Moc kreatywności plus podróbki z Chin. Dlaczego graficy z Instagrama zmieniają rynek koszulek?

rashford-pharrell-humanrace-adidas-1024x683-1.jpg

Rynek koszulek piłkarskich zmienia piłkę. Jest barwniej, ciekawiej, a do głosu coraz mocniej dochodzą dwudziestokilkuletni graficy z Twittera i Instagrama. Ich koszulki koncepcyjne zrywają z szarzyzną i nudą. Problem w tym, że za chwilę można je kupić w Chinach. Przemysł podróbek w cyniczny sposób wykorzystuje energię i talent pasjonatów.

Jest ich wielu. Ostatnio stworzyli całe środowisko - mają hashtagi, retweety i tysiące followersów. Dalej jest to nisza, ale z ogromnym potencjałem wzrostu, skoro nawet Juventus rok temu po 116 latach pierwszy zrezygnował z pionowych pasów na koszulce i otworzył się na zmianę.

Zaawansowany romans piłki i streetwearu doskonale pokazuje niedawna kolekcja Adidasa. Przyszedł sobie Pharrell Williams, a następnie pokolorował koszulki pięciu topowych klubów. Wystarczy na to popatrzeć: to są małe dzieła sztuki, mokry sen fanów piłki podziwiających kreatywność i estetykę.

Alberto Mariani ma 34 lata. Obecnie mieszka w Mediolanie. Możecie go znaleźć na Instagramie pod pseudonimem Rupertgraphic, gdzie już piąty rok bawi się koszulkami piłkarskimi. Ostatnio odezwała się do niego firma odzieżowa Errea. Rzucił pracę w reklamie i zaczął projektować profesjonalnie. Clément Thiery, lat 31, też ma swój profil - nazywa się Saintetixx i śledzi go prawie 25 tysięcy ludzi. Francuz stworzył alternatywne wersje strojów prawie wszystkich topowych drużyn w Europie, a potem dostał ofertę z Clermont i Boulogne. Tacy jak on też zmieniają piłkę. Kluby i marki widzą, jaką furorę w Internecie robią prace grafików-hobbystów. I coraz mocniej stawiają na innowacje.

Pierwszy był prawdopodobnie Marlon Feeney-Thompson, pseudonim Settpace, 126 tysięcy ludzi na Instagramie. Zaczynał sześć lat temu, gdy nikomu jeszcze nie chodziło po głowie, by koszulkę Juventusu przerobić na styl Gucciego, a Nigerię powiązać z Dolce & Gabbaną. Marlon już jako dzieciak rysował koszulki w zeszytach, a gdy nastąpił rozwój mediów społecznościowych przerzucił to na ekran komputera i puścił w świat.

Zrzut-ekranu-2020-10-29-o-16.33.29-1024x674.png

Zainteresowanie było tak ogromne, że wkrótce pojawili się kolejni graficy. Andy Slater, znany jako Xtals, w drugim roku zabawy dostał propozycję od Playstation, żeby projektować stroje dla Andrei Pirlo i Yaya Youre przed konsolowym finałem na Wanda Metropolitano w 2019 roku. Impreza była adresowana do młodych, a skoro tak, to musiał być kolor i musiała być inwencja.

Kibic piłkarski kupił tę zabawę. Po cichu marzył o niej od dawna - stąd choćby ogromna popularność koszulki Holandii 88’ albo bananowego Arsenalu z logiem JVC. Dzisiaj wiele marek wraca do stylu retro, mieszając go z nowoczesnością. I nie boi się odważniej wkraczać na nowe terytoria. Przykładowa Kappa pyta wprost: „jaką koszulką chcielibyście zobaczyć?”. Ostatnio pod hashtagiem #MyMonacoJersey poprosiła ludzi, by przysyłali projekty. Kilka dni później licznik propozycji przekroczył sto, a wyświetlenia dobrnęły do 600 tysięcy. Wygrał Clément Thiery. Ten sam, którego redesign koszulki reprezentacji Francji rok temu masowo rozprzestrzenił się się po Internecie.

Zrzut-ekranu-2020-10-29-o-16.37.25-1024x692.png

Nad Sekwaną boom na koszulki czuć od kilku lat. Pisałem o tym tutaj w większym tekście. Wtedy jeszcze nie mówiło się tak dużo o grafikach koncepcyjnych. I o tym, że ich prace nie tylko zachwycają, ale też wprowadzają małe zamieszanie. „L’Equipe” pisał niedawno jak to koszulka Olympiakosu stała się viralem w greckich socialach, media momentalnie to podchwyciły, po czym okazało się, że to wcale nie jest oficjalna wersja, tylko jedna z fantazji człowieka z Instagrama.

Nic dziwnego, że na tę falę szybko wskoczyli producenci podróbek z Chin. Wystarczy dokładnie śledzić, co kręci ludzi, a potem wypuszczać to na rynek. W ten sposób projekty Marianiego, Thiery’ego i innych grafików napychają kieszenie osobom trzecim. Ani oni, ani klub nic z tym nie mogą zrobić.

Miesiąc temu ciekawego tweetu opublikował grafik o pseudonimie Galu. Kibice zobaczyli nową, zrobioną z ogromnym rozmachem koszulkę PSG z metką. Tweet wygenerował 84 tysiące serduszek i 15 tysięcy retweetów. Problem w tym, że prawie wszyscy podający dalej, nawet nie spostrzegli się, że mają do czynienia z podróbką. Berenice Marmonier, francuski dziennikarz zauważył, że to projekt Thiery’ego. Przeglądając strony typu DHGate czy Aliexpress możemy ich znaleźć jeszcze więcej.

Mariani, grafik z Mediolanu swoje projekty widział już na rynku w Stambulu, na Youtubie, ostatnio na stronie internetowej w Bangladeszu. Napisał maila. Do dziś czeka na odpowiedź.

Podziel się lub zapisz
Paweł Grabowski
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.