Nie ma łatwych obron. Jan Błachowicz powalczy o zachowanie pasa z Israelem Adesanyą

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
MMA. UFC 253. Jan Blachowicz. Przylot do Polski. 28.09.2020
FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Wiadomym było, że w UFC łatwiej jest zdobyć mistrzostwo niż potem je bronić, ale żeby od razu aż tak? Jan Błachowicz w swojej pierwszej obronie mistrzostwa wagi półciężkiej zawalczy… z mistrzem wagi średniej, Israelem Adesanyą! Dla Nigeryjczyka będzie to szansa na zdobycie podwójnego mistrzostwa federacji.

Po walce z Dominickiem Reyesem i nacieszeniu się widokiem Jana Błachowicza z pasem mistrzowskim, fani Polaka i UFC od razu zaczęli się zastanawiać nad jednym prostym pytaniem – co dalej? Z kim będzie miał pierwszą, niezwykle ważną obronę? Rewanż z ostatnim pogromcą, Thiago Santosem (co zresztą sami typowaliśmy już w niejednym tekście)? Może ktoś – w teorii oczywiście – łatwiejszy, na łagodne wejście? Druga walka z Reyesem?

Nic z tych rzeczy. Łatwiej nie będzie na pewno. Wręcz przeciwnie. Wydaje się, że z dostępnych opcji ta wybrana jest zdecydowanie najtrudniejsza dla Błachowicza. Rzadko się zdarza, żeby mistrz nie był faworytem walki mistrzowskiej, jednak w tym wypadku dokładnie tak będzie, bowiem po drugiej stronie stanie jedna z największych gwiazd UFC i mistrz wagi średniej, Israel Adesanya.

Polscy fani, którzy największą federację MMA na świecie włączają tylko od święta (czytaj – na walki polskich zawodników), mogą kojarzyć go z gali, na której pas zdobył Błachowicz. Chwilę po wielkim sukcesie polskich mieszanych sztuk walki Adesanya bardzo łatwo rozprawił się z Paulo Costą w walce wieczoru. Z kolei jego walka z Yoelem Romero (o której akurat fani MMA woleliby zapomnieć) była następną po znakomitej walce Joanny Jędrzejczyk z Weili Zhang na gali UFC 248, więc postać Nigeryjczyka w Polsce powinna być co najmniej kojarzona.

A teraz na pewno zostanie poznana na wylot. Adesanya to najtrudniejszy przeciwnik w dotychczasowej karierze Błachowicza. Niepokonany (20-0), aktualny numer trzy rankingu UFC bez podziału na kategorie wagowe z niezwykłymi umiejętnościami w stójce (ma na swoim koncie zawodowe występy w boksie i kickboxingu). Efektowny, efektywny, a do tego showman – wymarzona gwiazda Dany White'a.

Zanim trafił do USA wygrał 11 walk – dziewięć przez nokaut, a dwie pozostałe w sposób jeszcze dobitniej świadczący o jego stójkowej dominacji – jedną przez niedopuszczenie przeciwnika do dalszej walki przez lekarza, a drugą przez poddanie przeciwnika przez jego własny narożnik.

W UFC tak gładko nie idzie i wszystkiego przed czasem nie kończy, jednak wciąż wydaje się dominować wagę średnią z coraz większą pewnością. Ma na rozkładzie między innymi Andersona Silvę czy Roberta Whittakera i trudno znaleźć dla niego w tej chwili konkretnego przeciwnika w jego własnej kategorii.

Z pomocą włodarzom UFC przyszedł sam Adesanya, od dłuższego czasu mówiący o tym, że chciałby zostać podwójnym mistrzem federacji. W dodatku wielokrotnie wyzywał na pojedynek Jona Jonesa, z którym ma na pieńku i mówił, że chętnie zawalczy z nim w wadze półciężkiej w 2021 roku. Jones nie wyrażał podobnego zainteresowania, lekceważąc przytyki i wyzwania Adesanyi. W dodatku właśnie przeszedł do wagi ciężkiej, co dla Nigeryjczyka mogłoby być już zbyt dużym przeskokiem.

Nie jest to żadna oficjalna informacja, ale przewidujemy, że w głowie Dany White’a zadzwonił dzwoneczek. Zaraz, mam możliwość zestawienia ze sobą dwóch najlepszych na świecie zawodników bez podziału na kategorie wagowe (nie licząc już Chabiba Nurmagomiedowa)? Zrobić z tego walkę roku, a może i dekady? A Jon Jones mi to lekceważy? No to patrzcie! – pomyślał zapewne White, patrząc na chwilowe bezkrólewie w kategorii półciężkiej. Oczywiście – Błachowicz jest mistrzem, ale nowym, nawet niebroniącym jeszcze pasa. W dodatku dołączył się do twitterowych dyskusji Jonesa i Adesanyi, wyrażając chęć walki z którymkolwiek z nich.

Chyba już łapiecie dokąd to zmierza. Adesanya pokonujący Błachowicza, zgarniający dwa pasy i mogący sprowokować tym Jonesa do powrotu wagę niżej i udowodnienia, że to on jest najlepszym półciężkim w historii – na to zapewne liczy Dana White.

Czy to oznacza, że lekceważy Błachowicza czy uważa go za niewartego pasa rzucając go na tak głęboką wodę? Nie, tego na pewno nie można o nim powiedzieć. W końcu sam dał Polakowi walkę o pas i oglądał jak bije tego, który miał być nowym królem po Jonesie. Jednak możliwość zestawienia Jonesa i Adesanyi sprawiła, że White’owi zaświecił się symbol dolara w oczach. Nie wiadomo, czy da radę do tego doprowadzić i czy „Bones”w ogóle się na to zgodzi, ale jeśli ma spróbować – musi dać Adesanyi dwa pasy i wagę półciężką. A jeśli tak – musi się to odbyć kosztem Błachowicza.

Chociaż - jakim kosztem? Kto jeśli nie Błachowicz, od lat idący pod prąd w UFC, ma w tym przeszkodzić. Faworytem nie będzie, to jasne, ale mistrzem również jest nie bez powodu. A walki mistrz kontra mistrz zawsze generują ogromne emocje. Oby tym razem z niekorzyścią dla planów kasowej walki dwóch pozostałych zainteresowanych.

Podziel się lub zapisz
Jakub Kazula
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.