Jaka piękna katastrofa... Dwunastu mistrzów kraju, którzy rok później spadli z ligi

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Legia Warszawa
Fot. Piotr Kucza/400mm.pl

Nie da się oglądać obecnej Legii Warszawa. Kluby miewają różne kryzysy, bywają słabe albo bardzo słabe, ale to, co dzieje się obecnie w drużynie mistrza Polski, przypomina truposza ze ściętą głową, który szamocze się w amoku bez ładu i składu. Siedmiu porażek z rzędu nie miało nawet Zagłębie Sosnowiec, gdy trzy lata temu z hukiem leciało z ligi.

Legia jest w tej chwili przedostatnia w tabeli. Gdy ostatni raz, czyli w 1936 roku, miała tak złą passę, zajęła na koniec ostatnie miejsce w tabeli. Nie grała wtedy jako mistrz Polski, ale historia zna też i takie przypadki. W Polsce z najwyższego pułapu spadała Polonia Bytom, we Włoszech Milan, a w Niemczech Norymberga.

Wiadomo, że przed Legią jeszcze ponad połowa sezonu. Liga jest słaba, więc najczarniejszy scenariusz raczej jej nie grozi. Z drugiej strony to wszystko wygląda tak nędznie, że coraz mniej rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć. Ku przestrodze, warto przejrzeć poniższą listę tych piłkarskich mistrzów swojego kraju, którzy rok później żegnali się z ligą.

1
AC MILAN

Gianni Rivera i Franco Baresi zagrali w Milanie w sumie ponad tysiąc meczów. Razem świętowali mistrzostwo w 1979 roku, by rok później obserwować, jak drużyna ląduje w Serie B. Rivera miał szczęście, bo zaraz po zdobyciu tytułu zakończył karierę, ale dla młodego wówczas Baresiego to był policzek.

Drużyna. mimo zajęcia trzeciego miejsca, znalazła się w środku afery Totonero. W skrócie: jedenaście klubów ustawiało mecze, w tym mocno Milan. Prezes klubu Felice Colombo został dożywotnio zdyskwalifikowany, a klub zdegradowano z Serie A. Kary za Totonero nie uniknął też słynny Paolo Rossi, wówczas gracz Vicenzy. Włosi na początku wlepili mu trzy lata, ale potem skrócili odsiadkę o rok, by napastnik mógł zagrać na mundialu '82, zostać królem strzelców i poprowadzić Włochów do złota.

2
HERFOLGE BOLDKLUB

Jeden z czterech klubów w Danii, który tylko raz wygrał tytuł. Dziwaczny sezon 2000/01 zakończył z dziewięcioma porażkami, ale i tak starczyło na wyprzedzenie o dwa punkty Broendby. Niewiele osób pamięta, że istniał kiedyś taki potworek. Jeśli już, to tylko ze względu na ich spadek w kolejnym sezonie.

Boldklub wygrał 7 z 33 meczów, co było drugim najgorszym wynikiem w historii ligi. Bilans 44:61 też nie wygląda poważnie. Zwiastunem katastrofy było starcie Herfolge w eliminacjach Ligi Mistrzów, gry przegrał dwa razy po 0:3 z Glasgow Rangers. Klub przestał istnieć w 2009 roku. Jego tradycje na zapleczu pierwszej ligi kontynuuje HB Koge

3
FC NUERNBERG

Trudno w to dziś uwierzyć, ale do 1986 roku, gdy wyprzedził ją Bayern Monachium, Norymberga dzierżyła tytuł „Rekordmeister”, czyli klubu z największą liczbą mistrzostw w historii. Dziś może podmienić tabliczkę na „Rekordabsteiger”, czyli ekipę z rekordową liczbą spadków. W 2019 roku dziewiąty raz wylecieli poza planszę.

Najciekawiej było jednak pół wieku temu, gdy spadek dokonał się zaraz po mistrzostwie. Był sezon 1967/68, gdy drużyna z południa Niemiec niespodziewanie sięgnęła po tytuł. Zaraz potem sprzedała jedenastu graczy, w tym strzelca 25 goli Franza Brungsa (Hertha). Granie młodzieżą nie było dobrym pomysłem. Trener wyleciał w marcu, a w maju było już po zabawie.

4
MANCHESTER CITY

Jedyny zespół w Anglii, który wygrał mistrzostwo, a zaraz potem spadł. Manchester City w 1937 roku miał podwójny powód do świętowania: raz, że zgarnął tytuł, dwa – z bliska obserwował jak z ligą żegna się Manchester United. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę i na nich przyjdzie pora. Rok później na 42 mecze przegrali aż 20.

Dzisiaj, gdy spojrzy się w tabelę z tamtego okresu, widać jak szalony był to sezon. City zajęło przedostatnią pozycję, mimo że strzeliło najwięcej goli w lidze – 80. Jednocześnie minęło się z United, bo lokalny rywal po roku z powrotem awansował klasę wyżej.

5
TIROL INNSBRUCK

Był czas, gdy dominowali w lidze austriackiej. Wygrali trzy mistrzostwa z rzędu, mając w składzie m.in. Radosława Gilewicza, Jerzego Brzęczka i Stanisława Czerczesowa. Na ławce trenerskiej też siedział nie byle kto, bo Joachim Loew, wkrótce nowy selekcjoner reprezentacji Niemiec.

Tirol miał wszystko, by długo kontynuować tę bajkę, ale zaraz po mistrzowie w 2002 roku, niespodziewanie zniknął z mapy. Przygniótł ich budżet płacowy wynoszący ponad 10 mln euro i nowy stadion na 18.5 tysięcy miejsc, który nie był w stanie zapełnić się w połowie. Klub miał 16 mln euro długów, więc ogłosił upadłość. Tradycje Tirola przejął trzecioligowy WSG Wattens, który z czasem stał się ekipą FC Wacker Innsbruck.

6
VARDAR SKOPJE

Świeża historia, bo sprzed kilku miesięcy. Vardar najpierw zdominował rozgrywki ligi macedońskiej, wyprzedzając o dziesięć punktów Siłeks Kratowo na początku sezonu. Ale zaraz potem zaczęły się długi i sprzedaż najważniejszych piłkarzy. W ostatnich dziesięciu meczach Vardar zdobył tylko cztery punkty. Na kolejkę przed końcem 11-krotni mistrzowie kraju przegrali z powstałym w 2015 roku klubem Struga Trim i Lim, co skończyło się spadkiem. Wydarzyło się to zaledwie trzy lata po tym jak Vardar w europejskich pucharach potrafił ograć Fenerbahce.

7
POLONIA BYTOMa

Spektakularny zjazd, w sumie największy w historii polskich rozgrywek. Polonia w 1954 roku wygrała mistrzostwo, ale rok później poprzychodziły powołania do wojska i najważniejsze postaci przeniosły się do Legii. Był wśród nich między innymi Henryk Kempny, najlepszy strzelec drużyny. Polonia skończyła sezon na jedenastym miejscu, wyprzedzając w tabeli tylko Górnik Radlin. Do bezpiecznego miejsca brakowało jej punktu. Bytomianie do elity wrócili rok później, a w 1958 roku zagrali mecz w europejskich pucharach jako pierwszy śląski klub.

8
ZAGŁĘBIE LUBIN

Innym polskim klubem, który zleciał po mistrzostwie, było Zagłębie Lubin. Tutaj powód okazał się inny, mianowicie chodziło o kupowanie spotkań w sezonie 2003/04. Sprawiedliwość przyszła kilka lat później, akurat zaraz po historycznym triumfie. W maju 2007 w Lubinie świętowali mistrzostwo Polski, a w grudniu ogłoszono, że mają zostać karnie zdegradowani.

Do ściany wstydu krajowych mistrzów dodajmy jeszcze Juventus (2006, degradacja za aferę Calciopoli), Hapoel Tel Aviv (1987), fiński Tampereen Pallo-Veikot (1995) i algierski Setif (1987). Ten ostatni zasłynął tym, że grając już w drugiej lidze wygrał… Afrykańską Ligę Mistrzów.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.