Idealny piłkarz dla Simeone nie istnie... Mistrzowskie Atletico poważnie pręży muskuły

Zobacz również:Cena na metce działa na głowę. Złoty chłopiec wraca tam, gdzie zaczynał
Argentina v Ecuador: Quarterfinal - Copa America Brazil 2021
Fot. Alexandre Schneider/Getty Images

Kapitan Ameryka, jeden z najlepszych graczy Copa America, bohater słynnego finału z Brazylią, gdy Argentyna po 28 latach osiągnęła sukces. Rodrigo de Paul za 35 mln euro wzmacnia Atletico, a jego ewolucja w ostatnich latach wygląda, jakby rozpisał ją sam Diego Simeone. Gdyby miał wymyślić brakującego mu zawodnika, wskazałby właśnie niedawną gwiazdę Udinese. Ale to nie koniec zabawy w mercado, bo lada chwila na Wanda Metropolitano w ramach wymiany za Saula Nigueza może wrócić Antoine Griezmann. Jeśli tegoroczne Atleti było ofensywne, to teraz jeszcze bardziej przesuwają wajchę w kierunku potęgi w ataku. Suarez, Felix, Griezmann, de Paul, Koke, Llorente, Carrasco, Correa, Lemar, wymieniać dalej?

Zacznijmy od de Paula, aby – jak mówi klasyk – porozmawiać o faktach. Atletico bierze absolutną gwiazdę Serie A, która już dawno wyrosła ponad poziom Udinese, gdzie Argentyńczyk został kapitanem. Miniony sezon skończył jako topowy asystent ligi z 10 decydującymi podaniami (więcej o jedną mieli tylko Ruslan Malinowski i Romelu Lukaku), a przecież ciągnął za uszy przeciętne Udine. Chociaż kontrakt z mistrzem Hiszpanii dopiął jeszcze przed wyjazdem na Copa America, formalnie ogłoszono go dopiero po turnieju, gdy wrócił jako mistrz, bohater finału i człowiek z jedenastki turnieju.

Jeśli ktoś potrzebuje reklamy, jakim piłkarzem jest Rodrigo de Paul, niech koniecznie odpali finał ostatnich mistrzostw Ameryki Południowej. Tam Argentyńczycy głównie się bronili i to jest najlepsza rekomendacja jego występu. Był waleczny, zaangażowany, doskonale pilnujący przestrzenie, broniąc przeciwko Neymarowi, a kiedy już dostał futbolówkę, zawsze robił z nią użytek. Nie chodzi wyłącznie o genialną asystę przez pół boiska do Angela Di Marii na wagę złota, ale samo zarządzanie piłką. Zawsze z pomysłem, bez paniki i z wzorową techniką – a rywale byli poważni, bo przede wszystkim był nim pressujący Casemiro, ale też okropna murawa na Maracanie, która uniemożliwiała atrakcyjną grę.

Do Madrytu chłopak z Sarandi przychodzi w kwiecie wieku jako 27-latek. Z jakościowym błogosławieństwiem Leo Messiego, jako bohater Argentyny, aby wejść na najwyższy poziom pod okiem rodaka Diego Simeone. Przy całej palecie okoliczności – 35 mln euro wygląda na kapitalną cenę. Tym bardziej, że Atletico pozyskało rozgrywającego i piłkarza uniwersalnego. Klasycznie to środkowy pomocnik, ale krzywdą byłoby go zamknięcie w takim haśle, skoro widzimy go w każdym sektorze boiska. Podchodzi tam, gdzie gra, oglądamy go walczącego na bokach i napędzającego ataki. W życiu grał jako fałszywy napastnik i defensywny pomocnik. W kadrze Argentyny opiekował się głównie prawą stroną boiska. Na takich jak on Hiszpanie mówią todocampista, bo pokrywa całą długość i szerokość boiska.

Kluczem w tym wszystkim jest ewolucja de Paula. Odchodził z Valencii jako zawodnik kojarzony pozytywnie jedynie z piłką przy nodze, z techniką z halówki i ciekawą wizją gry, wraca jako kandydat na pomocnika kompletnego i pracuś w defensywie. W Serie A żaden inny zawodnik nie miał tylu prowadzeń piłki co on (778), prowadził też w klasyfikacji napędzania akcji prowadzeniem dłuższym niż 10 metrów (227 razy). Stworzył swoimi rajdami 22 okazje bramkowe, więcej mieli jedynie mistrzowie Europy Spinazzola oraz Insigne. Argentyńczyk wrócił jako piłkarz do przodu i do tyłu, a to doskonałe wiadomości dla Diego Simeone.

„Rodrigo to tak kochany chłopak, że chciałbyś go zabrać do domu” – mówi selekcjoner Argentyny Lionel Scaloni. Wybitna technika, dusza pracusia, zmysł do rozgrywania, waleczność, charakterek i agresja w grze (dwie czerwone kartki w zeszłym sezonie). Jeśli szukać największych osobistości w kadrze zwycięzców Copa America, byłby w pierwszym rzędzie obok Emiliano Martineza, Nicolasa Otamendiego czy Lautaro Martineza. Raz pomyślisz o nim diabeł, innym razem geniusz, zależnie w jaką rolę się wcieli. Ale tego właśnie potrzebuje Cholo: w pierwszej kolejności świetnych piłkarzy, ale takich, którzy nie pękają na robocie jak Koke i Marcos Llorente. Z nimi powinien stworzyć kapitalną, wybieganą drugą linię, która będzie chciała jeszcze bardziej dominować.

Na dziś trudno powiedzieć, czy Simeone zbuduje z nim środek obok Koke, aby uwolnić potęgę fizyczną Llorente, czy raczej umieści Rodrigo de Paula bliżej Luisa Suareza, za plecami Argentyńczyka. Zapewne będzie z niego korzystał w najróżniejszych rolach – od rozgrywającego po skrzydłowego. Jedno jest pewne: o ile Atletico było imponujące w zeszłym sezonie, gdy po 7 latach odzyskało mistrzostwo, tak teraz zapowiada się na jeszcze poważniejszą drużynę. Rodrigo de Paul daje mnóstwo możliwości, a to nie koniec transferów, bo atak jeszcze zostanie dobudowany.

Jak na razie najgłośniej jest o powrocie do Madrytu Antoine'a Griezmanna w związku z fatalną kondycją finansową Barcelony. Obu klubom na rękę byłaby wymiana Saul – Griezmann. Niguez potrzebuje nowego powietrza, Barcelona zluzowania pensji i jakościowych graczy, a Atletico klasowego napastnika obok Luisa Suareza. Katalońskie media żyją tym dealem w ostatnich dniach, a skoro nie można zarejestrować Leo Messiego i innych zawodników, to katastrofa ekonomiczna rzeczywiście istnieje.

Mistrz świata musiałby odbudować zaufanie na Wanda Metropolitano, ale samo myślenie o tym transferze działa na wyobraźnię. Kto nie ogląda Atletico, kojarzy tę drużynę stereotypowo z defensywnym, zachowawczym futbolem. Natomiast w ostatnim sezonie madrytczycy przeszli największą transformację w erze Diego Simeone, zupełnie odwracając proporcję i stając się stroną dominującą, aktywną, pressującą, żyjącą z gry na połowie rywala. Letnie plany nakazują myśleć, że zależy im na kolejnym, jeszcze wyraźniejszym kroku w tę stronę. Bo jak inaczej nazwać takie transfery?

Gdyby wyobrazić sobie ofensywę Atletico z Luisem Suarezem, Joao Feliksem, Griezmannem, de Paulem, Carrasco, Llorente, Koke, Lemarem, Correą czy utalentowanym 20-letnim Marcosem Paulo, daje to wszechmiar możliwości w układaniu formacji ofensywnych. Na razie to wizje, jakimi mogą żyć kibice akceptujący powrót Griezmanna, ale coś istotnie jest na rzeczy. Jak nie on, na celownik pójdzie inny klasowy snajper, bo mistrz nie może się ograniczyć do jednej dziewiątki, do tego 34-letniej i skupionej wokół gry w polu karnym. Sam Suarez tego nie dźwignie. Już teraz, na połowę lipca, od pasa w górę Atletico wygląda imponująco. Jakby szefowie i sam Diego Simeone czuli, że lepszego momentu na skrócenie dystansu do Realu i Barcelony już nie będzie. Oni stoją na glinianych nogach i próbują budować formę, Atletico tymczasem pręży muskuły.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.