Grał z prezydentem, spotkał się z papieżem i został „największym atletą w historii”. Jim Thorpe jako pierwszy sportowy człowiek renesansu

Zobacz również:Gdy legenda szokuje cały świat sportu. Co jeszcze chce udowodnić Tom Brady?
Jim Thorpe
Branger/Roger Viollet via Getty Images

Rozważania na temat najlepszego sportowca w historii zawsze wydają się niemal niemożliwe do zakończenia. Cała masa dyscyplin i różnych osiągnięć sprawia, że wszystkie największe nazwiska są w zasadzie nieporównywalne. Mimo to takie zestawienia powstają, a lubują się w nich zwłaszcza Amerykanie, mający oryginalne podejście do tematu. I o ile najczęściej pojawiają się tam wielcy, których doskonale znamy (Muhammad Ali, Michael Jordan, Michael Phelps itd.), o tyle wielokrotnie wspominany jest też on. Jim Thorpe - najwszechstronniejszy atleta w historii.

Kiedy Eddy Alvarez, medalista olimpijski w short tracku w 2020 roku zadebiutował w największej baseballowej lidze MLB (a potem dołożył baseballowy medal na igrzyskach w Tokio), wielu fanów i historyków sportu potraktowało to jako idealną okazję, by przypomnieć postać Jima Thorpe’a. Alvarez był bowiem pierwszym od czasów Thorpe’a (ponad 100 lat różnicy!) sportowcem, który połączył medale olimpijskie z baseballem na najwyższym poziomie. I o ile Alvarez faktycznie jest przykładem wszechstronności w sporcie, o tyle do jego poprzednika nikt nawet nie zamierzał go porównywać, ponieważ Thorpe był osobą, która w sporcie zrobiła znacznie więcej.

ULUBIENIEC POPA

Dzieciństwo Jima Thorpe’a naznaczone było przeciwnościami losu, szczególnie że już czas i miejsce urodzenia utrudniło mu życie od samego startu. Thorpe był rdzennym Amerykaninem z plemienia Sac and Fox na terenie dzisiejszej Oklahomy, a był to okres (przełom XIX i XX wieku), w którym pierwotni mieszkańcy Ameryki Północnej nie mieli nawet prawa do posiadania amerykańskiego obywatelstwa. Trwał czas podziałów rasowych, a pochodzenie Thorpe’a nie było jedynym z jego problemów. Bardzo szybko stracił brata bliźniaka i matkę, a mniej więcej w czasie rozpoczęcia nauki na uniwersytecie zmarł jego ojciec. Na gangrenę, spowodowaną raną na polowaniu. Polowania i dalekie piesze wycieczki z ojcem były zresztą tym, co Thorpe później uznawał za źródło swojej niezwykłej siły i wytrzymałości.

Z powodu trudności w życiu wielokrotnie rzucał szkołę, chociażby po to, by pracować na farmie, jednak za każdym razem z powrotem przekonywał się do edukacji. Dzięki temu trafił na przemysłowy uniwersytet Carlisle, jedną z flagowych uczelni zrzeszających w tamtym okresie rdzennych Amerykanów. Zrządzeniem losu, w tym samym roku (1907) jedną z najważniejszych osób w Carlisle ponownie, po kilku latach przerwy, został Glenn Warner, zwany Popem - legendarny sportowy wychowawca i trener futbolu amerykańskiego. Thorpe’a odkrył przypadkiem. Któregoś dnia młody Jim podszedł do trenujących skoczków wzwyż i zapytał czy może do nich dołączyć. Po twierdzącej odpowiedzi stanął na rozbiegu - ubrany w koszulę, ogrodniczki i parę pożyczonych butów sportowych - i z miejsca przeskoczył 175 centymetrów. Pop Warner wezwał go do swojego biura następnego dnia i po spotkaniu doskonale wiedział, że w tym skromnym chłopaku ma ogromny sportowy talent.

Przede wszystkim lekkoatletyczny, bo to w tę stronę kierował go Pop. Zdarzało się, że uzdolniony w wielu konkurencjach Thorpe brał udział w międzyuczelnianych drużynowych zawodach w lekkoatletyce. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że drużyna uniwersytetu Carlisle składała się… z samego Thorpe’a. I wcale nie zajmowała ostatnich miejsc. Jednocześnie wszechstronny student próbował też baseballu, koszykówki, tenisa, boksu, lacrosse, pływania, hokeja na lodzie czy piłki ręcznej i jeśli wierzyć legendom - we wszystkim dominował nad rówieśnikami. A biorąc pod uwagę, że potrafił wygrać nawet turniej tańca towarzyskiego - jesteśmy w stanie w to uwierzyć.

ZAGRAĆ W FUTBOL Z PREZYDENTEM

Samemu Thorpe’owi bardzo podobał się też futbol amerykański, do którego bardzo długo się przymierzał. Jego odkrywcą był w końcu Pop Warner, legendarny futbolowy trener, który wprowadził do gry wiele elementów stosowanych do dziś. Paradoksalnie jednak Warner nie chciał pozwolić na treningi futbolu. Uznał talent lekkoatletyczny Thorpe’a za tak ogromny, że futbol był w jego oczach niepotrzebnym ryzykiem. Szczególnie, że zbliżały się igrzyska olimpijskie w Sztokholmie, a Jim miał wystartować w kwalifikacjach.

Futbolowy umysł Warnera zmienił zdanie, gdy zobaczył Thorpe’a z piłką w rękach na jednym z treningów. Ważący około 70 kilogramów zawodnik mijał rywali jak tyczki, a sam Pop wspominał, że naliczył ich kilkunastu w jednej akcji (niektórych po dwa razy). Po chwili Jim nonszalancko rzucił piłkę w stronę trenera mówiąc: „Jim nie da się tak łatwo powalić”.

Miał przed igrzyskami nie grać w futbol, a skończyło się tym, że w tym samym roku (1912) został ze swoim uniwersytetem mistrzem kraju. I to grając - a jakżeby inaczej - na czterech różnych pozycjach. W ataku był biegaczem, w obronie defensive backiem (bocznym/tylnym obrońcą), a dodatkowo grał na obu pozycjach kopiących - kopacza i puntera. Zdarzało się, że zdobywał wszystkie punkty swojej drużyny w danym meczu i to mimo tego, że ze względu na małą wagę (a może i perspektywę igrzysk) trener nie pozwalał mu grać we wszystkich akcjach. Po latach wspominał o nim prezydent Stanów Zjednoczonych, generał Dwight Eisenhower, który… grał przeciwko niemu w tamtym sezonie. W meczu z militarną akademią West Point Thorpe zdobył 92-jardowe przyłożenie, które zostało anulowane ze względu na faul jednego z jego kolegów. W związku z tym kolejna akcja skończyła się… 97-jardowym przyłożeniem gwiazdy Carlisle. Według późniejszego prezydenta Thorpe był tak ogromnym talentem we wszystkim, czego się dotknął, że nawet nie potrzebowałby treningu, żeby być wielkim sportowcem. Ciekawe czy Thorpe, widząc Eisenhowera po drugiej stronie boiska, był w stanie tak ocenić jego przyszłość…

KONTROWERSYJNY MISTRZ

Trening do igrzysk zaczął wiosną 1912 roku. W słowach Eisenhowera o braku treningów mogło być ziarnko prawdy, bo Thorpe nie startował w żadnych lekkoatletycznych zawodach w latach 1910-11. Po wiosennych treningach w kilku nowych dla siebie konkurencjach przystąpił do krajowych eliminacji w pięcioboju i dziesięcioboju. W mniejszej odsłonie wieloboju wygrał trzy z pięciu konkurencji (na igrzyskach w Sztokholmie w skład pięcioboju wchodziły biegi na 200 i 1500 metrów, skok w dal oraz rzuty dyskiem i oszczepem), a w niektórych wystartował po raz pierwszy w karierze. Nie wiedział nawet, że w rzucie oszczepem można brać rozbieg. Rzucał z miejsca i… był drugi. Dziesięciobój ostatecznie odwołano, jednak ze względu na wyniku pięcioboju, Thorpe otrzymał olimpijską nominację w obydwu konkurencjach.

Okazało się, że po dodatkowych treningach (przybrał trochę na wadze, również w związku z futbolem) Thorpe był jeszcze mocniejszy. Na szwedzkich igrzyskach wygrał cztery z pięciu konkurencji w pięcioboju (był trzeci w oszczepie), co oczywiście dało mu olimpijski triumf. W dziesięcioboju miało być trudniej. Po pierwsze dlatego, że nigdy w nim nie startował. Po drugie, jednym z faworytów miał być Szwed Hugo Wieslander, ulubieniec gospodarzy. Mimo tego Thorpe zajął miejsce w pierwszej czwórce w każdej z konkurencji i dołożył drugie złoto do swojej kolekcji, pokonując Wieslandera bardzo wyraźnie, o prawie 700 punktów.

Wynik jest o tyle imponujący, że wieloboiście w trakcie startu ukradziono buty. Nie miał oczywiście żadnych na zmianę, więc znalazł dwa, kompletnie do siebie niepasujące, z czego co najmniej jeden (albo dwa, tu zdania są podzielone) w koszu na śmieci i tak, zapychając jeden za duży but skarpetami, sięgnął po złoto. W tym nie do końca optymalnym stroju pobiegł m.in. 1500 metrów w czasie, którego nie pobito na igrzyskach aż do 1972 roku. Jego biografka, Kate Buford, po latach mówiła: „Stał się pierwszą międzynarodową gwiazdą sportu. Co cztery lata szukamy na igrzyskach nowej gwiazdy czy nowej sensacji, a on był pierwszą z nich. I wyznaczył standard dla reszty”. Król Szwecji Gustaw V miał powiedzieć do Thorpe’a podczas wręczania medali: „Proszę pana, jest pan najwybitniejszym sportowcem na świecie”.

Niestety, cała sytuacja dość szybko przybrała nieszczęśliwy obrót. Pół roku po igrzyskach gruchnęła wieść, że Thorpe może zostać zdyskwalifikowany. Odkryto bowiem, że zdarzało mu się już dostawać pieniądze za występy sportowe (konkretnie - w półprofesjonalnych ligach baseballowych), a mówimy przecież o czasach, w których igrzyska olimpijskie miały być wyłącznie amatorskie. Sam zainteresowany bronił się tym, że nawet nie wiedział o istnieniu takiego przepisu. Biorąc pod uwagę, że na co dzień był niezwykle skromnym i nieradzącym sobie do końca z tego typu sprawami człowiekiem, jest to nawet prawdopodobne. Świadczy też o tym fakt, że nie on jedyny dorabiał sobie grając w baseball. Robiła to cała masa graczy akademickich. Problem w tym, że Thorpe jako jedyny grał pod własnym nazwiskiem, nie zdając sobie sprawy z ewentualnych konsekwencji.

To tłumaczenie nie wystarczyło, a medale zostały mu odebrane i to wbrew zasadom Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Według nich odwołać się od wyników zawodów można było do 30 dni po zawodach, a sprawa wyszła przecież ponad pół roku później. Dlaczego więc odebrano złota olimpijskie Jimowi? Teorii jest wiele, od tych mniej do bardziej spiskowych, jednak żadna dotychczas nie zyskała większego potwierdzenia. Wiemy natomiast, że zarówno Hugo Wieslander, jak i drugi w pięcioboju Ferdinand Bie, nie chcieli przyjąć złota twierdząc, że Thorpe wygrał jak najbardziej uczciwie. Przez lata próbowano zrehabilitować Thorpe’a i oddać mu należne miejsce w olimpijskiej historii, jednak MKOl pozostawał nieugięty. Co więcej, był taki nawet, a może przede wszystkim wtedy, kiedy na jego czele stał Avery Brundage, kolega Jima z wielobojowej reprezentacji. Brundage pytany o tę sprawę miał powiedzieć, że ignorancja nie jest wymówką, jednak lepiej poinformowane źródła twierdzą, że wciąż miał w sobie urazę do Thorpe’a za to, że ten był od niego lepszy (sam zajął w Sztokholmie miejsca pod koniec pierwszej i w drugiej dziesiątce). Biorąc pod uwagę, że Brundage był niezwykle kontrowersyjną postacią (miał sympatyzować z Nazistami i uznać, że igrzyska w Berlinie w 1936 nie miały w sobie nic politycznego, podczas gdy protesty w walce o równość już jak najbardziej), niektórzy z historyków twierdzą też, że nie lubił Thorpe’a również ze względu na sprawy rasowe.

Walka o przywrócenie należnych wieloboiście medali zakończyła się sukcesem w 1982 roku, długo po śmierci i Thorpe’a, i Brundage’a. Międzynarodowy Komitet Olimpijski oficjalnie uznał go podwójnym mistrzem olimpijskim, ex aequo z Wieslanderem i Bie.

PROFESJONALISTA

Thorpe nie doczekał swojej rehabilitacji, choć do końca życia był przekonany, że medale zdobył uczciwie. Była to dla niego trudna sytuacja, ale w jednym bardzo mu pomogła - MKOl oficjalnie uznał go profesjonalistą, a to oznaczało wiadomość dla zainteresowanych nim lig zawodowych.

Wielki sportowiec, bohater narodu (po powrocie do kraju był niezwykle fetowany), mistrz olimpijski - był wolnym agentem mogącym podpisać kontrakt z każdym zainteresowanym klubem. Padło na baseball i New York Giants (aktualnie San Francisco Giants), ówczesnych finalistów ligi MLB. Z Thorpe’em w składzie, choć zaledwie na część meczów sezonu, powtórzyli swój wyczyn i ponownie doszli do przegranego ostatecznie finału World Series. Po nim Giants, wraz z Chicago White Sox, polecieli na międzynarodowe tournée. Thorpe nie był największą gwiazdą na boisku, ale poza nim był główną atrakcją całego wydarzenia. Dzięki niemu obie drużyny sprzedawały bilety. W Londynie na mecz przyszło dwadzieścia tysięcy ludzi, w tym król Jerzy V. Znaczna większość fanów nie przychodziła zobaczyć meczu baseballu, który w Europie wciąż był nową ciekawostką, a zobaczyć Jima Thorpe’a - atletyczny fenomen, który zdominował igrzyska w Sztokholmie. Mało kogo obchodziło nawet to, że medale zostały mu odebrane - był wielki. I kropka.

Thorpe zresztą robił wrażenie nie tylko na fanach. Był pierwszym sportowym celebrytą i zjawiskiem, które przyciągało największych tego świata. Podczas tournée spotkał się m.in. z papieżem Piusem X i Abbasem II Hilmim - ostatnim kedywem Egiptu.

ZAŁOŻYCIEL NFL

Baseball był dla Thorpe’a pierwszym sportem zawodowym, jednak w MLB pograł tylko kilka lat na solidnym poziomie. Nigdy nie został największą gwiazdą ligi, a powodem może być to, że dość szybko zaczął łączyć to z profesjonalnym futbolem. Futbol amerykański miał być zresztą jego ulubionym sportem od czasów studenckich. Grał w Canton Bulldogs, prawdopodobnie najlepszej drużynie w tamtym okresie i kilkukrotnie wygrywał z nimi mistrzostwa stanowe. W 1920 roku ekipa z Canton była jednym z czternastu klubów założycieli American Professional Football Association, która dwa lata później zmieniła się w National Football League, czyli NFL - najlepszą ligę futbolową świata. Co więcej, Thorpe był pierwszym prezesem APFA, co czyni go poniekąd pierwszym szefem NFL. Byłby nim prawdopodobnie dłużej niż rok, gdyby nie to, że jednocześnie grał i trenował Bulldogs, co dało mu wystarczająco dużo obowiązków.

Thorpe nigdy nie został mistrzem NFL, bo chwilę przed tym, jak jego Bulldogs stali się najlepszą drużyną na świecie, odszedł dla wyższych celów - by stworzyć drużynę składającą się wyłącznie z rdzennych Amerykanów, z którą plemiona mogłyby się utożsamiać. To oczywiście ograniczyło liczbę dostępnych zawodników, a drużyna Indians (najpierw z Cleveland, potem z Oorang) nie należała do najlepszych. Thorpe wyróżniał się jednak na tyle, by dostać się do pierwszej w historii drużyny sezonu NFL (1923). Kiedy patrzy się na jego osiągnięcia, to brak mistrzostwa czy większych sukcesów w lidze nie robią wrażenia, jednak trzeba też pamiętać, że w momencie powstania NFL Thorpe był grubo po trzydziestce, a za sobą miał lata treningów w kilku, jeśli nie kilkunastu dyscyplinach. O jego poziomie świadczą jednak późniejsze tytuły i wypowiedzi tych, którzy widzieli go na boisku, łącznie z ludźmi pokroju prezydenta Eisenhowera.

Thorpe został wybrany do drużyny dekady lat 20., a także do najlepszej drużyny pierwszego pięćdziesięciolecia NFL. W 2010 roku, w klasyfikacji 100 najlepszych futbolistów wszech czasów, zajął 37. miejsce. I kiedy nowi futbolowi fani pytali „a kto to i czemu jest tak wysoko?”, historycy sportu mówili jasno - człowiek, który wyprzedził swoją erę. Każdy kto miał okazję go zobaczyć na boisku (niestety na nagrania było wyraźnie za wcześnie, jest tylko jedno, na którym Thorpe kopie piłkę) uważał go za największy talent ze wszystkich, kogoś, kto sprawiał, że najlepsi obrońcy (i atakujący, kiedy grał w obronie) świata wyglądali jak uczniacy. Eksperci mówią wprost - gdyby urodził się później, to nikt nie byłby w stanie wyrzucić go z top 5 tego zestawienia, a nagrodom indywidualnym - i pewnie drużynowym, bo w czasach gry w Bulldogs potrafiłby odmienić każdy zespół - nie byłoby końca. W 1963 roku trafił do futbolowej Galerii Sław jako członek pierwszej, historycznej klasy. Galeria Sław mieści się zresztą w Canton, jako dowód uznania dla najlepszej drużyny z początków istnienia profesjonalnego futbolu. Thorpe oczywiście jest uznawany za jednego z jej współtwórców.

NAJWIĘKSZY

Po latach wyszły też na jaw informacje, że Jim Thorpe był również profesjonalnym koszykarzem. Fakt, że będąc po czterdziestce jeździł po kraju z drużyną nazwaną „Sławni Indianie Jima Thorpe’a” świadczy i o jego poziomie, i o popularności, której w dzisiejszych czasach nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Niektórzy uważają, że przekładając to na nasze czasy, Thorpe w drugiej i trzeciej dekadzie XX wieku był kimś pokroju wspomnianych Michaela Jordana, Muhammada Aliego czy innych ikon bardziej współczesnego sportu. Z tym, że porównać można to dopiero wtedy, jeśli te wszystkie ikony połączymy w jedno. Wtedy wychodzi Thorpe.

Jego koszykarska kariera nie jest dobrze udokumentowana, więc równie dobrze już wcześniej mógł ją łączyć z futbolem i baseballem. Co więcej, przymierzał się też do grania profesjonalnego hokeja na lodzie w Kanadzie, ale na to nie pozwoliły względy logistyczne. Kiedy Amerykanie zachwycali się Bo Jacksonem i Deionem Sandersem, dwójką wybitnych atletów, którzy łączyli grę w NFL i MLB, eksperci mówili: „a pamiętacie Thorpe’a? To Bo i Deion do potęgi trzeciej”. I o ile wśród Europejczyków, dla których po igrzyskach w Sztokholmie również był sportowym idolem, jest nieco zapomniany, o tyle nie można powiedzieć, że zapomniała o nim Ameryka. O Galerii Sław NFL (w której zresztą jest jego duża statua) i ostatecznie wygranej walce o złote medale olimpijskie już wspominaliśmy. Dodajmy jeszcze, że prezydent Richard Nixon ustanowił 16 kwietnia „dniem Jima Thorpe’a”, by utrwalać pamięć o jego sportowych wyczynach. Nagroda dla najlepszego defensive backa w futbolu uczelnianym nazywa się nagrodą Jima Thorpe’a. Jest też coroczny lekkoatletyczny Thorpe Cup i masa innych tego typu nawiązań. W 1999 roku, w klasyfikacji sportowców wszech czasów stacji ESPN przed nim byli tylko Babe Ruth i Michael Jordan. Rok później podobny plebiscyt zrobiła telewizja ABC, tylko tym razem oddano głos fanom. Thorpe zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając Rutha, Jordana, Aliego, Wayne’a Gretzky’iego, Jessego Owensa i innych wielkich świata sportu.

Jim Thorpe ma nawet własne miasto, które jest nieco kontrowersyjne, bo sam zainteresowany… nigdy w nim nie był. Aktualnie jest tam pochowany, ponieważ wdowa po nim urządziła mu grób, kiedy małe miasteczko w Pensylwanii zgłosiło się do niej z propozycją, by uczcić wielkiego mistrza nazwaniem całej miejscowości na jego cześć. Teraz grób Jima Thorpe’a znajduje się w Jim Thorpe w stanie Pensylwania, a w całym mieście można znaleźć nawiązania do wielkiego mistrza. Niedaleko grobu znajduje się pomnik Jima z dobrze znanym wszystkim cytatem króla Gustawa V: „Proszę pana, jest pan najwybitniejszym sportowcem na świecie”.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.