Indyk, parady i… futbol. Skąd popularność sportu w Święto Dziękczynienia?

Zobacz również:Gdy legenda szokuje cały świat sportu. Co jeszcze chce udowodnić Tom Brady?
Gracze New Orleans Saints zajadają się tradycyjnym indykiem dla zwycięzców w czasie Święta Dziękczynienia w NFL
Fot. Sean Gardner/Getty Images

Czwarty czwartek listopada w Stanach Zjednoczonych oznacza zawsze Święto Dziękczynienia. Amerykanie zasiadają wspólnie do stołów i jedzą masę indyków, ziemniaków, ciast i innego rodzaju potraw. Obowiązkowo włączają też telewizję. A tam czeka na nich całodzienna parada i futbol. Duuużo futbolu.

Co innego bardziej pasuje do być może najbardziej charakterystycznego z amerykańskich świąt, niż najbardziej amerykańska dyscyplina sportowa? Na świecie może dziać się wiele - rok 2020 jest tego najlepszym przykładem - ale futbol amerykański w mniejszym lub większym stopniu jest tradycją, którą nie sposób od Święta Dziękczynienia oderwać.

GRANIE Z NUDÓW I SPRAWA HONORU

Fanom NFL dziwnym może wydać się fakt, że futbolowe tradycje w tym dniu sięgają aż dziewiętnastego wieku, skoro sama liga powstała w 1920 roku. Jak to często ma miejsce w USA, ma to związek ze sportem uczelnianym. Pierwszy mecz został rozegrany w 1869 roku, a pierwsza rywalizacja – uniwersytetów Yale i Princeton – rozpoczęła się siedem lat później. Powód, dla którego do tego doszło, jest dość prozaiczny – skoro wszyscy mają wolne i jakoś trzeba spędzić czas poza jedzeniem, to czemu nie pograć w futbol? Albo przynajmniej pooglądać, jak grają inni.

Obie te opcje stałe się niezwykle popularne wśród amerykańskiego społeczeństwa, bowiem Amerykanie nie tylko chętnie oglądają NFL czy NCAA, ale też grają całymi rodzinami w „touch football” (bez ochraniaczy, akcja kończy się na dotknięcie). W niektórych przypadkach te coroczne rozgrywki są na tyle poważne, że rywalizacje trwają pokoleniami, a każdy nowy członek rodziny wchodzi do gry już w momencie, w którym jest w stanie zrozumieć, co się wokół niego dzieje.

Żeby daleko nie szukać – mamy tu fanów serialu Przyjaciele? W jednym ze specjalnych, „dziękczynnych” odcinków Ross i Monica Gellerowie wznawiają przerwaną na wiele lat i niezwykle poważną rywalizację o „Puchar Gellerów”.

Okazuje się, że ta historia nie jest tylko wymysłem scenarzystów na potrzeby serialu. Takie sytuacje w amerykańskich rodzinach mają miejsce od samego początku futbolowego grania i to jeszcze zanim do gry weszło NFL.

A najlepsza liga w USA wprowadziła się w tradycję z wielkim hukiem. Miejska legenda głosi, że już w pierwszym sezonie Decatur Staleys i Chicago Tigers wyzwali się wzajemnie na pojedynek w Święto Dziękczynienia z warunkiem, że przegrana drużyna zostanie usunięta z ligi na zawsze. Wygrali Staleys, którzy jako Chicago Bears obchodzą właśnie swoje stulecie, a o Tigers słuch zaginął. Stali się pierwszą drużyną w historii ligi, która zrezygnowała z dalszej gry.

Połączenie futbolu wszystkich szczebli (do NFL czy uczelni dołączyły jeszcze licea i inne ligi) i podwórkowego, rodzinnego grania sprawiło, że z każdym kolejnym rokiem futbolowe tradycje Święta Dziękczynienia umacniały się równie mocno, co wszystkie inne, łącznie z tymi najważniejszymi.

STALI GOSPODARZE

Niecodziennym zwyczajem jest fakt, że NFL ma w tym dniu swoich stałych gospodarzy. Jeśli jakiś fan NFL kiedykolwiek stwierdził: „Nuda, zdaje się, jakby co roku w świąteczny czwartek grali tylko Lions i Cowboys” to… dokładnie tak jest. Detroit Lions stałą tradycję goszczenia jednej z pozostałych drużyn ligi na własnym stadionie zaczęli już w 1934 roku. Z przerwą na lata II wojny światowej trwa ona do dziś. Przetrwała nawet w czasach, gdy Lions byli drużyną absolutnie beznadziejną (bilans 0-16 w 2008 roku) i liga rozważała przez moment zmianę jednego ze stałych gospodarzy.

Drugimi są właśnie Dallas Cowboys. „America’s Team”, który mimo braku sukcesów od wielu lat wciąż jest jedną z drużyn przyciągających przed telewizory największą widownię. Niezależnie od tego, czy mówimy o ich kibicach, czy zagorzałych przeciwnikach, oglądających drużynę z Teksasu tylko po to, by oglądać jak przegrają.

Różnice między gospodarzami są dwie. Po pierwsze - Cowboys zaczęli tę tradycję dużo później (w 1966 roku). Po drugie – o usunięciu ekipy z Dallas nikt już nawet nie pomyśli. Spróbowano raz – w latach 1975-77 zastąpili ich St. Louis Cardinals i skończyło się to spadkiem oglądalności i kolizjami z innymi meczami odbywającymi się w mieście nowej ekipy. W związku z tym liga ponownie zwróciła się w stronę Dallas, a tam – w ramach rekompensaty – zażądano roli „dziękczynnego gospodarza” już na zawsze. I takie zapewnienie otrzymano.

Żeby jednak nie było tak, że co roku ciągle oglądamy tylko Lions i Cowboys, liga postanowiła skorzystać z popularności całego wydarzenia i od 2006 roku oglądamy tego dnia jeszcze trzeci mecz i to w najlepszym czasie antenowym (Lions mają stały telewizyjny slot o 12:30 czasu wschodniego, Cowboys o 16:15). Nie ma on stałego gospodarza, w związku z czym bardzo łatwo zaplanować w to miejsce jakieś hitowe spotkanie, mające na celu przyciągnąć miliony widzów przed telewizory. W tym roku miał być to mecz dwóch czołowych drużyn ligi – Pittsburgh Steelers i Baltimore Ravens, jednak ze względu na wiele przypadków koronawirusa u tych drugich wydarzenie przeniesiono na niedzielę (Lions i Cowboys nadal będą grali).

DZIĘKCZYNNA MASAKRA I NAJSŁYNNIEJSZY FUTBOLOWY TYŁEK

Futbol w Święto Dziękczynienia to jednak nie tylko NFL. Od lat bardzo często drużyny licealne czy akademickie kończą wtedy z pompą sezony regularne i przechodzą do swoich rozgrywek play-offowych. Jednak to przy najważniejszej lidze zawodowej mamy najwięcej specyficznego folkloru, a jeśli coś wydarzyło się w „Thanksgiving Game”, to zdaje się mieć nieco bardziej kultowy status.

Stąd też rankingi najbardziej pamiętnych meczów tego dnia obejmują między innymi „Masakrę w Dzień Dziękczynienia”, jak nazwano jedno ze starć wspomnianych Lions w 1962 roku. Grali z Green Bay Packers i mecz zakończył się niezbyt imponującym wynikiem (10:0), jednak legendarny rozgrywający Packers, Bart Starr, został tego dnia powalony aż 11 razy i jest to uznawane za jeden z bardziej imponujących występów defensywnych, który nabrał mityczności już w samym fakcie dnia, w którym został rozegrany.

Tej mityczności nie zabrakło też w jednym z najświeższych, a jednocześnie najbardziej absurdalnych wspomnień może nie tylko w historii dziękczynnego futbolu, ale może też całego NFL, nazywanego po prostu… „The Butt Fumble”.

W meczu pomiędzy New York Jets i New England Patriots rozgrywający tych pierwszych, Mark Sanchez, najpierw pomylił zagrywkę (widać to chwilę po wzięciu piłki, gdzie szuka biegacza), a potem, próbując się ratować, w pełnym biegu uderza w tylną część ciała swojego ofensywnego liniowego, tracąc piłkę. Tę przejmują Patriots i zdobywają przyłożenie. Z marszu zostało to okrzyknięte jednym z najgorszych zagrań w historii NFL, a Sanchez, mimo że był niezłym graczem i występował nawet w play-offach, to kojarzy się po latach tylko z jednym.

UDKO, ŻELAZKO I PAS MISTRZOWSKI WWE

Pełnię amerykańskiego folkloru widzimy w dodatku od 1989 roku, kiedy niektóre stacje transmitujące mecze postanowiły wręczać swoje nagrody MVP dla najlepszych graczy poszczególnych spotkań. Nie trzeba raczej wspominać, że ze względu na rangę wydarzenia nie mogły być to zwykłe nagrody.

Najciekawszą jesy prawdopodobnie ta wprowadzona przez legendarnego komentatora Johna Maddena, który najlepszemu zawodnikowi spotkania na antenach CBS i Fox (w latach 1989-2001) wręczał… upieczone indycze udko, które - rzecz oczywista - nagrodzony musiał skonsumować na wizji. Tradycja powróciła zresztą w późniejszych latach, choć już bez Maddena.

Poza tym mieliśmy też różnego rodzaju dziękczynne ciasta, co po udku nie było żadnym szokiem, ale też i… małe żelazko od CBS (gra słów – „Iron” oznacza zarówno żelazko do prasowania, jak i żelazo, symbol zahartowania i bycia twardym). Ponadto od 2019 roku Fox daje najlepszemu zawodnikowi wrestlingowy pas od WWE, które właśnie na tym kanale ma jeden ze swoich programów.

Zdjęcia zawodników kręcących się przy indyku i jedzących po meczu na żywo w telewizji zawsze obiegają całe amerykańskie i światowe media. Wydaje się, że to stało się już kolejną dziękczynną tradycją. I niezależnie od tego, kto tym razu zje udko, dostanie pas czy cały ubrudzi się ciastem, miliony Amerykanów i fanów NFL z całego świata ponownie zasiądzie przed ekranami, by tradycji stało się zadość.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.