Legendarna polska siła rusza na podbój świata. Jan Błachowicz stanie do walki o pas UFC!

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
UFC-www.png
Graf. Stasiek Zieliński

Czekał, podpuszczał, nieco prowokował na Twitterze i ma! 26 września Jan Błachowicz będzie rywalizował z Dominickiem Reyesem o mistrzostwo UFC w wadze półciężkiej. To pierwszy w historii męskiego MMA Polak, który wyjdzie do oktagonu, by walczyć o pas najlepszej federacji na świecie.

Niewielu spodziewało się takiego obrotu spraw po niezbyt szczęśliwych początkach Błachowicza w UFC. Na pierwsze sześć walk przegrał aż cztery i wydawało się, że prędzej odejdzie z federacji niż zacznie przesuwać się w okolice czołówki rankingu wagi półciężkiej.

Wierzyło niewielu, ale najważniejsze jest to, że w tym małym gronie był sam Błachowicz. Ciężka praca, treningi i determinacja w dążeniu do celu sprawiły, że Polak powoli przebijał się przez mniej istotne gale federacji, by odzyskać zaufanie Dany White'a. Zaliczył serię kilku zwycięstw, w tym w rewanżu z Jimim Manuwą, który został uznany walką wieczoru. W świetnym stylu podniósł się też po porażce z Thiago Santosem i wygrał trzy kolejne walki, w tym z Luke'iem Rockholdem i rewanż z Coreyem Andersonem. Początek jego przygody z UFC to wspomniany już bilans 2-4, jednak od tamtego momentu Błachowicz wygrał siedem walk i przegrał tylko jedną.

Nic dziwnego, że sam zainteresowany zaczął publicznie sugerować właścicielowi UFC, że chciałby spróbować odebrać pas mistrzowski Jonowi Jonesowi. Był co prawda dopiero trzeci w rankingu „półciężkich”, jednak będący na pierwszych dwóch miejscach Dominick Reyes i Thiago Santos mieli już na swoim koncie porażki z aktualnym czempionem.

Decyzję podjął ostatecznie… sam Jones, przenosząc się do wagi ciężkiej i oficjalnie zrzekając się tytułu. Jak sam napisał w krótkiej wiadomości do fanów na Twitterze, pas mistrzowski jest „oficjalnie do wzięcia”.

UFC nie czekało długo z podjęciem decyzji kto stoczy pojedynek o zwakowany pas Jonesa. Walkę między sobą stoczą numer jeden rankingu, Reyes i numer trzy, który jeszcze nie dostał swojej szansy, czyli Jan Błachowicz. Do walki dojdzie w nocy z 26 na 27 września w Las Vegas.

Co to oznacza? Oznacza to wielki dzień dla polskiego MMA i duże osiągnięcie menedżerki Polaka, Doroty Jurkowskiej, bo negocjacje takich walk nigdy nie są łatwe. A największy sukces należy oczywiście do samego Błachowicza. To jedna z najważniejszych, o ile nie najważniejsza walka w historii polskich mieszanych sztuk walki. Może się z nią równać co najwyżej Joanna Jędrzejczyk i jej pojedynki o kobiece pasy mistrzowskie.

Błachowicz nie będzie w tym starciu faworytem. Reyes ma w swojej karierze tylko jedną porażkę – z Jonesem. W dodatku przegrał niejednogłośnie na punkty, a w opinii fanów i niektórych ekspertów powinien tę walkę nawet wygrać. Stąd też dla niektórych fanów MMA to Reyes jest prawowitym mistrzem, a walka z Błachowiczem to nie starcie o pas, a jego pierwsza obrona tytułu. Oczywiście traktując to wszystko z przymrużeniem oka.

Dla Janka jednak to nie ma żadnego znaczenia. Musi wyjść i pokonać Reyesa, by zdobyć pas, niezależnie od tego, co sądzą fani jego przeciwnika. Nie będzie lepszego momentu na pokazanie „Legendarnej Polskiej Siły”, czyli hasła, którego Błachowicz używa w swoim kontekście w mediach społecznościowych. A że nie będzie faworytem? Trudno, w końcu gdyby zawsze mieli wygrywać faworyci to Polaka nie byłoby tu, gdzie jest. A jest już przy samym szczycie świata sportów walki.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.