Gwiazdy drugiego szeregu. Piłkarze Premier League gotowi na przeskok do Big Six

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Leicester City - Youri Tielemans i James Maddison
Fot. Michael Regan/Getty Images

Siłą Premier League jest to, że tam nawet drużyna z dolnej połowy tabeli potrafi mieć w składzie znakomitego piłkarza. Wynika to oczywiście z przewagi finansowej Anglików, ale mimo tego liga wewnątrz dzieli się na bogatych i bogatszych. Ci drudzy to oczywiście Wielka Szóstka, która regularnie podbiera pozostałym największe gwiazdy. Sprawdzamy, kto jest następny w kolejce po taki transfer.

Od kilkunastu miesięcy w Anglii następuje powolne przełamywanie monopolu Wielkiej Szóstki, co widać po wysokich pozycjach Leicester City i West Hamu, za to słabszym sezonie Arsenalu czy Tottenhamu, ale – co pokazała chociażby ułańska szarża o nazwie „Superliga” – to wciąż jest półka wyżej. Zawodnicy grający w Premier League, choćby nawet występowali w barwach wspomnianych Lisów czy Młotów, wiedzą doskonale, że to kluby Big Six gwarantują większą szansę na grę i sukces w europejskich pucharach, a także lepsze pieniądze oraz sławę.

Gdy tylko w klubach z drugiego szeregu pojawia się dobry piłkarz, zaraz pojawiają się przymiarki to większych firm i pytania o to, czy jest gotowy na taki przeskok. W tym zestawieniu wybraliśmy takich, o których nie trzeba pytać, tylko trzeba ich kupować.

1
JACK GREALISH

Wpływ Jacka Grealisha na Aston Villę najmocniej widać od momentu, w którym Anglik doznał kontuzji. Opuścił już 10 spotkań ligowych i z nich jego zespół wygrał tylko dwa. Średnia punktów The Villans podczas tej serii wynosi 0.9 na mecz, a przedtem wynosiła 1.64 – różnica jest więc kolosalna.

Grealish zdecydowanie umiejętnościami przewyższa swoich kolegów. Przed odniesieniem urazu miał w dorobku 6 bramek i 12 asyst, ale zachwyty dotyczyły nie tyle liczb, co sposobu gry angielskiego rozgrywającego. Niebywały luz, świetny drybling, łatwość w kreowaniu sytuacji, zdolności przywódcze – nic dziwnego, że Gareth Southgate powołał go do kadry i z miejsca wpuścił do pierwszego składu. Anglicy nie mają wielu piłkarzy o takiej charakterystyce. Jeśli Grealish pojedzie na Euro – a temu podporządkowana jest rehabilitacja – to Villa nie będzie w stanie zatrzymać swojego wychowanka. Już rok temu miał zresztą odejść, ale zamiast tego przedłużył umowę i dzięki temu, jeśli teraz dojdzie do transferu, jego macierzysty klub zarobi na nim więcej.

2
POMOCNICY LEICESTER CITY

Kategoria zbiorowa, bo gdyby trzeba było wybierać kogoś z trójki Your Tielemans, James Maddison i Wilfred Ndidi, to mogłaby rozboleć głowa. Każdy z nich w swojej roli spisuje się doskonale, rozwija się z każdym kolejnym sezonem i jest na celowniku wielkich firm.

Podział zadań jest tu wyraźny – Ndidi to nowoczesna „szóstka” i świetny następca N'Golo Kante na King Power Stadium.Tielemans często odpowiada za przedostatnie podanie i równie dobrze spisuje się obok Ndidiego w odbiorze, jak i grając wyżej, co widzieliśmy w poprzednich sezonach. Maddison za to świetnie kreuje, a w tym sezonie, gdy tylko jest zdrowy, częściej decyduje się na strzały i poprawił liczby. Każdy z nich odnalazłby się w klubie z Big Six i trudno będzie Leicester City utrzymać ich przez dłuższy czas. Odejście jednego z nich latem jest bardzo prawdopodobne.

3
DOMINIC CALVERT-LEWIN

Everton ma duże ambicje, ale mimo wszystko odstaje od Wielkiej Szóstki. Od lat jest raczej żywicielem tych klubów i wydaje się, że Calvert-Lewin może być kolejnym piłkarzem, który odejdzie z Goodison Park w poszukiwaniu lepszej przyszłości.

W tym miejscu równie dobrze mógłby się znaleźć Richarlison, ale Anglik go w tym sezonie przerasta. Brazylijczyk jest nierówny i ma gorsze liczby, za to Calvert-Lewin przerodził się w klasyczną dziewiątkę. Carlo Ancelotti mówił mu, żeby skupił się na szukaniu przestrzeni w polu karnym i poprawił wykończenie z pierwszej piłki i to zaprocentowało. Wprawdzie DCL zwolnił odrobinę po bardzo dobrym starcie sezonu, jednak to wciąż najpoważniejszy kandydat do zmiany klubu na lepszy spośród napastników spoza Big Six w Premier League.

4
DECLAN RICE

David Moyes, pytany o to, ile kosztowałby Rice, powiedział przed startem sezonu, że potrzebne byłyby pieniądze, jakie nie leżą nawet na kontach w Bank of England. Później, już bardziej serio, stwierdził, że West Ham nie powinien zaczynać rozmów od propozycji niższych niż 100 milionów funtów. Trudno powiedzieć, ile w tym rzeczywistego przekonania, a ile pokazywania, że Młoty nie ugną się w negocjacjach, jednak takie słowa menedżera nie odstraszają rzekomo wielkich firm.

Rice to pewniak w układance West Hamu, który w tym sezonie zaskakuje. Świetnie gra w odbiorze, pewnie wyprowadza piłkę, może występować i w obronie, i w środku pola (tam docelowo widzi go Moyes), ma dobre uderzenie z dystansu i już gra regularnie w reprezentacji Anglii. Mimo że ma tylko 22 lata, to już rozegrał w Premier League prawie 130 meczów, więc nikt nie kupowałby kota w worku. Jeden z mocnych kandydatów na najdroższy transfer wewnątrzangielski tego lata.

5
WILFRIED ZAHA

To trochę wyświechtane, ale prawdziwe – Crystal Palace od lat jest za ciasne dla Zahy, a on dalej tam gra. To lato jest chyba ostatnim dzwonkiem na przejście do poważniejszego klubu. Iworyjczyk strzelił w Premier League 10 goli i brakuje mu jednego, by wyrównać swoją życiówkę w Premier League. To wyczyn, który zasługuje na szacunek, bo Palace to w tym sezonie jedna z najgorszych ekip w ofensywie – według wskaźnika expected goals wręcz ostatnia w całej stawce.

Wydaje się, że to odpowiedni moment, by Zaha w końcu zawitał w Big Six. Aż 12 piłkarzom w klubie kończą się kontrakty, tak samo jest w przypadku Roya Hodgsona i całego sztabu trenerskiego i w przyszłym sezonie Palace może przejść dużą przebudowę. A co mogłoby ją ułatwić? Wielomilionowy transfer największej gwiazdy i wykorzystanie tych środków na inne pozycje. Już rok temu, gdy na Selhurst Park przychodził Eberechi Eze, mówiło się, że to długofalowy następca Zahy. Pora uwolnić tego Orła.

6
RAPHINHA

Perełka wyszukana przez dyrektora sportowego Leeds Victora Ortę. Raphinha kosztował tylko 17 mln euro, gdy przychodził z Rennes i jeśli Pawie go sprzedadzą, to za kwotę kilka razy wyższą. Brazylijczyk należał przez długi czas do ligowej czołówki pod względem dryblingów i tworzonych okazji, ale teraz spowalnia go kontuzja i jego liczby bledną na tle innych. Tak czy inaczej to bardzo dobry, przebojowy piłkarz, którego Leeds raczej długo u siebie nie zatrzyma. Już teraz przymierza się go do klubów z Big Six i choć tak szybki przeskok po zaledwie roku gry w Premier League może wydawać się przedwczesny, to Raphinha udowodnił w wielu spotkaniach, że to prędzej lub później będzie jego poziom.

7
TYRONE MINGS

Kolejny przedstawiciel Aston Villi na liście i zawodnik, który przyjeżdża z tego klubu na zgrupowania reprezentacji Anglii. Swego czasu kibice dziwili się, że The Villans wydają tak duże pieniądze, by wykupić Mingsa z Bournemouth, a on tymczasem okazuje się liderem, jakiej potrzebowała ta defensywa. Jego pewna gra połączona z rozwojem Ezriego Konsy i transferem Emiliano Martineza sprawiły, że Villa ma czwartą najlepszą obronę pod względem liczby traconych bramek w tym sezonie Premier League.

8
YVES BISSOUMA

W tym sezonie Premier League przez cały czas znajduje się w TOP5 klasyfikacji odbiorów i szybko znalazł się na radarze dużych klubów. Bissouma gra w drużynie, która mimo że znajduje się nisko w tabeli, to gra otwarty, ofensywny futbol, dlatego często w środku boiska jest jedyną tarczą dla obrońców, a mimo tego radzi sobie świetnie. Brighton ma okazję zarobić na nim duże pieniądze, szczególnie, że mówi się o Arsenalu, Tottenhamie i Liverpoolu, gdzie widzą w nim zastępcę Giniego Wijnalduma.

9
JAMES TARKOWSKI

Mocny kandydat do letniego transferu. Tarkowski gra dla Burnley od kilku lat i jest pewniakiem na środku obrony, ale daje do zrozumienia, że chce więcej. Przez cały sezon nie podpisał nowego kontraktu, jaki zaoferowano mu na Turf Moor, obecny wygasa za rok i trzeba działać, by za chwilę nie stracić dobrego obrońcy za darmo.

Tarkowski w każdym sezonie plasuje się wysoko w takich klasyfikacjach jak wygrane główki, wybicia z pola karnego czy zablokowane strzały. W erze nowoczesnych stoperów on raczej reprezentuje starą szkołę, chociaż z wyprowadzaniem piłki też sobie radzi. Być może Big Six to dla niego odrobinę za wysokie progi – dawniej pisało się o Leicester City i Evertonie – ale kilka zespołów z tego grona regularnie wystawia gorszych stoperów niż lider Burnley.

10
JOACHIM ANDERSEN

Wybór nie do końca oczywisty, bo mowa o obrońcy drużyny, która zapewne spadnie z Premier League. Na dodatek Andersen jest do Fulham tylko wypożyczony i trzeba by negocjować z Lyonem, niemniej Duńczyk pokazał duże umiejętności w trakcie sezonu w londyńskim klubie. Nieprzypadkowo zresztą już po kilku występach Scott Parker mianował go kapitanem drużyny, co jest rzadkością w przypadku piłkarzy, którzy są gdzieś tylko na chwilę.

Andersen dobrze gra w powietrzu i ma niezłą technikę. Odkąd tworzy środek defensywy z Tosinem Adarabioyo – innym potencjalnym kandydatem na ruch do lepszego zespołu – Fulham traciło mniej bramek. Już zresztą słyszy się, że interesować się nim ma Tottenham.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje Premier League i NFL, o kórych pisze w newonce.sport. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.