Jak nie pękać na robocie. Postawa Jakuba Modera to świetna wiadomość dla Ekstraklasy, która walczy o wiarygodność

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Brighton & Hove Albion v Newcastle United - Premier League
Fot. Mike Hewitt/Getty Images

Jakub Moder ma to do siebie, że gdy rzuca się go na głęboką wodę, zazwyczaj nie tonie. Sobotni mecz z Newcastle znowu potwierdził tę regułę - to jasny sygnał dla Paulo Sousy i świetna wiadomość dla Ekstraklasy, która właśnie dzięki takim Moderom może uwiarygadniać swój wątpliwy wizerunek w lepszym świecie Premier League.

Dwa dni przed meczem z Węgrami wszyscy jesteśmy selekcjonerami. Trwają dywagacje, kto na na wahadle i kogo postawić w środku. Nie mam pojęcia, czy Jakub Moder już teraz wskoczy do pierwszej jedenastki Sousy, bo choćby na poniedziałkowym treningu lepiej wyglądał Mateusz Klich. Ale Portugalczyk swoje na pewno widzi. Moder ma w sobie coś takiego, że automatycznie wzbudza zaufanie. Widzieli to trenerzy w Lechu. Widział Jerzy Brzęczek, gdy posyłał go w pierwszym składzie na mecz z Włochami. Widzi to również Graham Potter w Brighton, trener uwielbiający dynamiczną piłkę i graczy z otwartymi głowami.

Głowa jest tutaj kluczem. Ostatni przykład Kamila Wojtkowskiego pokazuje jak mając siano we łbie można szybko wypisać się z poważnego grania. Moder pod tym względem gra w innej lidze. Jest trochę jak archetyp niemieckiego piłkarza szkolonego w erze Footbonauta. Potrafi chłodno kalkulować, nie podejmuje głupich decyzji, gdy ma kawałek miejsca, szybkim podaniem automatycznie robi przewagę albo zwyczajnie lutuje po bramce. Trenerzy rzadko komplementują debiuty piłkarzy słowami „fantastyczny”, a w takie właśnie tony uderzył Potter. Wydarzyło się to w idealnym momencie, bo tuż przed zgrupowaniem kadry.

Moder ma swoje pięć minut, co do tego nie ma wątpliwości. Błyskawicznie zaaklimatyzował się w czasach, które aklimatyzacji nie służą. Sam przecież niedawno mówił na naszych łamach, że w Brighton jest podział na dwie szatnie i że z niektórymi kolegami widuje się tylko na boisku. W meczu z Newcastle (3:0) nie dość, że w końcu zagrał od pierwszych minut, to jeszcze zrobił to na dziwnej pozycji wahadłowego. Oczywiście na boisku wyglądało to potem trochę inaczej. Moder grał bardziej lewego pomocnika, czasem schodzącego do środka, nie bojącego się szukać wolnych stref. Już na samym początku meczu przebiegł ponad 50 metrów, żeby wykorzystać wolny korytarz i dostać piłkę w polu karnym. Gdyby tego dnia dopisała mu skuteczność, do świetnego występu dołożyłby jeszcze gola.

Naprawdę serce rosło oglądając te akcje. Wchodzi 21-latek do najlepszej ligi świata i już na samym starcie wygląda jakby grał w tym towarzystwie od lat. Magazyn „Match of the Day” w BBC poświęcił specjalną analizę ofensywnej grze Brighton i oczywiście jako jedną z cegiełek wyróżnił Modera. Zaraz potem Polak znalazł się w jedenastce weekendu U-21 w Europie obok Haalanda, Desta i Gouriego. Teraz ma przed sobą spotkania kadry, a po powrocie wielki mecz na Old Trafford z Manchesterem United. Poprzeczka idzie w górę, ale jeśli któryś z młodych piłkarzy jest dziś przykładem jak nie pękać na robocie, to właśnie jest nim Moder. Graham Potter po przerwie na kadrę będzie miał już do dyspozycji Dan Burna, ale nie zdziwię się, jeśli powtórzy manewr z reprezentantem Polski. Zwłaszcza teraz, gdy Brighton wygrał dwa mecze z rzędu i na chwilę oddalił się od strefy spadkowej.

Dzisiaj warto oglądać ekipę Pottera, bo ich gra zazwyczaj jest bardziej pozytywna niż wyniki które osiąga. Moder znajduje się w świetnym otoczeniu i jeśli takie spotkania jak te z Newcastle, zacznie powtarzać regularnie, to momentalnie podbije nie tylko swoją wartość, ale też ligi, z której przyszedł. Ekstraklasa poza bramkarzami i Janem Bednarkiem nie ma wielkiej historii w Premier League. Angielskie kluby ciągle patrzą na nas z rezerwą. Wypracowanie sobie renomy na tym rynku to często lata, ale być może właśnie oglądamy pierwsze, nieśmiałe kroki. Dlatego tym bardziej należy trzymać kciuki za Modera i całą tę generację, która ma umiejętności i odwagę, by wielką piłkę oglądać nie tylko na ekranie smartfona.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.