Historia pewnego virala. Jak Barcelona zareagowała na moje niewinne nagranie

Zobacz również:Memphis Depay działa na wyobraźnię. Uczucie z Barceloną od pierwszego wejrzenia
FC Barcelona Introduce Robert Lewandowski
Fot. Eric Espada/Getty Images

Ostatnio po całym świecie rozbiegł się filmik, gdy sprzedawca na Camp Nou odmawia sprzedaży koszulek z nazwiskiem Lewandowskiego, bo nie byli przygotowani i skończyły im się literki „W” do nadruku. Znajomi z Meksyku czy Peru pytali, czy to mój głos, dzwonili z CNN czy Sky Sports, prosząc o komentarz, a na samym 433 nagranie zostało odtworzone 9 milionów razy. Viral jakich pełno każdego dnia, ale w centrum wydarzeń widać jeszcze więcej. Mama chłopaka z nagrania napisała do mnie i, powiedzmy delikatnie, pokazała słownik hiszpańskich przekleństw, by na końcu on został gwiazdą social mediów Barcelony i zyskał na tym w pracy. Chodźcie za kulisy tej nietypowej historii.

Skoro zapanowała Lewymania, to musieliśmy sprawdzić, jakim zainteresowaniem cieszą się koszulki Polaka w klubowym sklepie. Rzeczywiście były najchętniej wybieranymi obok tych Pedriego czy Ansu Fatiego. Mnóstwo osób pisało z prośbami o przywiezienie ich do Polski, więc poszliśmy na konkretne zakupy. Akurat nagrywaliśmy reportaż w klubowym muzeum z Adrianem Białkowskim, socio i twórcą podcastu 9CAMPNOU, więc wielkie zamówienie składaliśmy na stadionie.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Komentarze 0