkowania z Granadą i wszechobecne zrzucanie winy na innych zdążyło rozdrażnić katalońskie środowisko, stąd temat zwolnienia Koemana stał się bardziej realny, niż kiedykolwiek.

Największym problemem Barcelony są i będą pieniądze. Po odejściu Messiego, Griezmanna i małych czystkach pensje stanowią 80 procent dochodów klubu, a nie 110 procent jak wcześniej. Czterej kapitanowie – Pique, Busquets, Alba i Sergi Roberto – obniżyli i odroczyli część zarobków, aby pójść klubowi na rękę. Polityka oszczędnościowa ustalona przez dyrektora generalnego Ferrana Revertera jest bardzo rygorystyczna, mając w głowie 1325 milionów euro długu, dlatego nawet 12-13 mln wydatku na zwolnienie Koemana stanowi wyzwanie.

Holender ma dostać więcej czasu z kilku powodów. Przede wszystkim zwalnianie go bez alternatywy nie miałoby sensu. Trzeba najpierw wypracować plan działania. Poza tym Katalończycy grają mecze dosłownie co trzy dni, w niedzielę Granada, w środę Cadiz, póżniej Levante, Benfica oraz Atletico – do października nie ma chwili oddechu. Koeman wierzy również, że powroty Ansu Fatiego oraz Ousmane'a Dembele zupełnie odmienią możliwości drużyny i dadzą mu więcej alternatyw z przodu. Zatem można zakładać, że przynajmniej do październikowej przerwy na kadrę będzie bezpieczny.

Jak przekonują dziennikarze RAC1, Barcelona będzie w stanie dźwignąć wydatek 12-13 mln euro, gdyby na horyzoncie pojawił się menedżer gwarantujący przekonujący, długofalowy projekt. Chociaż nadal sądzi się o zaległe 4 mln z Quique Setienem, Joan Laporta zamierza wpisać to w koszty, gdyby najbliższe tygodnie zmusiły go do działań. Już teraz wraz z Mateu Alemanym zaczynają analizę rynku trenerskiego, aby pracować nad potencjalnym następcą. Przez media przewija się mnóstwo nazwisk, więc postanowiliśmy sprawdzić, które z nich w rzeczywistości byłyby realne, a które to marzycielskie wymysły kibiców i dziennikarzy.

1
Xavi Hernandez

Tak jak Gerard Pique zostanie kiedyś prezydentem Barcelony, tak prędzej czy później Xavi musi zostać jej trenerem. Jego nazwisko jest odmieniane od kilku sezonów, lecz praktycznie nierealne w tym momencie. Trener katarskiego Al-Sadd będzie nadzieją na przywrócenie dawnego, widowiskowego stylu gry, lecz cały czas ma zobowiązania wobec Kataru. To najbliższy organizator mundialu w grudniu 2022 roku i nie pozwoli odejść Xaviemu przed samymi mistrzostwami. Nie owijając w bawełnę, 41-latek jest jedną z maszyn propagandowych tamtejszego rządu, co też pokazują kolejne wywiady o państwie nad Zatoką Perską.

W marcu 2018 roku Xavi został przedstawiony jako globalny ambasador Kataru, aby „generować zmiany społeczne w kraju, przełamywać bariery społeczne i eliminować stereotypy”. To nie jest czas na rozważania o moralności czy faktycznym stanie społecznym najbliższego gospodarza mundialu, lecz przed 2023 roku Xavi nie wróci na Camp Nou. Jego Al-Sadd ostatnią edycję Azjatyckiej Ligi Mistrzów skończyło w fazie grupowej, za to zostało mistrzem Kataru i zdobyło krajowy puchar.

2
Roberto Martinez

Zacznijmy od faktów: kontrakt Katalończyka z belgijską federacją zawiera klauzulę wykupu w wysokości 1,8 mln euro, co wydaje się w zasięgu zrujnowanych finansów Barcelony. Zdaniem Alfredo Martíneza z radia Onda Cero, właśnie trener reprezentacji Belgii jest faworytem Joana Laporty. Robert Martinez pracuje tam od sierpnia 2016 roku i z pewnością nie chciałby porzucać tej misji w niedżentelmeńskich warunkach. Z Belgii płyną głosy, że nie podejmie żadnej wiążącej decyzji przed turniejem finałowym Ligi Narodów w październiku.

Martinez mógłby przyjść do Barcelony na identycznych zasadach jak Ronald Koeman, czyli wpłacając klauzulę wykupu w federacji. Rozstanie Holendra z drużyną narodową kosztowało 6 milionów euro. Katalończyk przyszedłby na Camp Nou w tandemie z Thierrym Henrym, co tylko wzbogaca jego kandydaturę. Wystarczy wspomnieć, jaki wpływ miał były napastnik Barcelony na rozwój Romelu Lukaku. Przyjście Martineza mogłoby oznaczać grę w jego ulubionych systemach 3-4-2-1 albo 3-4-3. W klubach jego największym osiągnięciem jest 5. miejsce z Evertonem i Puchar Anglii z Wigan, lecz sama współpraca z Lukaku, De Bruyne i Hazardem w Belgii jest wystarczającą rekomendacją.

3
Antonio Conte

Kolejny wyznawca systemu z trójką defensorów, za którym przemawia to, że pozostaje bez pracy. Włoch przerwał hegemonię Juventusu, odzyskał mistrzostwo dla Interu, po czym w maju rozstał się z mediolańskim klubem. Współpraca z nim jest trudna, ale przynosi efekty. Conte to niemal gwarancja rozwoju, bazuje na żelaznej dyscyplinie i kulcie pracy, wyciska piłkarz do cna, stąd też tak szybkie rezultaty. Jego zatrudnienie rozważał Real Madryt, ale ostatecznie Florentino Perez nie zatrudnił trenera z Lecce.

Problemem z pewnością byłaby pensja Conte, który w Interze Mediolan zarabiał 11 milionów euro rocznie. Dla porównania zarobki Ronalda Koemana wynoszą około 8 mln. Barcelony nie stać na generowanie aż takich kosztów jak krocie dla kolejnego menedżera i dodatkowo opłacanie poprzednich. Jakby tego było mało, Conte słynie z gigantycznych wymagań. Przede wszystkim oferując natychmiastowe efekty pracy, oczekuje dużych inwestycji oraz piłkarzy sprofilowanych pod jego styl gry, a tego absolutnie Katalończycy nie mogliby mu zaoferować. Wydaje się, że Conte to opcja nierealna. Przede wszystkim on przyzwyczajony jest do lepszych warunków pracy, a nie funkcjonowania w skromnej rzeczywistości. Dlatego też rozstał się z Interem, bo nie widział możliwości rozwoju projektu. Blaugrana potrzebuje menedżera, który zaakceptuje bardzo trudne okoliczności i niemalże brak gotówkowych transferów.

4
Erik ten Hag

Na pewno imponuje rozmach ostatnich rezultatów Ajaksu: 5:1 ze Sportingiem w Lidze Mistrzów, 9:0 z Cambuur czy 5:0 z Fortuną Sittard. Erik ten Hag zdołał wypracować sobie markę w Amsterdamie przez 2 mistrzostwa Holandii, półfinał Champions League, wprowadzanie młodzieży do składu i widowiskowy styl gry. Zna specyfikę gigantycznych klubów, bo pracował również w rezerwach Bayernu Monachium. Jest jednym z ciekawszych kandydatów, chociaż aktualnie sam zaprzecza tematowi. „Plotki są dobre dla mediów, ale nie dla nas. Pracujemy w Ajaksie i będziemy rozmawiać tylko o najbliższych meczach” – uciął 51-letni menedżer.

Erik ten Hag jest uczniem Pepa Guardioli, zakochanym w ofensywnej piłce, przyzwyczajonym do pracy z młodzieżą i rozwojem jej. U jego fundamentów leży pressing i posiadanie piłki, jak przystało na wyznawcę Cruyffa, czyli brzmi jak poważny kandydat, ale z klubem z Amsterdamu wiąże go kontrakt do 2023 roku. Nawet gdyby wykupienie jego kontraktu nie było drogie, wątpliwe aby sam Erik ten Hag chciał opuścić w takich warunkach klub, który tyle mu dał i w którym buduje trwały projekt. To prędzej opcja na lato i następny sezon, niż człowiek do przekonania w trakcie rozgrywek.

5
Marcelo Bielsa

Nestor, filozof, mędrzec, trener nieco nawiedzony w swojej filozofii i podejściu do świata. Dziennikarz Gerard Romero wymienił go na liście kandydatów Barcelony, lecz w tej hierarchii nie jest na szczycie koncertu życzeń. To z pewnością jedna z bardziej specyficznych kandydatur. Argentyńczyk w 2020 roku został nominowany przez FIFA do nagrody trenera roku za swoje dziedzictwo i osiągnięcia w Leeds United. Uczynił ekipę z Elland Road jedną z ciekawszych do obserwacji w skali świata poprzez jej styl gry, założenia i słynne Murderball. Poprzedni sezon w Premier League zakończyli na 9. miejscu.

Tego sezonu jednak Bielsa nie zaczął najlepiej. Leeds nie może wygrać od 5 meczów, a sam Argentyńczyk sprawia wrażenie jeszcze bardziej zamkniętego niż zwykle. Chociaż to kandydatura z gatunku bardzo romantycznych, raczej nierealna. Przede wszystkim zbyt wiele poświęcił, budując projekt pod nazwą Leeds. Anglicy nie pozwoliliby mu teraz odejść, kiedy wcześniej wszystko podporządkowali jego wymaganiom. Tylko tego lata wydali na transfery prawie 60 mln euro, w tym 15 na Juniora Firpo z Barcelony. Trener z Rosario pracował już w Athletiku oraz Espanyolu, lecz nie oczekujmy jego błyskawicznego, zaskakującego powrotu do Hiszpanii.

6
Jordi Cruyff

Nazwisko, które zawsze działa na wyobraźnie na Camp Nou. Aktualnie Jordi Cruyff jest doradcą zarządu Joana Laporty i pracuje w pionie sportowym Barcelony z Mateu Alemanym. Jest w niełatwym położeniu, bo dostaje pytania o przyszłość trenera, sam znajduje się w samym środku kryzysu, a zarazem jest jedną z opcji, aby w trybie strażaka przejąć drużynę. 47-latkowi musi być trudno, bo jestem przyjacielem zarówno Roberto Martineza, Xaviego Hernandeza, jak i Ronalda Koemana. Kiedy Laporta prosi go o opinię i porady, nie jest mu łatwo funkcjonować w takim układzie zawodowo-prywatnym.

Zapewne Jordi Cruyff będzie do samego końca wspierał Ronalda Koemana i nie zgodzi się, aby bezpośrednio go zastąpić z racji ich relacji. Cruyff, który wcześniej pracował w Shenzhen FC, Chongqing Lifan czy Maccabi Tel Awiw, pogodził się bardziej z pracą w gabinetach, niż na ławce trenerskiej. Wie, że Barcelonie bardziej może się przysłużyć skautingiem międzynarodowym, opiniowaniem piłkarzy czy szerszym poglądem na sytuację klubu, niż bezpośrednio w roli głównego bohatera zamieszania. Dziennikarze wymieniają go jako opcję tymczasową i krótkotrwałą, gdyby trzeba było poczekać na znacznie bardziej doświadczone nazwisko do lata, lecz wątpliwe, aby Jordi Cruyff sam zgodził się na taką ewentualność. Przynajmniej na tę chwilę jego otoczenie wyklucza taki scenariusz.

7
Andrea Pirlo

Włoch ma bardzo dobrą renomę w oczach Joana Laporty, lecz taki ruch byłby bardzo ryzykowny, biorąc pod uwagę jak Andrea Pirlo poradził sobie w debiucie trenerskim w Juventusie. 42-latek został rzucony na głęboką wodę w Turynie i omal nie skończyło się to brakiem kwalifikacji do Champions League. Juventus stracił mistrzostwo i zajął czwarte miejsce w Serie A, a w Lidze Mistrzów odpadł w 1/8 finału z FC Porto.

To jedna z opcji, jaka znalazła się na dłuższej liście kandydatów zarządu Laporty. Za tym doskonałym piłkarzem, a jeszcze niedoświadczonym szkoleniowcem, przemawia fakt, że pozostaje bez pracy od maja. Na pewno Włoch rozgląda się za nowymi wyzwaniami i chciałby naprawić swoje błędy z Juventusu, lecz jego wybór byłby równie ryzykowny, co szokujący. Laporta wielokrotnie kieruje się przyjacielskimi relacjami, pamięta o starych znajomych, stąd zapewne kandydatura Pirlo przedostała się do hiszpańskich mediów. Gdy jednak przychodzi do głębszych, merytorycznych analiz, jego akcje nie stoją już tak wysoko, bo oprócz nazwiska i ciekawego pomysłu na grę na papierze, nie ma specjalnych osiągnięć. Chyba że Superpuchar Włoch i Coppa Italia uznamy za dziedzictwo Andrei Pirlo. Na razie to jedna z wielu koncepcji, ale traktowana bardziej jako plan C albo D. Nie ma gwarancji, że zmieniłby klimat i nastroje po Ronaldzie Koemanie.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.