Jak oni to robią? Piłkarze blisko czterdziestki, którzy wciąż grają na topowym poziomie

Zobacz również:Osobowość, pewność siebie, technika. Sebastian Walukiewicz i rok na wielki skok
Fabio Quagliarella
Fot. Paolo Rattini/Getty Images

Zlatan Ibrahimović i Cristiano Ronaldo łącznie mają 75 lat i 42 gole w obecnym sezonie Serie A. Ostatnio tak mocno obsypało długowiecznymi piłkarzami, że nawet 39-letni Rodrigo Palacio w niedzielę zaliczył hat-tricka, bijąc rekord Silvio Pioli z 1950 roku. W topowych ligach już nie tylko bramkarze potrafią w przyzwoitej formie dobić do czterdziestki.

To miał być mecz jakich wiele, a tymczasem dostaliśmy na tacy znakomitą historię. Za każdym razem, gdy Bologna strzelała gola, asystował 20-letni Emanuel Vignato, a kończył prawie dwa razy starszy Palacio. Argentyńczyk w jednym meczu z Fiorentiną strzelił tyle goli, ile w ostatnich 42 spotkaniach. Nie jest to regularność godna celebracji, ale wynik poszedł w świat. Co ciekawe, w tym sezonie Serie A znajdziemy aż 34 graczy z etykietką +35, którzy notowali przynajmniej jedno trafienie. Żadna inna liga nie otwiera tak szeroko ramion przed długowiecznością.

Pisząc o piłkarzach w widełkach 35-40, którzy wciąż brylują na topowym poziomie, pominąłem wspomnianych już Ronaldo i Zlatana. Ich gra i statystyki praktycznie co tydzień latają przed oczami. Lepiej więc zrobić miejsce dla wyborów mniej oczywistych. Listę można rozszerzać, bo przecież choćby w La Liga strzelają 35-letni Alvaro Negredo i Roberto Soldado, a ich rówieśnik Luka Modrić wciąż walczy o najważniejsze trofea.

1
Fabio Quagliarella (38 lat i 2 miesiące)

Mr Wondergoal ma się doskonale. Piąty sezon z rzędu odhacza minimum dziesięć bramek w Serie A. Dopiero co w kwietniu popisał się pięknym lobem w meczu z Milanem i już pędzi dalej, słysząc od Claudio Ranieriego, że Genua też ma swojego Zlatana. Marco Giampaolo kilka lat temu żartował, że Quagliarella powinien znaleźć się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Czas leci, a on dalej ten sam, właśnie skończył 38 lat i na stolę ma ofertę przedłużenia kontraktu z Sampdorią. W tej chwili jest drugim najskuteczniejszym strzelcem w historii klubu. Do Roberto Manciniego brakuje mu 37 goli.

2
Joaquin (39 lat i 9 miesięcy)

U Manuela Pellegriniego gra nieco mniej niż wcześniej, ale dalej jest ważną postacią Betisu. Joaquin w lipcu skończy 40 lat i ani myśli o końcu kariery. Prezydent Angel Haro porównuje go do Benjamina Buttona, mówiąc: „Koniecznie musimy się dogadać!”. Joaquin na razie trzyma wszystkich w napięciu i podbija cenę, choćby niedawną asystą z Alaves (3:2), po której przyznał z uśmiechem, że stare ustalenia nie są już aktualne, bo zasługuje na więcej. W tej chwili ma najwięcej występów w La Liga spośród graczy z pola, przed nim już tylko Andoni Zubizzaretta (622 spotkania). Na temat formy mówi: „Muszę bardziej zwracać uwagę na odżywianie i odpoczynek. Z wiekiem lepiej potrafisz wsłuchać się w swój organizm”.

3
Atiba Hutchinson (38 lat i 2 miesiące)

Ósmy sezon jest w Besiktasie, ale bilans 10 asyst wykręca po raz pierwszy. Robi to w wieku 38 lat, będąc też rekordzistą, jeśli chodzi o występy obcokrajowców w historii Besiktasu. Za moment zostanie też mistrzem Turcji. Aż żal, że Atiba na co dzień gra poza topowymi ligami, bo stylem gry wyróżnia się na tle innych piłkarzy. Kibice nazywają go Ośmiornicą albo Spidermanem. Slaven Bilić chciał go kiedyś ściągnąć do Premier League, ale Besiktas nawet nie zamierzał tego słuchać. O jego doskonałej formie fizycznej świadczy choćby to, że w marcu wrócił do reprezentacji Kanady, przyjmując z uśmiechem grę w meczach z Bermudami i Kajmanami.

4
Franck Ribery (38 lat i 1 miesiąc)

Jego były kupel z Bayernu, Arjen Robben w wieku 37 lat - głównie z powodu kontuzji - rozegrał w Groningen tylko cztery spotkania. Ribery jest rok starszy i ma więcej szczęścia, bo po urazach w Fiorentinie wracał błyskawicznie, zaliczając w tym sezonie 26 meczów z 2 golami i 7 asystami. Ribery może nie jest już tak szybki jak kiedyś, ale dalej ma w sobie wysoką jakość. Widać było to choćby w kwietniowym meczu z Juventusem, gdy w starym stylu jechał z obrońcami jakby był co najmniej o dekadę młodszy. Gdyby Fiorentina rozgrywała lepszy sezon, Ribery wyglądałby jeszcze lepiej. Nieprzypadkowo nawet w wieku 38 lat ma oferty. Ostatnio dużo mówi się, że latem może trafić do Lazio.

5
Makoto Hasebe (37 lat i 3 miesiące)

Uznana firma w Bundeslidze, pan od czytania gry, momentami przypominający wytrawnego szachistę. Hasebe ma 37 lat, siedem sezonów we Frankfurcie i na tym nie koniec, bo w marcu znowu przedłużył umowę. Japończyk od lat udowadnia, że wzrost nie gra roli i że nawet, gdy występował w środku obrony, wiele nadrabiał boiskową inteligencją. W Bundeslidze jest już trzynasty sezon. Przed pandemią żaden Japończyk w Niemczech nie generował tak licznych wycieczek ludzi z Azji. Po zakończeniu kariery chce zostać trenerem. Od dawna prowadzi dziennik na temat każdego treningu i meczu. Nie ukrywa, że najwięcej nauczył się w czasach Niko Kovaca.

6
Pepe (38 lat i 2 miesiące)

Pinto da Costa, prezes FC Porto, stwierdził ostatnio, że ma w planach przedłużenie umowy z Pepe do 2025 roku. Brzmi to nieprawdopodobnie, bo Portugalczyk ma obecnie 38 lat. Mecze Ligi Mistrzów z Juventusem Turyn pokazały nam jednak, że to wciąż świetny obrońca. Jeszcze trzy lata temu wydawało się, że wybierze Chiny, a on dwukrotnie odrzucił lukratywne oferty i poprosił Jorge Mendesa, by znalazł mu klub z oknem wystawowym na reprezentację. Selekcjoner Portugalczyków Fernando Santos mówi, że jeśli Pepe będzie zdrowy, to widzi dla niego miejsce. „Wiek to tylko liczba. Liczy się wytrzymałość, umiejętności prezentowane podczas meczów oraz w trakcie treningów. To normalne, że każdy widzi, jak gram, ale nie dostrzega mojej codziennej pracy” - mówił niedawno obrońca Porto.

7
Goran Pandev (37 lat i 8 miesięcy)

Wchodził do włoskiej piłki równo 20 lat temu. W sieci wciąż można znaleźć fotki młodego Pandeva w koszulce Interu. Dwie dekady później dalej jest w Serie A, raz na jakiś czas rozgrywając taki mecz, że wszystkim spadają kapcie. To dwa gole Pandeva ograbiły w lutym Napoli, dwie bramki miał też ostatnio w meczu z Benevento. Przede wszystkim to jego trafienie dało jesienią Macedonii awans na Euro 2020. W chwili rozpoczęcia turnieju, napastnik Genoi będzie zbliżał się do 38. urodzin. 19 lat od debiutu w narodowych barwach wciąż jest pod grą.

8
Jorge Molina (39 lat)

Miał 39 lat i 7 dni, gdy tydzień temu strzelił gola przeciwko Barcelonie. W historii La Liga tylko Alfredo Di Stefano potrafił zaliczyć trafienie w jeszcze późniejszym wieku (39 lat i 223 dni). Wyczyn Moliny warto uwypuklić, ponieważ dał Granadzie zwycięstwo, poza tym cała jego kariera to zastrzyk motywacji i przekraczanie niemożliwego. Facet praktycznie do trzydziestki grał w niższych ligach. Nigdy nie miał kontuzji mięśniowej. Dopiero, gdy odhaczył trzeci krzyżyk z przodu, uzbierał ponad 50 bramek w La Liga. Gdy dołączał do Granady, to miał już 38 lat. Dostał dwuletnią umowę, strzelił sześć goli, m.in takim rywalom jak Valencia czy Atletico. W międzyczasie Molina zrobił papiery trenerskie i kurs na dyrektora sportowego. Możliwe, że po zakończeniu kariery, jeszcze gdzieś o nim usłyszymy.

9
Thiago Silva (36 lat i 7 miesięcy)

Szef obrony Chelsea zapowiada, że chce zagrać na mundialu w Katarze. Przyszłość w Anglii też planuje na co najmniej dwa sezony. Silva zachwycał jeszcze w czasach Franka Lamparda, następnie dużo zyskał u Thomasa Tuchela, do tego jedenasty sezon w karierze skończył z trofeum w gablocie, a przed sobą ma jeszcze Ligę Mistrzów i finał Pucharu Anglii. Tydzień temu przeciwko Realowi Madryt został najstarszym piłkarzem z pola od 2011 roku, który zagrał w półfinale Champions League. Spytany o sekret długowieczności, odparł: „Długo obserwowałem Paolo Maldiniego, który grał w wieku 41 lat. To on nauczył mnie, że piłka nie polega tylko na bieganiu”.

10
Burak Yilmaz (35 lat i 9 miesięcy)

Fantastyczny jest ten sezon w wykonaniu Lille, ale z pewnością nie byłoby tego całego szału, gdyby nie gole Buraka Yilmaza. 35-latek rozgrywa sezon życia. Na dobrą sprawę w gazie jest już od od dawna, bo odkąd po trzydziestce wrócił z Chin, regularnie strzelał też w Trabzonsporze i Besiktasie. Wyjazd do Francji na stare lata był zagadką, dziś jednak widzimy, że właśnie takich piłkarzy potrzebowało Lille. Trener Christophe Galtier mówi: „Burak jest przyzwyczajony do wygrania trofeów w Turcji. Jego nie zadowalają tylko zwycięstwa”. Turek jest pierwszym od 2000 roku piłkarzem +35, który przekroczył barierę dziesięciu goli w Ligue 1, bijąc wyczyn Tony’ego Cascarino w Nancy.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.